Image Map
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty

09 września 2014

WLOSY NA JESIEN


ZMIENIAMY ZASADY!
Ze względu na małą ilość zgłoszeń zmianiamy zasady akcji Przygotuj włosy na jesień. Mianowicie co następuje - wystarczy zostawić swoje zgłoszenie w komenatrzam pod tym bądź poprzednim postem.
Zgłoś się a będziesz walczyć o włosową nagrodę niespodzianke!



Jako organizatorki akcji oraz konkursu Przygotuj swoje włosy na jesień zastrzegamy, iż wygląd nagrody może różnić się od przedstawionego na powyższej grafice. Grafika służy wyłącznie do celów promocyjnych konkursu.


Co musisz zawrzeć w zgłoszeniu? 
 Imię:

Adres mailowy:

Adres bloga:

Obserwuję: Tak/Nie 
(jeśli tak, to napisz proszę jako kto)

Mój sposób na piękne włosy jesienią to...




Bardzo ważna jest ostatnia część zgłoszenia, ponieważ to na jej podstawie wyłonimy zdobywczynię/cę nagrody. 
Dzięki niej również po zakońćzeniu akcji stworzymy notkę zbiorczą zawierającą wasze sposoby na piękne włosy.

Osoby, które zaangażują się w akcję w postaci pierwotnej (czytaj tutaj - O tu tu) zostaną uhonorowane dodatkowymi głosami a tym sammym większą szansą na wygraną!

Warunkiem uczestnictwa jest publiczne obserwowanie naszego bloga oraz umieszczenie banera akcji na swoim blogu.

Nie czekaj, zgłoś się juz dziś! 

:)


Ps. Z racji, że do akcji zgłosiło się zbyt mało osób, jesteśmy zmuszone je odwołać. Przepraszamy.


25 sierpnia 2014

Marion olejki orientalne





Jako, że rozpoczęłysmy na blogu akcje PRZYGOTUJ SWOJE WŁOSY NA JESIEŃ ( szczegóły w notce poniżej lub na Facebook'owym fanpage'u) oraz kontynuuję serię notek o włosach nie sposób nie wspomnieć o tym produkcie - olejek do włosów od firmy Marion z serii Olejki orientalne. Ja osobiscie posiadam aktulnie ten z olejkiem jojoba i słonecznikiem. Na opakowaniu widnieje, że niby regeneracja włosów. Ja jednakowoż zawsze traktuje te bądż co bądź przydomki z przymróżeniem oka. Nie omieszkam jednak wypróbować wszystkich czterech.
Najpierw bardzo krótka historia jak wpadł w moje ręce. Bedąc na zakupach spożywczych w markecie przechodziłam 'przypadkiem' przez dział kosmetyczny. Zobaczyłam, wzięłam, zapłaciłam i używam. Ot, taka banalna historia. Tak naprawde od dawna szukałam czegoś do zabezpieczania końcówek włosów po myciu co nie jest jedwabiem. Gdy więc zobaczyłam taki olejek stwierdziłam, że warto wypróbować.
Nie żałuje, zupełnie. Tym bardziej, że udało mi się dodatkowo dostać go w promocyjnej cenie.
Co do samego olejku to kolejny obok maseczek Biovax produkt bez którego pielęgnacja moich włosów się nie obejdzie. Nakładam go niemalże zaraz po myciu, na mokre włosy. Co jakiś czas, powiedzmy 5-10 myć, dla jakkolwiek to zabrzmi - miękkości, aplikuje olejek razem z jedwabiem. Sam jednak olejek działa doskonale. Łączy wszystkie atrybuty produktu do włosów jakich potrzebuję i cenię - wygładzenie, odżywianie, ochrona, cena i wydajność. To tak w skrócie. A mówiąc więcej:
Rozczesywani włosów po użyciu tego olejku.to czysta przyjemność. Każda szczotka, nie tylko TT sunie jak po maśle. Aczkolwiek uczucia masła na włosach nie uświadczysz.
Pomimo małej przerwy z braku czasu od olejowania olejek daje przez jakiś czas ciągnąć efekty jakie olejowanie poczyniło. Zaczyna się to kończyć po paru tygodniach, dlatego chyba czas wrócić do olejowania w moim pzypadku.
Fenomenalnie chroni końcówki włosów. Nadmienię, że aplikuję go wyłącznie na końcówki, co zostanie na ręce wcieram  resztę włosów.
Ma też fajną, leista konsystencję przez co łatwo rozprowadza się na włosach.
Kosztował mnie jedyne 4.99, co jest super ceną za taka wydajność. Na moje kudły wysatrcza dwa nacisnięcie pompki. Kupiłam go 2 miesiące temu a jak widać na zdjęciach ubyła dopiero połowa opakowania. Szczerze, chciałabym żeby już się skończył żebym mogła wypróbować koleje olejki z tej serii.  :)




Powiedzcie, czy używacie również tego a może któregoś z pozostałych olejków?

Przypominam również o naszej akcji Przygotuj włosy na jesień. Zachęcamy do udziału. Używajcie, recenzujcie, wygrywajcie. ;)




14 sierpnia 2014

Keratynowa maska do wlosów z proteinami mlecznymi KALLOS

Ania dała odpocząć od tematu włosowego ale ja nie zamierzam tego zrobić, póki nie napiszę wam o rewelacyjnej masce do włosów KALLOS. Wiele z was z pewnością ją zna, bo to hit wśród blogerek (nie tylko kosmetycznych). Teraz może być o niej głośniej, bo po modzie na olejek arganowy w możliwie każdym produkcie, nastaje czas na keratynę, przynajmniej w wyrobach do włosów.


Według słownika PWN, keratyna to "włókienkowe białko strukturalne należące do skleroprotein, występujące w skórze, piórach, włosach, kopytach i rogach zwierząt; wytwarzana w komórkach nabłonkowych keratynocytach, podlegających procesowi rogowacenia; nadaje skórze dużą wytrzymałość mechaniczną połącząną z elastycznością." - czyli z grubsza wiemy mniej więcej, że keratyna jest naturalnym białkiem występującym powszechnie w przyrodzie o wyjątkowych właściwościach.

Czy w związku z tym maska z keratyną i proteinami mlecznymi zrobiła rewolucję na mojej głowie? Zanim o tym napiszę to przede wszystkim muszę wspomnieć, że ta maska chodziła za mną od dłuższego czasu i to była raczej kwestia czasu, że ją kupię. Ale nie myślcie, że kupowałam ją tak całkiem w ciemno, bazując tylko na opiniach z waszych blogów, kuszona niską ceną, gdzie za litr tej nadobnej mikstury wydałam bagatela niecałe 8 złotych. Nie, nie, nie! Powiem wam więcej! Macałam kilkukrotnie włosy koleżance, która jest tą maską urzeczona (dzięki Angelika!) i to skutecznie przekonało mnie do tego aby nabyć to cudo kosmetyki. A nuż i moje czerepowe siano stanie się mniej sianowate? Wlazłam więc na Allegro, kliknęłam i dwa dni później ta nadzwyczajna substancja znalazła się w moich rękach. Przyznam się, że byłam bezczelna i się podzieliłam z siostrami, żeby w razie co podzielić z nimi niedolę (choć i tak dzielę z nimi problem wypadania włosów ale o tym niżej) - taka jestem wredna :D. Jednak nie przewidziałam, że nasz romans z tą maską nie będzie aż taki chwilowy jak mi się na początku zdawało, bo się wzięłam i się w niej zakochałam. Dlaczego uważam ją za cud i przy okazji moje siostry podzielają moją opinię?


Zielonkawy plastikowy słój z białą półprzezroczystą nakrętką, kryje w swoich czeluściach bodaj nie szczere złoto, ale 1000 ml (litrę, że się tak wyrażę) białej zbitej o kremowo-żelowej konsystencji maskę. W tym miejscu wspomnę, że ów słój jest nią wypełniony dosłownie PO BRZEGI. I oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie miała zastrzeżeń do opakowania. A mam bo jest bardzo pojemne, ale średnio wygodne gdy próbuje się je otworzyć mokrymi rękami. Chociaż według producenta wcześniej należy włosy wytrzeć ręcznikiem a więc przy okazji też i ręce, ale kto by się w to bawił... chyba że pani w salonie fryzjerskim, gdzie ponoć maski Kallos są powszechnie stosowane, anyway - jak ktoś chce to może sobie zainwestować w pompkę, co zamierzam z resztą zrobić, bo mam wrażenie, że ten słój jednak nie do końca dokręcam i wiecie, może lać się woda. Dobra, tę kwestię już omówiłam, czas przejść dalej.

Czytając wasze opinie na temat tegoż produktu, dłuugo (jeszcze przed kupnem) zastanawiałam się nad fenomenem odżywek i masek Kallos. Czy za sukcesem stoi śmieszni niska cena za niewiarygodnie ogromną ilość, jak się okazuje doskonałego wyrobu? I tak i nie. Bo istota tkwi w jego działaniu. Atrakcyjna cena za równie atrakcyjny produkt to dobry gest ze strony sprzedawcy bo tak czy inaczej te maski by im schodziły jak świeże bułeczki w najlepszej piekarni w mieście:P Działanie maski sprawdzałam nie tylko ja, ale także moje dwie starsze siostry - Dorota i Karolina. 

Efekt?
Nie trzeba było długo na niego czekać bo pojawił się już po pierwszym zastosowaniu. U wszystkich trzech. U Dorota, której włosy są jeszcze osłabione po ciąży i wypadają garściami, maska pobudziła wzrost nowych i te, które pozostały wygładziła na całej długości. Generalnie razem z siostrami należymy do osób, które mają duużo na głowie i tutaj mowa jest wyłącznie o włosach ;) z reguły mamy gęste włosy, szczególnie Karolina, która ma najbardziej bujną czuprynę z nas trzech bo intensywnie kręconą. Ona też boryka się z problemem wypadania po ciąży. Maska podkreśliła jej skręt, ułatwiła rozczesanie zarówno mokrych jak i suchych włosów i tak jak u Doroty odżywiła je na całej długości oraz przyhamowała wypadanie. Jeśli zaś chodzi o mnie to gubienie włosów zawdzięczam nadmiernemu stresowi i ogólnemu osłabieniu organizmu. Jednak i na mojej głowie da się spostrzec zmniejszone wypadanie. Co więcej włosy stały się bardziej hmm... nie będzie to dziwne jeśli użyję sformułowania "żywe" - tak są żywe bo potrafią wysupłać się z koczka, co wcześniej rzadko się zdarzało. U wszystkich trzech zaobserwowałyśmy większą sprężystość, odporność na czesanie - mniej trupów na szczotce, zmniejszoną szorstkość, a więc włosy stały się bardziej miękkie. Odżywka nie spowodowała u nas łupieżu, świądu, pieczenia ani innego podrażnienia skóry głowy. Ma łagodne ale i stanowcze działanie.

Dozowanie:
Nie mając pompki trudno mniej więcej powiedzieć ile jej nakładam na mokre lub wilgotne włosy. To powinno pozostać kwestią indywidualną, bo każdy ma inną długość i gęstość czupryny. Staram się rozprowadzać maskę nie tylko na całą długość ale także wcierać ją w skalp. Ilość jednorazowo zużywanej maski odnosi się do dwóm orzechom włoskim. Zawsze staram się ją dokładnie spłukać ale podczas zmywania daje się odczuć nie tyle co film na włosach co swego rodzaju powłokę. 

Skład: 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolized Milk Protein, Hydrolized Keratin, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone


Podsumowując, maska nie zrobiła zasadniczego "pilota" ani rewolucji na mojej głowie. Według mnie zrobiła to co miała zrobić, w sposób łagodny i nie ekspresowy ale raczej dość szybki. Jednak jestem zadowolona z efektu, którym obdarza włosy. Są miękkie, lśniące, nie plączą się, łatwo je rozczesać, końcówki są w lepszej kondycji a same włosy bardziej ujarzmione. Czy kupię ją ponownie? Oczywiście, że tak! W planach mam kupno keratynowego szamponu tej firmy. Macie? Używacie? Piszcie jak zawsze w komentarzach! :)

28 lipca 2014

Maseczki do wlosów Biovax

Kolejny post z daaaawno zaczętej serii - włosy na wiosnę (można poszukać w tagach pod tą nazwą :)) i lato jak sie okazuje. Jak przewiniecie niżej albo klikniecie to natraficie jeszcze na recenzję olejku migdałowego i szamponu przeciwłupieżowego.


Dziś chcę opowiedzieć wam o dwóch maskach do włosów firmy L'biotica z serii Biovax - jedna z naturalnymi olejami a druga przeznaczona specjalnie do włosów ciemnych. Swoją pierwszą z tej maseczkę z tej serii kupiłam w Biedronce już kiedyś kiedyś, jak się pierwszym razem pokazały. Potem bardzo żałowałam, że kupiłam tylko dwie saszetki, daltego jak tylko pojawiły się drugi raz, zaopatrzyłam się w większą ilość. Nie wiedziałam jednak jeszcze wtedy, że można je zazwyczaj dostać w zwykłej aptece. Dlatego jak dokończę te dwie ostatnie sztuki, pobiegnę (dosłownie!) po całe opakowanie do apteki.

Wiadomo, każda z nich ma swoje lepsze i gorsze strony. Najkrócej rzecz ujmując: Naturalne olejki - prześwietne działanie i zapach; Do włosów ciemnych - NIEZIEMSKI zapach ( w sensie nieziemsko przyjemny) i świeci :3

Przybliżę nieco każdą z nich.









NATURALNE OLEJE (brązowa)
Posiada w swoim składzie 3 naturalne oleje - mocno popularny w ostatnim czasie arganowy, makadamia i kokosowy. Dla mnie niezwykle cenny jest ten ostatni. Nie wiem czy każdy zdaje sobie sprawę, ale tak powszechnie używany do wykonywania domowych kosmetyków olej kokosowy ma m.in. działanie przeciw-wirosowe, -bakteryjne i co najważniejsze -grzybicze, czy na nieszczęsny łupież oraz inne problemy skóry głowy. 




DO WŁOSÓW CIEMNYCH (biała)
Ta z kolei zawiera ekstrakt z alg brunatnych, filt UV (bardzo ważny przy ciemnych włosach, i nie tylko), olejek ze słodkich migdałów, o którym pisałam przy okazji ostatniej recenzji oraz ekstrakt z henny. Każdy ze składników przyczynia się do poprawy jakości owłosienia na głowie - algi z ogromna ilością wszystkiego co dobre silnie odżywiają włosy, olejek wiadomo, a filtr i henna chronią ciemne włosy przed utratą koloru. Jak wspomniałam wcześniej ta maseczka zachwyca zapachem. Mnie naprwde bardzo odpowiada. No i ma taki mały dodatek jak drobinki czegoś świecącego, co mnie przy każdym nakładaniu zachwyca urodą. 

Różni je jedynie nieznacznie konsystencja. Maseczka przeznaczona do ciemnych włosów jest bardziej jakby leista, zbliżona balsamom. Naturalnym olejom natomiast bliżej do masła niż balsamu.

Zasadniczą i chyba najważniejsza jednak cechą obu tych masek jest zupełny brak parabenów, SLS, SLES i innych niepotrzebnych w produktach do włosów śmietków. Ta z olejami co prawda troche lepiej radzi sobie z poprawą wyglądu włosów. Ta do włosów ciemnych nadrabia z kolei wyglądem i zapachem a działaniem depcze po piętach pierwszej. Szczerze? Nie potrafiłabym wybrać, która lubie bardziej. Kto wie, może jak wypróbuję inne z tej serii odnajdę tę jedną jedyną i będziemy żyły długo i szczęśliwie z pięknymi włosami.
Podsumowując jednym zdaniem - nie wyobrażam sobie już pielęgnacji włosów bez produktów serii Biovax. 
Technika pracy z nimi jest prosta - nakładach na cała długość włosa, po same końce, zostawiasz na jakies 15 minut (ja zwykle dłużej, nawet do pół godziny), spłukujesz i cieszysz się efektem.
Apropo, gdzież moje maniery, może powiedziałabym coś o efekcie po użyciu (się zebrała, na końcu, nie?). Określenie tego jet dość łatwe i nieskompikowane - efekt powala już po pierwszej aplikacji. Dosłownie. Już przy spłukiwaniu czuć, jak włosy miękną pod palcami, a po wysuszeniu nie możesz przestać dotykać (ja tak mam). Słowem włosy stają się lśniące, miękkie, zywczajnie piękne. 

Dodam jeszcze, że jedna saszetka (20ml) wystarcza mi w zupełności na dwa mycia.





































P.S.: Szykujemy z Pauliną małe rozdanie w najbliższym czasie.
 Śledźcie więc bloga uważnie ;)







26 lipca 2014

Olejek migdalowy od KTC (duuzo zdjec) + podsumowanie olejowania






Historia z tym olejkiem jest taka, że Paulina zamiała akurat w internecie pare kosmetyków dla siebie, postanowiłam więc się dołączyć. Zdecydowałam się m.in właśnie na ten olej. Lekko zaskoczyło mnie, kiedy przekonałam się KTC to firma zajmująca się produkcja olejów, ale dla branży spożywczej a nie ksoemtycznej. "Cóż jednak" - pomyślałam, olej jak kazdy inny. Skoro używam też oliwy z oliwek to czemu nie tego.Pierwszym co rzuciło mi się w oczy to konsystencja - nie bardziej 'wodnista', lejąca niż większości olejów. Później przekonałam się, że ta właściwość utrudnia nieco aplikacje -> ucieka z rąk ^^. Kiedy już udaje mi się nanieść całą. mieszankę do olejowania ( ja stosuję taką - wszystko na oko - olej migdałowy, ciepła woda, witamina A+E jedna bądź dwie kapsułki, nieco oliwy z oliwek) włosy staja się niesamowicie błyszczące, święcą sie jak psu wiadomo co na wiosne. Wielką, wielką zaletą tego oleju jest tez łatwośc zmywania (przyajmniej tak mi się wydaje, w porównianiu z innymi olejami). Nie wymaga wielokrotnego powtarzania mycia, wysatrczy umyć dwa razy.
Jeżeli chodzi o efekty, są naprawde zadowalające. Włosy są przyjemne w dotyku, lśniące i gładkie
Niestety można go dostac chyba jedynie na allegro i w 'dobrych' sklepach spożywczych. Ja w żadnym okolicznym sklepie nie dojrzałam takowego.


PLUSY:

+ łatwo się zmywa
+ ma przyjemną konsystencję
+  dość wydajny
+ efekt- miękkie, lśniące włosy
+ baby hair, w ogromnej ilości! (ale to całego olejowania zaleta właścwie)

MINUSY:

- rzadko to stwierdzam ale chyba żadnych


Mimo, żadnych wad, olejem tym zachwycona nie jestem, że tak powiem "bez szału". Ale napewno jeszcze kiedyś zaopatrze się w taki. Tymczasem wypróbuje pare innych, bo dopiero zaczynam swój romans z olejowaniem włosów.


Ocena: 4.


P.S.: Zdjęcia włosów wstawię później bo baterie zechciały się akurat rozładować.












W paru zdaniach opowiem co widze i czuję, że na włosach sie zadziało. Kondycja włosów, choć nie widac tego zbytnio na zdjęciach poprawiła się, są napewno milsze w dotyku i zwyczajnie zdrowsze. Końcówki nieznacznie również się poprawiły, już nie są tak wysuszone. Rozdwojonych końcówek wiadomo nic nie zregenruje, co najwyżej fryzjer. Co najważniejsze jednak zwiększyła sie znacznie objętość i lekkość włosów. Na głowie zaś pojawiła się przeogromna ilość baby hair. I tym ostatnim efektem jestem najbardziej zdumiona i zachwycona. Słyszałam wiele razy, że takie właśnie są rezultaty olejowania, ale nie sądziłam, że aż takie. Polecam więc olejowanie z całego serca każdemu! 














12 lipca 2014

Szampon i odzywka do wlosow Timotei drogocenne olejki

Była recenzja mgiełki (klik), czas więc na recenzję zdenkowanych już przeze mnie szamponu i odżywki z serii drogocenne olejki. Oba produkty zawierają drogocenny olejek arganowy, olejek migdałowy i ekstrakt z jaśminu. Co więcej można powiedzieć o tych składnikach?


Olej arganowy dzięki zawartości dużej miary witaminy E, przeciwutleniaczy, kwasów tłuszczowych, karotenoidów, kwasu ferulowego, polifenolów, skwalenu i sterolów ma właściwości przede wszystkim odżywcze ale także kosmetyczne i medyczne. Stąd w praktycznie wszystkich produktach do skóry i włosów znaleźć można różne ilości tego składnika. Olej można stosować także w kuchni - badania udowodniły, że jest on zdrowszy niż oliwa z oliwek ale jego cena jest wielokrotnie wyższa. Stąd nie jest on zbyt popularny w tej sferze. Trzeba pamiętać, że kuchenny olej arganowy jest całkiem inaczej przygotowywany niż kosmetyczny olejek arganowy, który jak wiemy, świetne odbudowuje i odżywia zniszczone komórki skóry, a włosy czyni wzmocnionymi i bardziej lśniącymi. 

Olej migdałowy nadaje się do każdego rodzaju skóry, ze szczególnym wskazaniem cery suchej i wrażliwej, wyrównuje jej koloryt i poprawia ukrwienie i zapobiega rozstępom. Dodatkowo jest bogaty w witaminy E i A. 


Jeśli zaś chodzi o ekstrakt z jaśminu: pochodzi on z olejku eterycznego pozyskiwanego z płatków kwiatów jaśminu wielkokwiatowego, krzewu pochodzącego z Indii wschodnich. Oprócz tego, że olejek jest ceniony przez perfumiarzy, równie tak samo jak olejek różany, to oprócz właściwości zapachowych wpływa pozytywnie na skórę (zmiękcza, łagodzi podrażnienia, nawilża, uszczelnia barierę lipidową, pielęgnuje) oraz relaksuje zmysły. Działa leczniczo na trądzik i oparzenia, redukuje blizny. Ma działanie przeciwzmarszczkowe. Co ciekawe nie tylko pozwala się zrelaksować ale także pomaga w walce z depresją, nerwicą, apatią i wyczerpaniu psychofizycznym. Dlatego nie bez powodu w Indonezji stanowi symbol czystości i wiecznej miłość - używa się go w ceremonii zaślubin i nocy poślubnej. Na stronie skarbymaroka.pl znajduje się informacja, że olejek jaśminowy wpływa na "te sprawy" u kobiet i korzystnie wpływa na laktację u karmiących mam :)

Dlatego trudno się dziwić, że oba olejki oraz ekstrakt stanową komponenty w składzie szamponu i odżywki przeznaczonych dla włosów suchych. Z produktami Timotei miałam styczność nie raz. W ostatniej notce dotyczącej szamponu 2w1 (klik) napisałam, że nie podoba mi się formuła łączenia szamponu z odżywką w jednym opakowaniu. Tym razem oba produkty miałam oddzielnie.

Zarówno szampon jak i odżywka zapakowane są w białe nieprzezroczyste butelki z dosyć miękkiego plastiku ze złoto-zielonymi korkami typu klik. Szata graficzna etykiety złoto-biała. Pojemność: 250 ml - szampon, 200 ml - odżywka. Oba produkty mają przyjemny zapach (kojarzy mi się on z pewnym lekiem na gardło z czasów dzieciństwa ;) ), biały kolor i podobną gęstość - odżywka bardziej zbita.



Działanie:
Szampon dokładnie myje włosy i jednocześnie je pielęgnuje. Zawsze po umyciu ładnie pachną, są miękkie i lekko uniesione ku górze. Odżywka zaś, pozwala na bezproblemowe rozczesanie. Producent zapewnia o braku w składzie barwników i parabenów. To świadczy zdecydowanie na plus. Oprócz tego włosy ładnie się układają i nie oklapują zbyt szybko. Czy ich kondycja się zmieniła? Przyznam, że przestały być sianowate ale wiele się nie zmieniło. Trzeba pamiętać żeby dobrze spłukać i szampon i odżywkę ale i tak efekty są lepsze niż po wersji 2w1. Dodatkowo cena szamponu i odżywki jest niewysoka.

Zalety:
+ Niska cena
+ Dobre działanie
+ Miękkie i lśniące włosy
+ Ładny zapach
+ Delikatna poprawa ich stanu
+ Nie plączą włosów
+ Lekko poprawiają skręt

+/- Średnia wydajność

Wady:
- Nie znalazłam ale nie dam im najwyższej oceny

Moja ocena: 4

10 lipca 2014

Green Pharmacy - szampon przeciwłupieżowy


Dziś kontynuacja serii o produktach do włosów z dawnej notki -  o tej :). 
I kolejna próba zmierzenia się z problemem łupieżu razem z szamponem przeciwłupieżowym firmy Green Pharmacy. Jak poszło? - całkiem nieźle.

Jako, że posiadałam już wcześniej produkt tej firmy, również szampon i byłam dość zadowolona, zdecydowałam się na kupno tego szamponu. Dodatkowo skusiła mnie jego zawartość - dziegieć brzozowy i cynk. Ten pierwszy dawniej i dziś ma szerokie zastosowanie w wielu chorobach skóry, ze względu na działania bakteriobójcze i antyseptyczne. Drugi zaś jest drugim, zaraz po żelazie niezbędnym pierwiastkiem w organizmie, którego dostatek zapewnia m.in. prawidłową regulacje procesu odnowy komórek, szczególnie szybko dzielacych się, jak skóry i naskórka.
To co uderzyło mnie przy pierwszym myciu to niezbyt przyejmny zapach, czego jednak spodziewałam sie ze względu na zawartość dziegciu. Jak to ktoś mądry niegdyś powiedział "Gorzki lek najlepiej leczy.", więc nie zrażałam się tym i myłam dalej. I muszę przyznać, że po paru myciach objawy łupieżu nieco zmalały. 
Niektórzy pomyślą, że to dyskwalifikuje ten produkt. Ale tutaj muszę użyć swojego przyszło lekarskiego tonu (wyboraźcie sobie takowy ) i powiedzieć to - szamponem nigdy nie wyleczy się łupieżu; szampon może (tak jak ten) jedynie złagodzić jego objawy; po lek, o którym napisze niebawem, należy wybrać się do apteki. 
Zatem jeśli dotyczy was ten problem, śmiało możęcie sięgnąć po ten szampon jako produkt wspomagający leczenie.

Cena : 8 pln/350ml




PLUSY:
+ łagodzi objawy łupieżu i wspomaga jego leczenie
+ w składzie posiada młodszegobrasta SLS, mniej dewastującego - SMS (Sodium Myreth Sulfate)

MINUSY:
- mało ekonomiczny ( długie włosy wymagają dośc dużej garści szamponu)
- zapach


Mimo całkiem niezłeg działania końćowa ocena jaka otrzymuje szampon to 4.








07 lipca 2014

Mgiełka upiększająca Timotei drogocenne olejki

Zabrałam się za recenzję tej mgiełki, bo jak widać na zdjęciach jest ona już na wykończeniu i lada moment nie miałabym czemu robić zdjęcia. Co ja mówie, przecież jak się skończy pobiegnę po następną choć nie od razu).
A skusiłam się na nią już jakiś czas temu, dobrrych parę miesięcy temu, kiedy była w Biedronce. Właściwie to nie wiem czy dostane ją w jakimś kosmetycznym, bo często rzecyz, które pojawiaja się w Biedronce nie występują w normalnym kosmetycznym. Ale mniejsza o to.
Szukałam akurat odżywki w sprayu do włosów. Zdecydowałam się akurat na tą, ze względu na wszechogarniający trend na kosmetyki z olejkami. Mgiełka ta - TIMOTEI z serii drogocenne olejki - zawiera olejek arganowy, migdałowy oraz ekstrakt z jaśminu i jak piszę producent 0% parabenów.
Jeżeli chodzi o sam produkt, bardzo, bardzo przypadł mi do gustu. Spray jako forma odżywek do włosów zdecydoanie mi odpowiada. Tutaj nie jest inaczej. Rozpylacz/aplikator/atomizer, jak zwał tak zwał, również jest bez zarzutu. Pracuje ładnie do samego końca butelki.Zwaracam na to uwage, bo często są zwyczajnie badziewne, zapychają się i nie rozpylają już tak ładnie jak na początku.
Wydawać by się mogło, że taka odżywka z olejakmi sprawiałaby wrażenie (i nie tylko wrażenie) tłustch włosów, ale tak nie jest. Mgiełka jest bardzo lekka, włosy wcale szybciej się nie przetłuszczają, a wyglądają cudnie.
Działanie nie kończy się jednak tylko na delikatym wygładzeniu i ułatwionym(zdecydowanie!) rozczesywaniu. Po paru miesiącach (może 3-4) mam wrażenie, że włosy stały się bardziej błyszczące i odżywione. Choć nie wiem na ile moge temu wierzyć, bo nie ograniczam się tylko do tej odżywki.
Mówiłam, że lubie i preferuje odżywki w sprayu. Z tym zaś wiąże się jeden aspekt, który  zmusza mnie do racjonowania używania takich to specyfików - ALKOHOL. Każda taka mgiełka/spray go zawiera, a ten, zwłaszcza przy dłuższym stosowaniu wysusza skórę głowy. W szczególności skórę skłonną do łupieżu, jak moja. Dlatego musze uważać i nie przesadzać z używanem.
Ale jak już wspomniałam, ja napewno jeszcze sięgnę po ten spray. I zdecydowanie polecam, szczególnie długowłosym ;)
Ceny niestety nie potrafie określić dokładnie, ale wydaję mi się, że kosztowała mnie jakieś 10 pln/150ml.

PLUSY:
+ wygłądza włosy
+ ładnie pachnie
+ znacznie ułatwia rozczeswanie
+ nie przetłuszcza włosów

MINUSY:
- jak to spray -zawiera alkohol (szczegóły czyt.wyż.)



P.S.: Mgiełka jest częścią dawno, dawno zaczętej serii recenzji o produktach do włosów -  tej tutaj.

Po dłuższej przerwie pozdrawiam