Image Map
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUST HAVE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MUST HAVE. Pokaż wszystkie posty

28 października 2013

Ratunek dla paznokci z Nail Boost Advanced ORIFLAME

Jakiś czas temu pisałam Wam, że poddałam się paznokciowej kuracji, która miała pomóc mi w odbudowaniu płytki moich od lat obgryzanych paznokci. W odniesieniu sukcesu - a mogę o takim mówić - pomógł mi preparat stymulujący wzrost paznokci i wzmacniający je balsam.
Preparat stymulujący wzrost paznokci to galaretowaty żel, który według opisu producenta  ma formułę wzbogaconą ekstraktami z kiwi i żywicy elemi oraz unikalną mieszanką witamin A, C i E, które stymulują wzrastanie paznokci i odżywiają kruche i wysuszone płytki paznokciowe. Nie wiem czy kiedykolwiek widzieliście paznokcie (a raczej to co z nich zostało) osoby, która je obgryza. Mogę Was zapewnić, że nie jest o ciekawy widok. Paznokcie są miękkie, łatwo je złamać a nawet mechanicznie urwać. Oprócz tego skórki są popękane i zadarte a przy tym bardzo bolesne. Generalnie nie jest to przyjemne i w odczuciu i w oglądaniu. Tego preparatu używam kilka razy dziennie od jakiegoś miesiąca i muszę Was zapewnić, że widzę znaczne różnice. Chociażby takie, że płytka paznokcia się odbudowała, jest twardsza a sam paznokieć jakby szybciej rośnie. O tym świadczy chociażby taki fakt, że już kilka razy je obcinałam i piłowałam. Można powiedzieć, że paznokcie po raz drugi stały się moją nową obsesją. Przyjmijmy, że pierwszym razem była obsesja ich obgryzania. Teraz śmiało chwalę się moimi "nowymi" paznokciami. To mnie motywuje do tego aby o nie dbać i oczywiście nie obgryzać. Cóż, każdy ma swoje sposoby na obgryzanie. Mi nie pomagał ani słynny "Gorzki paluszek" ani przyklejanie tipsów tudzież paznokci żelowych, noszenie rękawiczek itp. Na mnie działa pokazywanie wszystkim dotychczasowego efektu. 
Żel zawiera białe kuleczki (wydaje mi się, że są to witaminy), które rozpuszczają się przy nakładaniu. Oprócz tego jest bardzo wydajny (używam go intensywnie a nie zużyłam nawet połowy). Bardzo ładnie pachnie (nie śmierdzi tak jak lakiery) - jak na mój nos jest to zapach owoców z jakąś domieszką. Jeśli chodzi o wchłanianie to bywa różnie. Już wyjaśniam dlaczego. Przede wszystkim: jest to preparat zmywalny. Więc jeśli moczymy ręce musimy nałożyć go na nowo. Na początku stosowania wsiąkał w moje paznokcie jak w gąbkę - widocznie bardzo tego potrzebowały. Po odczuwalnym wzmocnieniu i utwardzeniu wchłaniają go gorzej ale nic nie stoi na przeszkodzie aby wmasować nadmiar w płytkę. I tak właśnie robię i jestem z niego szalenie zadowolona :)
Drugim preparatem, który uratował moje paznokcie od zagłady jest balsam wzmacniający. Z wyglądu przypomina raczej balsam do ust niż paznokci, ale niech nie zmyli Was jego niepozorny wygląd! Aplikuje się go bardzo prosto -  smaruję balsamem paznokieć po czym wmasowuję go (balsam) aż do wchłonięcia. Konsystencję ma masłowatą a jego formuła zawiera kojący rumianek, odżywcze awokado, masło shea i prowitaminę B5 co daje niezłego kopa witaminowego i skórkom i paznokciom. Bardzo często go nakładam w drodze na uczelnię i przed snem. Ma bardzo miły zapach. Balsam wzmocnił nie tylko moje paznokcie ale także skórki, które są ładne i nie zadzierają się. 
Ja wiem, że wiele osób nie rozumie jak można obgryzać paznokcie. No ja też nie wiem dlaczego. Obgryzałam odkąd pamiętam. Można powiedzieć, że to swego rodzaju nałóg, z którego trudno wyjść. Nie wstydzę się przyznać, że moje palce u rąk nie są tak reprezentatywne jak u niektórych z Was, ale uwierzcie mi, że nie było mi łatwo wziąć się za to i osiągnąć taki efekt (poniżej można podziwiać). Ale wydaje mi się, że jest dobrze, moje palce nie straszą, więc trzeba się tylko cieszyć i dążyć do tego żeby paznokcie były długie, ładne, równe no i oczywiście nieobgryzione!
Efekty:
Paznokcie ładne, twarde i zdecydowanie szybciej rosnące. Skórki - miękkie i niepodrażnione. Polecam! Może wygląd moich paznokci nie jest idealny ale jest o wiele lepszy niż był wcześniej, uwierzcie mi ;)

Cena:
Moim zdaniem warto zainwestować 47 zł (23 zł preparat stymulujący wzrost, 24 zł balsam wzmacniający) w piękne i mocne paznokcie.

Moja ocena 6!!!

A Wy jak dbacie o swoje paznokcie? Piszcie jak zawsze w komentarzach! :)

Pozdrawiam,

09 sierpnia 2013

Antybakteryjny żel do rąk CLEAN HANDS

Jestem osobą, która maniakalnie wręcz myje ręce dlatego będąc w okolicach zimy w Rossmannie natknęłam się na antybakteryjny żel do rąk, który działa bez użycia wody. Ja akurat posiadam miniaturę żelu - chciałam kupić "na spróbowanie" bo nie wiedziałam jakie będą moje odczucia. A są całkiem pozytywne :)
Sami wiecie, że nie zawsze mamy możliwość umycia rąk. Taki żel jest świetnym rozwiązaniem podczas długiej podróży, pobycie w miejscu publicznym albo o zgrozo publicznej toalecie, gdzie wiadomo warunki sanitarne są jakie są. Ten żel towarzyszył mi na studiach leżąc w torbie lub plecaku. Generalnie zawsze miałam go pod ręką. Zajęcia kończyłam o różnych porach, jadłam także w różnym czasie, czasami w drodze na przystanek, więc mając mając go przy sobie byłam pewna że nie pakuję sobie do ust masy bakterii. Generalnie ten produkt sprawdził się w moich "warunkach ekstremalnych"  :) jak dla mnie jest świetnym rozwiązaniem, kiedy nie mam pod ręką bieżącej wody i mydła.

Jak pisałam wyżej żel kupiłam dosyć dawno. I wiecie co? Pomimo bardzo intensywnego używania mam go nadal i co więcej całkiem sporo go zostało.  Żel jest mega wydajny. Wystarczy naprawdę kropla aby oczyścić ręce. Sam żel jest przezroczysty i po nałożeniu go, sprawia wrażenie roztapiania się. Na początku wcierania w dłonie czułam przyjemny chłodek i wydaje mi się, że odczuwałam go dzięki alkoholowi, który znajduje się na pierwszym miejscu w składzie. Trudno się dziwić, skoro jest to produkt, który ma odkażać. Oprócz alkoholu żel zawiera wyciąg z aloesu i prowitaminę B5, które chronią przed wysuszeniem skóry oraz ją pielęgnują. Tak ogólnie to jestem z niego zadowolona, jak napisałam wcześniej, sprawdził się w różnych miejscach i warunkach ale nie byłabym sobą gdybym miała jakieś "ale". Jedyne co mi w nim przeszkadza to zapach, a raczej jakby dwa zapachy.
Pierwszy rozchodzi się przy aplikacji. I jest to zapach rozlanego spirytusu. Dlatego pomimo wielokrotnej chęci użycia go w komunikacji miejskiej byłam skrępowana bo przy nakładaniu żelu nieprzyjemnie pachniało. Drugi zapach, który można wyczuć to zapach świeżości , jakby cytrusowy, ogólnie trudny dla mnie do określenia ale w moim odczuciu trochę dla mnie za mdły, jednak można wytrzymać.

Podsumowując: żel się u mnie sprawdził. Jak wykorzystam miniaturę (30 ml) to kupię pełnowymiarowy produkt. Chociaż mniejsza wersja żelu ma swoje plusy bo zajmuje mało miejsca ;) Po raz kolejny powtarzam antybakteryjny żel jest świetnym rozwiązaniem. Na rynku jest spory wybór takich produktów i uważam, że każdy, a szczególnie ten kto posiada małe dzieci, powinien być zaopatrzony w taką małą antybakteryjną pomoc w żelu :).

Poniżej macie zdjęcie "rodziny" mojego żelu. Jak widać występuje w różnych gabarytach (źródło obrazka - Google Grafika).
Zalet i wad chyba nie muszę przedstawiać, ale tradycyjnie je podsumuję w jednym miejscu :)

Zalety:
+ Po użyciu mam wrażenie świeżości
+ Odkaża ręce
+ Świetny w warunkach polowych
+ Małe opakowanie mieści się w każdej torebce a nawet i kieszeni
+ Zawiera wyciąg z aloesu i prowitaminę B5
+ Cena - nie wspomniałam o niej w poście bo nie pamiętam ile za niego zapłaciłam ale kojarzę, że nie za dużo :)

Wady:
- Mi akurat przeszkadza jego zapach

Moja ocena: 5.

A czy wy używacie żeli antybakteryjnych? Jakie firmy polecacie? Piszcie proszę w komentarzach :)
________________________________________

Jeszcze pokażę Wam mój precious, który kupiłam wczoraj w Biedronce. Złamałam swoje postanowienie, że nie będę się zbliżała do sklepów i półek z kosmetykami. Ehhh te postanowienia xD Chociaż w sumie warto było, bo pachnie super xD
________________________________________

Ściskam słonecznie,
~Paulina

Ps. Kto jeszcze nie czytał mojego wcześniejszego postu o fajnej akcji, w której KAŻDY może wziąć udział, to zachęcam: ADOPCJA SERCA - MAMY DLA MAM

13 czerwca 2013

Krem BB 5w1 GARNIER.

Już na wstepie musze powiedzieć, żę czuje się oszukana. Reklamowany jako wspaniałe rozwiązanie dla każdego rodzaju skóry - "jednym gestem nawilżaj, ujednolicaj i rozświetlaj swoją skórę."  .
Nieprawda, nieprawda i jeszcze raz nieprawda. Czytałam wiele opini o nim i naprawde nie wiem skąd bierze się tyle pozytywnych. Chociaż właściwie, może akurat tylko dla mnie ten krem nie jest dobry. 
Skóra wcale nie wyglada po nim ładnie. A efekt jakiego oczekiwałabym jeśli chodzi o ukrycie niedoskonałości też mnie nie zadowolił. Nawet po nałożeniu grubszej warstwy niż zwykły podkład, wszystko co ten drugi by przykrył, ten miałam wrażenie uwidaczniał jeszcze bardziej. 
Nie wiem jak z kremami BB od innych firm, ale podejrzewam, że na tym zraziłam się tak bardzo, że już więcej nie spróbuje.
Nie wart swojej ceny ( 20 zł).
Po raz kolejny potwierdzają się słowa pewnego mądrego człowieka - "Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego".


 Mam jednak na niego pewien sposób. Aby nie wyrzucać go ( a ani moja siostra ani mama go nie chcą), mieszam go ze zwykłym podkładem ( oczywiście podkładu stosunkowo więcej) i daje rade. W końcu kiedyś go zużyje. ;)


ZALETY:
+bardzo przyjemny zapach

WADY:

-"ciężki" dla skóry
- nie ukrywa niedoskonałości
- skóra bardzo się świeci i nie wygląda świeżo
- nie utrzymuje się na skórze tyle co standardowy podkład


Ocena to jakieś  2.



Po lwej stronie nałożony krem, po prawej bez kremu.























anku


05 czerwca 2013

Magiczny miodek czyli Tender Care firmy Oriflame


Powyższe zdjęcie przedstawia słynny magiczny produkt Oriflame - miodek Tender Care, akurat tutaj w wersji o zapachu wiśni (dostępne także o zapachu kokosowym, czekoladowym, migdałowym, karmelowym, waniliowym i klasycznym, czyli bez zapachu). 

Miodek Oriflame to, moim zdaniem, absolutny MUST HAVE każdej kobiecej  torebki czy kosmetyczki bo jest produktem, który jest tak uniwersalny (a przy okazji bardzo skuteczny), że bardziej się chyba nie da ;) 
Jest moim najczęstszym towarzyszem. Używam go nie tylko do pielęgnacji ust ale także smaruję nim wysuszone policzki i inne miejsca na twarzy, kiedy  jestem np na uczelni i nie mam pod ręką odpowiedniego kremu.

W ogóle nie dziwię się, że jest to bestsellerowy produkt firmy Oriflame. Na stronie producenta klientki i konsultantki piszą o nim w samych superlatywach :)

Zalety:
+Ładny zapach 
+Szybkie działanie
+Super nawilża

Wady:
-Niektórzy mogą mieć trudności w aplikacji - słoiczek nie jest zbyt wygodny
-Cena. Jeśli nie znajdziemy w promocji to wersje zapachowe kosztują dosyć sporo bo ponad 20zł.

Mimo wszystko POLECAM ten produkt i oceniam na 6+!!

~Paulina

04 czerwca 2013

Szczotka do TWARZY.








Tak, tak, dobrze czytacie - szczotka do twarzy. Kiedy ją kupiłam w domu oczywiście posypały się żarty typu "Będziesz sobie twarz czesać?". Owszem, będę i wam też polecam. :)
Przeczytałam razu pewnego na blogu podobnym do tego tejże właśnie szczotce. Z niedowierzaniem jak dobrze wypowiadają się o niej konsumentki wybrałam się do sklepu i kupiłam. Zaczęłam używać i bach!, nowa miłość. A mało brakowało wyszłabym bez niej, bo naprawdę trudno było ją znaleźć.
Sposób użycia jest bardzo prosty - zamaczasz ją w wodzie, nakładasz mydło, krem, żel czy co tam używasz do mycia twarzy. Następnie powolnymi, malutkimi, kolistymi ruchami myjesz twarz. Powtarzasz czynność codziennie, 2-3 bądź dowolną ilość razy w tygodniu (oczywiście w granicach rozsądku, bo skóra nie wytrzyma ). 
Należy też pamiętać, aby tak samo jak dbamy o nasze pędzle do makijażu ( a przynajmniej powinnyśmy - która tego nie robi niech zacznie :p ), szczotkę trzeba utrzymywać w czystości, bo taka z wyhodowaną flora bakteryjną tylko pogorszy sprawy na twarzy. Wystarczy co jakiś czas przemyć ją zwykłym mydłem (zamoczyć, namydlić, spienic mydło szorując szczoteczką wnętrze dłoni i spłukać bardzo ciepłą  albo nawet gorącą wodą).

Naprawdę polecam! :)

Czego wcześniej nie wspomniałam mowa jest tutaj o szczotce do twarzy firmy FOR YOUR BEAUTY, którą można nabyć w sklepach dobrze znanej sieci Rossmann za jakieś 11 zł. 





ZALETY:
+bardzo dobrze usuwa resztki makijażu, z którymi nie poradził sobie nasz środek do demakijażu
+usuwa wągry
+pomaga zamknąć się (ale to wulgarnie brzmi ) rozszerzonym porom
+pozostawia przyjemne uczucie, jak po masażu twarzy
+pobudza mini krążenie w skórze co dobrze wpływa na ogólny stan cery
+bardzo dobrze spienia każdy środek do mycia twarzy przez co zmniejsza jego zużycie 

WADY:
- chyba żadnych :3

Moja OCENA to oczywiście 6!



anku

31 maja 2013

JEDWAB do włosów.




Dzisiaj nie o konkretnym produkcie, ale o rzeczy, która w moim mniemaniu powinna mieć każda dziewczyna, kobieta.
Wiele razy wcześniej słyszałam o jedwabiu do włosów, ale jako, że mam szybko przetłuszczające się włosy i staram się raczej nie obciążać włosów dodatkowo odżywkami, nie interesowałam się tym produktem. Pewnego jednak razu moja mama kupiła taki jedwab, a moja ciekawość zwyciężyła i postanowiłam spróbowac. Umyłam włosy, okręciłam ręcznikiem a po zdjęciu go nabrałam odrobine jedwabiu i nałożyłma go na włosy. Już wylanie go na ręce było miłym doświadczeniem, był przyjemny w dotyku, taki...jedwabisty. :) Po zaaplikowaniu go na włosy, one też stały się jedwabiste w dotyku. Mimo początkowej sceptyczności, teraz jedwab w płynie to podstawowy kosmetyk do pielęgnacji moich (długich) włosów. ;)
Może was zastanawiać dlaczego jest on dostepny w tak małych opakowaniach, ale to wszystko dlatego, że nakłada się go naprawde bardzo małą ilośc, nawet na długie włosy. Ja używam dosłownie ilości wielkości ziarna groszku. Oczywiście jest tez dostepny w większych, ale po co zabierać sobie miejsce w kosmetyce. :)


Wypróbowałam już wiele produktów różnych firm i osobiście mnie przypadł do gustu jedwab firmy BIOSILK ( dostepny w Rossmannie - ostatnio nawet w promocji :) ), o taki.  --->

















anku

05 lipca 2012

Double trouble.

Nie wiem jak zacząć, bo superowatości (jeśli takie słowo w ogóle istnieje ^^ ) tej kredki nie sposób opisać. A jest to produkt ORIFLAME'u z serii VERYME, Double Trouble. Jak sama nazwa wskazuje są podwójne, przy czym jedna kredka to dwa bardzo zbliżone odcienie. Myślę, że każda z nas powinna mieć coś takiego w swojej podręcznej kosmetyczce. Dzięki temu będziemy gotowe w mgnieniu oka przeistoczyć się z grzecznej uczennicy czy pracownicy z rasowa imprezowiczkę. Kilka pociągnięć kredką i oko świeci się niczym psu... niczym choinka na Boże Narodzenie. W tej chwili z tego co widziałam na stronie Oriflame kosztują one 12,90. Według mnie produkt całkowicie wart swojej ceny! Ja posiadam dwa odcienie (Goddess Green i Mocha Loca), które prezentuje wam na zdjęciach. Zamierzam się jednak dokupić jeszcze jakieś odcienie.

...nieudolny makijaż. :)
Nie zważajcie na mój...
 ZALETY:
+dwa kolory w jednej, co daje super efekt na powiece (jeśli oczywiście użyjemy ich obu)
+ jak to kredka jest mała, poręczna, do każdej torebki
+łatwo się nakłada (nie każda kredka tak ma, a uwierzcie, używałam ich w swoim krótkim życiu sporo)
+długo utrzymuje się na skórze
+świetne, naprawdę świetne odcienie i spory wybór
+mają fajne nazwy  ^^

WADY:
- nie znalazłam, poza tą, że jednak kiedyś się kończy i trzeba kupić nową :p





 Za jej superowatość kredka dostaje ode mnie zasłużone 6!

anku

29 czerwca 2012

Regenerujące mleczko do ciała GARNIER

Jednym z moich „problemów cielesnych”, jeśli tak to można określić, jest bardzo sucha skóra, która źle znosi zmiany pogody. Dlatego, skuszona reklamą sięgnęłam po regenerujące mleczko do ciała z syropem z klonu firmy GARNIER.
Ono jest G E N I A L N E! Po kilku dniach stosowania moja skóra z szorstkiej i twardej zrobiła się gładka, elastyczna i miękka. Mleczko ładnie pachnie, szybko się wchłania, szybko regeneruje skórę. Po nałożeniu nie odczuwa się go zbytnio na skórze. I mogę was zapewnić, że to, co producent napisał z na etykiecie z tyłu opakowania jest całkowicie zgodne w rzeczywistości.

Polecam przez duże „P” :D


Zalety:

- skóra jest maksymalnie nawilżona
- nie ma klejącej się konsystencji
- szybko się wchłania
- szybko działa
- ładny zapach
- jest dostępny praktycznie w każdym sklepie kosmetycznym
- przystępna cena (często w promocji) około 15 zł za 250 ml



Wady:

Brak! :D
Moja ocena: 6
Jagga