Image Map
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pollena Ostrzeszów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pollena Ostrzeszów. Pokaż wszystkie posty

11 września 2013

Nagietkowe mydło BIAŁY JELEŃ


Dziś chciałabym przedstawić Wam moje wrażenia odnośnie nagietkowego mydła Biały Jeleń. Nie wiem czy wiecie, ale Biały Jeleń to linia hipoalergicznych produktów stworzonych z myślą o osobach z problemami skórnymi i skłonnościami do alergii. Linia Bały Jeleń to nie tylko tradycyjne, znane wszystkim Polakom białe mydło ale także szampony, płyny do kąpieli, płyny do higieny intymnej i mydła w płynie. Producentem jest Pollena Ostrzeszów, która trudni się wyrobem marek takich jak: Dzidzuś, FF, czy BHP.

Jak wspomniałam we wcześniejszej notce (klik) czaiłam się do tych mydeł już od jakiegoś czasu i od początku chciałam je przetestować na buzi. Przyznam, że bałam się wysuszenia i łuszczenia skóry. Ale pomyślałam, że skoro moja twarz i tak wygląda jak przerzuty trep od długotrwałego przebywania na słońcu, deszczu i wietrze, to nie mam nic do stracenia. Dodatkowo do opalonej już mocno twarzy przybłąkały się małe krostki i zaczerwienienia, więc musiałam działać. Jak pomyślałam - tak zrobiłam. Kupiłam dwa mydełka: z otrębami pszennymi i nagietkowe. Z początku miałam mały dylemat od którego zacząć. Wzięłam mydła w dłoń, rozpakowałam, powąchałam i wybrałam ładniej pachnące. A po weekendzie pobiegłam w podskokach do Rossmanna i nabyłam jeszcze dwa: ze słonecznikiem i bursztynem - teraz mam pełen komplet tych mydełek i się nimi bardzo cieszę :)

Na początek pod lupę wzięłam nagietkowe mydło glicerynowe. Wiecie, że jest ono wykonane ręcznie? Po raz pierwszy użyłam go pod prysznicem i umyłam nim twarz i całe ciało. Wrażenie niezłe, bo dosyć łatwo i dobrze się pieni. Sama piana jest kremowa i lekka. Zapach - długotrwały i delikatny. Można powiedzieć, że subtelny. Nawet jak leży sobie grzecznie w mydelniczce to w łazience i tak pięknie pachnie :)

Nagietkowy Biały Jeleń doskonale oczyścił moją twarz i ciało. Mam wrażenie, że "zdarł" z mojej skóry tłustą warstwę zanieczyszczeń i pozostawił ją gładką i zmatowioną - a ja mam przecież bardzo suchą skórę! Przyznam, że nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim! Sprezentuję takie bratu - dojrzewającemu nastolatkowi borykającemu się z trądzikiem młodzieńczym na pewno się przyda :)


Mydełko może mieć mieć małą wadę. Dlaczego: "może mieć" a nie, "ma"? Cóż. Moja skóra, gdy nie jest odpowiednio nawilżona, od razu się łuszczy. Najczęściej spotyka to mój nos i czoło. Przy pierwszym użyciu, gdy nie wypeeleingowałam zbyt dokładnie twarzy, mydło podkreśliło martwy naskórek na nosie - po stosowaniu żeli takiego efektu nie miałam. Jednakże współpracując z dobrym peelingiem, nagietkowy jelonek potrafi zdziałać naprawdę wiele dobrego :) Dodatkowo po umyciu twarz zabezpieczyłam tonikiem (recenzja tutaj) i posmarowałam kremem nawilżającym (recenzja się pisze).

Efekt:
Skóra gładka, odpowiednio naprężona (ale nie ściągnięta!), matowa (w pozytywnym sensie). No i krostek jakby mniej - czyli oczyszczona. Zauważyłam, że żel-krem Nivea (recenzja tutaj) pozostawia po sobie lekki film. Tzn. skóra twarzy ma taką "bezpieczną warstwę" chroniącą przed utratą wody. Nigdy mi on nie przeszkadzał ale moje odczucia co do tego produktu po korzystaniu z Białego Jelenia,  trochę się zmieniły. Mimo wszystko żel-krem Nivea kocham dalej (ale już mniej niż wcześniej :D). Natomiast nagietkowego jelonka polubiłam i z pewnością kupię kolejną kostkę :)


Podsumujmy mydełko:

Zalety:
+ Oryginalne opakowanie
+ Zapach - subtelny i delikatny. Długo utrzymuje się na skórze i w łazience.
+ Odczuwalnie oczyszczona skóra
+ Kremowa biała piana
+ Działanie antybakteryjne
+ Mydło robione ręcznie
+ Wydajne - używam go od kilku dni codziennie i to kilka razy a grawer (napis) jeszcze się nie zmydlił
+ Doskonale zmywa resztki makijażu
+ Nie podrażnia skóry
+ Pomocne w zwalczaniu stanów zapalnych - przynajmniej u mnie
+ Skóra jest gładka, czysta i pachnąca

Minusy: 
- Może podkreślić łuszczącą, martwą skórę. Ale nie wysusza!
- Dostępność. Serię tych mydełek spotkałam jak na razie tylko w drogeriach Rossmann

+/- Cena. Dla mnie to mydełko nie jest drogie. Jednakże zdaniem niektórych kosztuje za dużo. Moim zdaniem 4.99 za 100g ręcznie robionego, mydełka glicerynowego to nie jest wiele :)

Czy warto je kupić?
- Moim zdaniem tak! Kupiłam je z myślą mycia nim twarzy ale świetnie myje także całe ciało :) Polecam je wszystkim :)

O właściwościach mydeł glicerynowych możecie przeczytać tutaj: KLIK
Moja ocena to oczywiście soczysta 6! :)
A jakie są Wasze przygody z mydłami? Piszcie proszę w komentarzach! :)
_________________________________________________________
Przypominam Wam także o naszym fabrykowym rozdaniu! Więcej informacji znajdziecie klikając w zdjęcie :)
Pozdrawiam wrześniowo i mydlanie ;)
Paulina.

07 września 2013

Wszyscy mają mydła, mam i ja!

Wiem, że tytuł brzmi kuriozalnie bo mydeł przecież używają wszyscy! Noo... może nie wszyscy jeśli sądzimy po zapachu :D No nie ważne :D Przygody mojej twarzy z mydlaną kostką najczęściej kończyły się wysuszeniem skóry. Dlatego mydło w mojej łazience przeznaczone jest tylko do mycia rąk. Natomiast buzię i resztę ciała traktuję żelami. Ostatnio na Waszych blogach pojawiają się recenzje testowanych przez Was mydeł.  Czytałam je z przyjemnością, a moja chęć nabycia podobnych produktów stale rosła. Jednak ciągle brakowało czegoś co mnie ostatecznie przekona.
Postanowiłam jednak dać im (mydłom) szansę kiedy w gazetce Rossmanna ujrzałam mydło do delikatnej i wrażliwej skóry firmy AA. Pomyślałam sobie, że skoro krem i płyn micelarny (recenzja się pisze) dały radę to może mydło też? A jeśli nie, to mała strata bo nie kosztuje dużo. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Ale doszłam do wniosku, że samemu to będzie mu smutno, więc do towarzystwa dorzuciłam 2 Białe Jelenie - no nie takie białe jak je malują bo jedno w ciapki (z otrębami pszennymi) a drugie pomarańczowe (z nagietkiem). Do tych mydeł czaiłam się już dawno, więc ich zakup to była tylko kwestia czasu. W Jeleniach podoba mi się ich oryginalne opakowanie. Noo i są polskim produktem a my popieramy takie rzeczy :)

I teraz mam dylemat bo nie wiem od którego zacząć. Chyba będę losować. Także... za jakiś czas możecie spodziewać się recenzji któregoś z nich. A może powiecie same od którego zacząć testowanie? :)

Ps. Mam chęć na zakup Jelenia z bursztynem ale to może przy następnych zakupach ;)

Miałyście któreś  z nich? Jakie są wasze wrażenia? Piszcie jak zawsze w komentarzach!

Pozdrawiam wrześniowo,
Paulina :)