Image Map
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty

18 listopada 2013

Testuje z Malina - maseczka enzymatyczna AVA

Dziś chciałabym przedstawić Wam kolejną maseczkę, którą dostałam w ramach testów Malinowego Klubu. Tak jeszcze nie ukazałam Wam wszystkich recenzji bo do testowania dostałam naprawdę sporo :) W najbliższym czasie opublikuję kolejne 3 recenzje w ramach akcji maseczkowej.

Dziś przychodzę do Was z recenzją jednej z najlepszych masek, które do tej pory wpadła mi w ręce. A jest nią maska enzymatyczna z serii Professional Home SPA.
Od producenta:
Skład:
Cena:
27 zł
Moja opinia:
Opakowanie: Biała tubka z wygodnym zamknięciem, które dodatkowo jest ofoliowane - znak, że nikt nie zaglądał do środka. Oprócz tubki opakowanie zawiera kartonik z informacjami jak zrobić sobie domowe SPA z kosmetykami z tej serii. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej tak zapakowanego produktu (kartonik) nie widziałam.(0.5/1 pkt.)
Konsystencja/kolor: Maska jest bardzo rzadka, dlatego najlepiej nakładać ją pędzlem do tego stworzonym. Jednak nie musicie mieć obaw, że Wam spłynie - zasycha automatycznie przy kontakcie ze skórą. Kolor - biały. (0.5/1 pkt.)
Zapach: Przyjemny i niedrażniący.(1/1 pkt.)
Pojemność/wydajność: Tubka mieści 100 ml produktu, który wystarcza na ok. 6-8 aplikacji. (1/1 pkt.)
Działanie: Maska skutecznie wygładziła i zlikwidowała łuszczący się naskórek. Mimo tego, że szybko zastyga, nie ma problemu ze zmyciem. Skóra jest nawilżona i wyraźnie gładsza. Jak wspomniałam wcześniej, producent proponuje także inne kosmetyki z linii Professional Home SPA. Dzięki nim możemy urządzić sobie (np. razem z przyjaciółką/siostrą/mamą) domowy salon piękności :) (6/6 pkt.)
Podsumowanie:
Ta maseczka jest moim zdaniem najfajniejszą maską firmy AVA, z którą miałam do czynienia. Świetna dla skóry suchej i łuszczącej się. Oprócz tego jest to produkt polski i nietestowany na zwierzętach :) Szczerze polecam!
Czy kupię ponownie?
Zdecydowanie tak!
Ocena:
9/10 pkt.

Maseczki firmy laboratorium AVA zakupić można na stronie internetowej producenta
www.ava-sklep.eu 

08 listopada 2013

Testuje z Malina - AVA labolatorium - maseczka karotenowa

Październik skończył się już tydzień temu, ale moja akcja maseczkowa jeszcze trwa. Muszę się bardziej streścić i częściej dodawać swoje notki. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że nie siedzę codziennie przed komputerem. Ok. Dziś recenzja maseczki karotenowej, którą otrzymałam do testowania w ramach akcji Malinowego Klubu.


Od producenta:

Skład:


Cena:
2,80 zł

Moja opinia:

Opakowanie: Saszetka koloru cielistego z wizerunkiem marchwi u dołu. Przyciąga uwagę. Szczerze mówiąc pierwszy raz spotkałam się z taką maseczką. (1/1 pkt.)
Konsystencja/kolor: Konsystencja kremowa. Kolor bananowy. Łatwo się aplikuje, nie ma problemów ze zmyciem. (1/1 pkt.)
Zapach: Bardzo przyjemny dla nosa.
Pojemność/wydajność: Jak wszystkie saszetki, które dostałam do testowania, ta także jest pojemności 7 ml. Zawartość spokojnie wystarcza na rozprowadzenie produktu na całą twarz i szyję. Szybko się wchłania i nie zastyga na skorupę. (1/1 pkt.)
Działanie: Z tej maseczki jestem najbardziej zadowolona. Doskonale odżywiła moją skórę i nadała jej kolorytu. Moja twarz wyglądała o wiele lepiej. Nie podrażniła mi oczu. Łatwo się ją zmywa. Nie zapchała mi porów a nie nie podrażniła skóry. Brak śladu po łuszczącym się naskórku. (6/6 pkt.)

Podsumowanie:
Warto ją kupić. Chociażby z tego faktu, że zawiera hydroaktywator głęboko nawilżający skórę. Ja to nawilżenie odczułam. Na koniec przypomnę, że nie jest testowana na zwierzętach i jest produktem polskim.
Firma ma także w ofercie krem karotenowy. Kiedyś spotkałam się także z karotenową solą do kąpieli ale nie widziałam jej w ofercie na stronie.

Ocena:
10/10!

Czy kupię ponownie?
Raczej tak.

Ps. Maseczki firmy laboratorium AVA zakupić można na stronie internetowej producenta
www.ava-sklep.eu

03 listopada 2013

Testuje z Malina - AVA labolatorium - maseczka z ekstraktem z moreli Frutti Relax


Jak ostatnio wspominałam otrzymałam do testowania maseczki z Laboratorium AVA w ramach akcji maseczkowej Malinowego Klubu. Dziś nadszedł czas abym Wam przedstawiła maseczkę z ekstraktem z moreli z seriii Frutti Relax.

Od producenta:

Skład:
Cena:
3.20
Moja opinia:

Opakowanie: Zielono-białe opakowanie ze zdjęciem moreli zanurzonej w kremie/mleku/jogurcie. Przyciąga wzrok. 1/1 pkt.
Konsystencja/kolor: Maseczka ma konsystencję żelowego kremu. Kolor - biały. Nie ma problemów z aplikacją. 1/1 pkt.
Zapach: Muszę przyznać, że nie spodobał mi się. Jest lekko mdły i nie wyrazisty. 0/1 pkt.
Pojemność/wydajność: Saszetka zawiera 7 ml produktu. Zawartość spokojnie wystarcza na całą twarz i szyję. Nie ma problemów ze zmyciem/ 1/1 pkt
Działanie: Maseczka wygładziła i nawilżyła moją skórę. Efekt utrzymał się dosyć długo. Nie wiem dlaczego po nałożeniu szczypały mnie oczy. Nie wiem. Podrażnia spojówki? 4/6 pkt.
Podsumowanie: Mimo tego, że oczy mnie szczypały (a mnie oczy szczypią bardzo często, więc nie kierujcie się tym przy wyborze) uważam, że maseczka jest warta polecenia i zakupu. Bardzo ważna kwestia: jest to produkt wyprodukowany w Polsce i nie testowany na zwierzętach!

Czy kupię ponownie:
Wydaje mi się że tak. 

Ocena: 
7/10

Ps. Maseczki firmy laboratorium AVA zakupić można na stronie internetowej producenta
www.ava-sklep.eu

24 października 2013

Testuje z Malina - AVA labolatorium - maseczka z ekstraktem z pomidora

Jakiś czas temu zostałam wybrana do testowania maseczek AVA. Kilka dni później do moich drzwi zapukał Pan Listonosz, który przyniósł mi 6 różnych maseczkowych saszetek oraz 100 ml tubkę maski enzymatycznej. Do paczki dołączone były ulotki oraz przemiły liścik od firmy. Dziś chciałabym przedstawić Wam Maseczkę z ekstraktem z pomidora.



Od producenta:
Skład:
Cena:
3.20 zł/7 ml
Moja opinia:
Opakowanie: Schludna saszetka koloru cielistego,  mieszcząca 7 ml produktu. Niewątpliwie interesuje wizerunkiem pomidorów u dołu. (1/1 pkt)
Konsystencja/kolor: Maseczka ma konsystencję białego, gęstego żelowego kremu. Nie ma problemu z aplikacją. Jako że wszystkie maseczki nakładam pędzlem i zwykle nie mam z tym problemów, w przypadku tej także ich nie miałam. (1/1 pkt)
Zapach: Bardzo przyjemny, jakby kwiatowy na pewno nie chemiczny. Towarzyszy przez cały czas trzymania maski na skórze jednocześnie go umilając. (1/1 pkt)
Pojemność/wydajność: Jak wspomniałam wyżej saszetka zawiera 7 ml. Spokojnie wystarcza na zaaplikowanie grubej warstwy produktu na całą twarz. (1/1 pkt)
Działanie: Maseczkę nakładałam na wysuszoną słońcem skórę (smaruję się olejkiem arganowym, ostatnio kilka dni było słonecznych, więc nabrałam rumieńców). W miarę szybko się wchłonęła. Nadmiar ściągnęłam płatkiem kosmetycznym, dodatkowo wmasowałam i poszłam spać. Na drugi dzień po umyciu twarzy widać było znaczne efekty. Moja skóra była miękka i gładka. Nie było śladu po  zaczerwienieniach a wysuszone policzki były jędrne. Jednak maska ta ma dla mnie mały minus: po nałożeniu piekły mnie oczy. Co prawda nie piekły długo i nie podrażniły się, jednakże w tej masce jest coś, co im przeszkadzało ale z czasem się ulotniło/utleniło. (5,5/6 pkt)
Podsumowanie: Według mnie maska warta zakupu. Znakomicie odświeżyła i odżywiła skórę. I nie jest to efekt kilku godzinny! Moja buzia wchłonęła wszystkie jej składniki jak gąbka wodę. Warto też zwrócić uwagę na to, że jest to produkt POLSKI i NIE TESTOWANY NA ZWIERZĘTACH!

Czy kupię ponownie?
TAK

Ocena: 
9,5/10 pkt

Ps. Maseczki firmy laboratorium AVA zakupić można na stronie internetowej producenta

Pozdrawiam i jednocześnie przepraszam (bo przecież miałam pisać częściej!),
Paulina ;)

15 października 2013

Maska regenerujaca ZIAJA

Kiedy Twoja twarz jest szara i bez wyrazu, skóra w niezbyt dobrej kondycji, warto wspomóc ją maseczką. Ale jaką? Na przeciw tym problemom wychodzi firma Ziaja, która ma w ofercie m.in. maskę o której dziś będzie mowa. Maseczka ta, nie tylko zregeneruje Twój ledwo żywy naskórek, ale go także odżywi i wygładzi. Wszystkie te rewelacje dzieją się dzięki jej poszczególnym składnikom.
Maseczka jest brązowa (jednak tylko z nazwy) bo zawiera brązową glinkę.Według zapewnień producenta jest ona surowcem naturalnym z grupy minerałów ilastych oraz źródłem mikroelementów, które to nasza skóra wciąga jak gąbka. Są nimi: krzem (50%), glin (15%), żelazo (6%), wapń (4%), potas (3%) i magnez (2%) - wszystkie procenty w nawiasach są przybliżonymi proporcjami.
 Kolejnym składnikiem jest olej Canola, który bogaty w fitoserole, tokoferole oraz kwasy tłuszczowe ma za zadanie przyspieszyć regenerację skóry. W tym pomaga mu inny składnik maski a raczej składniki a są nimi...

...glicerydy kokosowe. Wydaje mi się, że są one odpowiedzialne m.in. za słodkawy, lekko kokosowy zapach maseczki. Są także źródłem NNKT - Niezbędnymi Nienasyconymi Kwasami Tłuszczowymi, które są bogate w kwasy omega 3 i 6, przez co chronią warstwę lipidową skóry. Regeneracją podrażnionego naskórka zajmuje się prowitamina B5.
A proteiny zawarte w słodkich migdałach działają liftingująco. Skóra nie wiotczeje i jej struktura się wzmacnia. W tym pomaga także witamina E, która neutralizuje wolne rodniki przyspieszające starzenie się skóry.
Mi ta maseczka bardzo przypasowała. Często i chętnie po nią sięgam. Nie zastyga na skorupę, świetnie się rozprowadza. Jej zapach jest naprawdę przyjemny i jak wspomniałam wyżej pachnie lekko kokosowo. Skóra jest wygładzona, zaczerwienienia zmniejszone albo w ogóle ich nie ma. Nie zapycha porów i jest moim zdaniem świetnym kosmetykiem odświeżającym twarz, przy czym tanim jak barszcz. Polecam gorąco!

Z resztą Ziaja ma w swojej ofercie wiele masek, które moim zdaniem zainteresują każdego :) Miałyście którąś z nich? Piszcie proszę w komentarzach! :)
Źródło: Google Grafika
Pozdrawiam maseczkowo,
Paulina.

Ps. Powiedzcie mi proszę który z podanych niżej kosmetyków mam zrecenzować - to ma mnie zmobilizować do częstszego pisania ;) Głosy zostawcie proszę w komentarzach. Oprócz tego zachęcam Was do pozostawiania swoich wizytówek w zakładce "Wejdź i pozostaw po sobie ślad" 

A oto lista produktów, z których mam napisać recenzję:

  • cienie do powiek Maybelline 51 Savanna Green
  • paletka cieni Sleek V1
  • Jedwab w płynie Marion
  • cienie do powiek Pierre Rene
  • szampon i maseczka do włosów Argan Oil Joanna
  • płyn micelarny z tańczącymi drobinkami Lirene 

Buziaki!

08 października 2013

Odżywcza maseczka na twarz, szyję i dekolt PERFECTA

Jak wspomniałam wczoraj, odkryłam, że jestem maseczkowym chomikiem. Mam masę maseczek do zużycia i ciągle kupuję nowe. Rozwiązanie znalazło się samo w postaci październikowej akcji maseczkowej organizowanej przez Malinę z Malinowego Klubu.

Dziś na tapetę wezmę odżywczą maseczkę na twarz, szyję i dekolt ze słodkimi migdałami i miodem Perfecty, przeznaczoną dla skóry suchej.


 Szyi i dekoltu jakoś nie mam w nawyku pielęgnować pod względem masek, dlatego 10 ml wystarczyło mi na 2 porządne aplikacje na twarz. Sama maseczka jest fajna, bo nie trzeba jej zmywać. Wystarczy, po pewnym czasie, wmasować nadmiar. 

Ma także bardzo dobre działanie. Kiedy nakładałam ją po raz pierwszy, miałam świeżo opaloną twarz. Przyznam, że zdarza mi się eksperymentować. Ale zazwyczaj takie eksperymenty dobrze się kończą. Podobnie było i tym razem. Maseczka ukoiła lekko podrażnioną słońcem skórę, odżywiła i nawilżyła ją, więc tym samym pozbawiła suchości. Świetnym rozwiązaniem było wmasowanie nadmiaru. Moja twarz była nawilżona do tego stopnia, że już nie potrzebowała kremu. Wszystko to, dzięki witaminom A, E, F, B5 i B6 i naturalnym aminokwasom, które energetyzują komórki. Dlatego skóra wygląda promieniście :)

Maseczkę nakładałam wieczorem, więc efekty mogłam podziwiać już rano. Skóra była wypoczęta, miękka, odżywiona. Najczęściej wysuszone partie na mej twarzy (czoło, kości policzkowe) po tym produkcie wyglądały świeżo i zdrowo i absolutnie nie były suche!

Maska ma kremową konsystencję i przyjemny, słodkawy zapach. Dosyć szybko się wchłania, nie zastyga na skorupę. Niestety nie mam zdjęć samego produktu. Dostępna jest raczej w każdym sklepie kosmetycznym. Można ją znaleźć w Rossmannie. Cena nie przekracza 2 zł. Moim zdaniem jest to bardzo dobry produkt, pod warunkiem, że odpowiednio go dopasujemy. O moim maseczkowym faux pas możecie przeczytać tutaj: KLIK.
Zalety:
+ Bardzo dobre działanie
+ Przyjemny zapach
+ Kremowa konsystencja
+ Dostępna w każdym sklepie kosmetycznym
+ W dobrej cenie
+ Skóra miękka i gładka
+ PRODUKT POLSKI I WYPRODUKOWANY W POLSCE - tak to trzeba podkreślać grubymi literami ;)

Wady:
- W moim przypadku nie zauważyłam żadnych.

A czy Wy stosowałyście jakąś z maseczek Perfecty? Piszcie proszę jak zawsze, w komentarzach :)

Pozdrawiam, Paulina.

06 sierpnia 2013

Maseczka do twarzy Spa&Wellness

Witam :)



Dziś przedstawię wam niedawno kupioną maseczkę do twarzy Spa&Wellness firmy VERONA.
Na kupno skusiło mnie to, że akurat kończyła mi się maseczka z AVON( o której tez kiedyś napiszę, kiedy kupię nową).


Już na wstępie muszę powiedzieć, że mam mocno mieszane uczucia w związku z tym produktem i przejdę od razu do sedna. 
Z jednej strony naprawdę działa tak, jak twierdza na opakowaniu - oczyszcza, odżywia, wygładza i nawilża, choć że tak powiem szału nie ma. Z drugiej zaś strony jest ten ogromny minus w postaci szczypania, po nałożeniu na skórę. Co dziwne nie ma ani śladu podrażnienia po spłukaniu jej, czego można by oczekiwać po takich ekscesach przy aplikacji. I mimo pozostałych zalet wiem, ze więcej jej nie kupie.Co prawda nie była jakoś strasznie droga, bo 7 zł za 50 ml, ale zdecydowanie wole wydać więcej, ale otrzymać za to gwarancje jakości.




ZALETY:
+ naprawdę oczyszcza, odżywia, wygładza i nawilża
+ cena ( 7zł/50ml)
+ przyjemna konsystencja


WADY:
- SZCZYPIE po aplikacji !!!
- może trochę nietypowy minus, ale jest - do maseczki z przodu przyczepiony jest kawałek papieru, na którym umieszczona jest instrukcja obsługi itp, na opakowaniu opisane jest tylko działanie poszczególnych składników maseczki i kiedy ten papierek się odczepi i zgubi(jak w moim przypadku) pozostaje się tylko ze składem maseczki przez instrukcji jak aplikować i ile czasu trzymać na twarzy
- ten minus jest przykry i dziwnie mi go pisać , ale niezbyt ładnie pachnie 



Właściwie może to tylko mnie szczypie? Używałyście może tej maseczki? Macie tak samo czy inaczej? Podzielcie się opiniami :>




~Anku

23 lipca 2013

Maseczka na twarz, szyje i dekolt DAX PERFECTA

Witajcie :)

Muszę Wam powiedzieć, że z reguły trafiam na kosmetyki odpowiednie dla mojego typu cery. Bardzo mnie cieszy bo nie wyrzucam pieniędzy w błoto. Jednak w przypadku maseczki na twarz, szyję i dekolt Dax Perfecty to była jakaś porażka. Kupując tę maseczkę pomyślałam, że skoro mam cerę suchą to też jakby mało nawilżoną i że się "łapię" w typ wymieniony na opakowaniu. BŁĄD. Zaraz po aplikacji na całą twarz, moja skóra zaczęła mnie palić żywym ogniem, oczy piec i łzawić a w nosie kręcić. Natychmiast ją zmyłam, więc nie miałam jako takiego uszczerbku ale trochę podrażniłam buzię. Sprawdziłam też datę ważności, była ok, więc problem miałam w samym produkcie. Trochę się zdziwiłam, bo skoro zawiera sok aloesowy to nie powinna tak żreć skóry. Niestety. Po prostu nie jest przeznaczona dla mojego typu. Cóż pomyłki się zdarzają, zwłaszcza, że (o ja mądra!) nie doczytałam, że maseczka jest przeznaczona dla osób po 25 roku życia (czyli jeszcze 4 lata mi brakuje ;)). Myślałam, że trafię na naprawdę coś fajnego jak to było w przypadku peelingu o którym pisałam tutaj. Jak widać, nie wszystkie produkty tej firmy są dla mnie ok. Następnym razem muszę wybierać ostrożniej. Jedyne plusy jakie mogę dać tej maseczce to cena (1.89 w Rossmannie), konsystencja i łatwość aplikacji. Ja maseczki od niedawna nakładam pędzlem i podczas bardzo krótkiego czasu kiedy miałam tę na twarzy, nie zauważyłam żeby spływała czy coś w ten deseń. Do maseczki, co jest oczywiste, już nie wrócę, ale na pewno jeszcze nie raz skorzystam z produktów tej firmy :) .

Zalety:
+ Jak wspomniałam wcześniej: Cena. Saszetka kosztowała mnie 1.89 zł. Bogu dzięki, że kupiłam tylko jedną!
+ Konsystencja
+ Łatwość w aplikacji

Wady:
- Podrażniła mi skórę na policzkach i czole
- Podrażniła mi spojówki - nie wiem co mnie w niej tak uczuliło
- Ma niezidentyfikowany zapach, który podrażnił mój nos. Ale to trochę dziwne bo gdy powąchałam ją po otwarciu to nic się nie działo takiego złego. Dopiero po aplikacji na twarz mój organizm a konkretnie nos i oczy zaczęły wariować.

Moja ocena to niestety 1. Stawiam z przykrością ale mówię - po prostu źle trafiłam.

A czy Wam się zdarzyło tak, że trafiłyście na kosmetyk, który okazał się całkowitą porażką? Piszcie w komentarzach!
_________________________________________________________________________________

A no i chciałabym z przyjemnością zapowiedzieć nową serię notek, które mamy nadzieję będą się często pojawiać na naszym blogu  :) Już jutro w DIY dowiecie się od Ani jak domowym sposobem zrobić bardzo skuteczny peeling z kawy ;)

_________________________________________________________________________________

Ściskam :)

~Paulina