Mała przerwa od serii włosowej. Dziś powiem słów parę o musie do ciała TUTTI FRUTTI od firmy Farmona.
Zacznę oczywiście od jego nieziemskiego zapachu - melon i arbuz. Tutaj tez muszę się przyznać, że wielkim smakoszem arbuza nie jestem, ale jak tylko coś ma zapach czy smak (np. lizaki) arbuza muszę to mieć, po prostu muszę. Z tym musem nie było inaczej. Wracając do zapachu, jest przemiły dla nosa i to nie tylko mojego. Czasami bywa tak, że balsam ładnie pachnie, ale tylko przez krótką chwile i jak przysunie się skórę blisko nosa. Tutaj zaś naprawde intensywny zapach utrzymuje się dość długo i ogarnia zapachem cały korytarz jak przechodze. A jak ktoś wchodzi do pokoju, w którym poczyniono balsamowanie to aż słychać świst powietrza wciąganego do nosa. Po użyciu musu zwyczajnie nie moge przejść w domu niezauważona.
Apropo konsystencji, słów parę - gęsty, nie przypomina masła a raczej galaretkę. Doskonale dzięki temu się nakłada i rozprowadza. Troszkę gorzej sie wchłania, znaczy wolniej. Bardziej 'leiste' balsamy są 'lżejsze' i szybciej się wchłaniają ale ja nie lubie jak uciekąją mi z nogi czy innej części ciała.
Poza tym ŚWIETNIE ujędrnia. Nie wiem co producenci tam dodali, ale musi być to cos wyjątkowo ujędrniające. Może to "afrykańskei masło Karite", kto wie.
Podsumowując - bom sie rozgadała - zapach bajeczny!, nawilżenie daję radę i kapitalnei ujędrnia.
Jeżeli lubicie więc owocowe zapachy to koniecznie kupcie. Sama zamierzam jeszcze sięgnąć po inne zapachy z tej serii, bo kusi mnie kilka innych zapachów.
Swoje kosztuje, bo ok 13 pln/275ml, ale jest bardzo wydajny i starcza naprawdę na długo.
Tyle w tym temacie.
Niech nawilżenie będzie z wami.
Zasłużone 5,5 dla tego pana.


































