Jak widać na obiecankach się skończyło. Notka raz na tydzień to zdecydowanie zbyt mało. Chwilowo jesteśmy na etapie ogarniania się na uczelniach i ogarniania naszego rozdania, które zakończyło się wczoraj. Bardzo dziękujemy za liczne zgłoszenia! Dajcie nam chwilę cierpliwości :)
Mam Wam kilka nowości do pokazania, ale nie wszystkie mam sfotografowane bo teraz jestem bez aparatu, więc zdjęcia produktów pożyczam, ze strony producenta, bo z telefonu to o 4 litery potłuc. Musicie mi wybaczyć ten faux pas ;) Dziś mam dla Was recenzję bazy pod cienie INGRID. Zapraszam zatem do czytania.
![]() |
| Źródło: http://www.veronavpp.eu/index.php?m=product&t=20&pid=7&cid=24 |
Kiedy kilka lat temu, jako nastolatka, zaczęłam się malować, nie wiedziałam o istnieniu czegoś takiego jak baza pod cienie. A kiedy się już o niej dowiedziałam, to byłam średnio zainteresowana tym produktem. Ale przecież tylko krowa nie zmienia zdania :D Także więc, pewnego dnia się zainteresowałam, bo makijaż zaczęłam traktować bardziej poważnie.
Swoje poszukiwania rozpoczęłam od postawienia wymagań dotyczących ceny, jakości i trwałości (a więc działania). I po niedługim czasie znalazłam! Bazę INGRID polecało mi już kilka osób, także nie czułam, że kupuję ją całkiem w ciemno. I po pierwszym użyciu doszłam do wniosku, że moje wcześniejsze zdanie na temat takich produktów zostało całkowicie obalone!
Baza od INGRID jest koloru cielistego, dzięki czemu świetnie wtapia się w naturalny kolor powieki. Cienie trzymają się na niej naprawdę długo, mają lepszą pigmentację. Nie rozcierają się ani nie rolują. Kolory są jednolite, wyraźne i trwałe. Raz zdarzyło mi się uciąć sobie popołudniową drzemkę i muszę przyznać, że mój make-up na oczach ani drgnął ;) Ten fakt jedynie dowodzi, że baza jest świetna :)
Wiem, że nie wszystkie produktu tej firmy przypadają Wam do gustu, jednakże jestem niemal w 100% pewna, że będziecie zadowolone z tej bazy i osiągnie ona szczyt Waszych makijażowych wymagań. Mój osiągnęła i jestem nią zachwycona.
Baza mieści się w przezroczystym słoiczku z elegancką, czarną nakrętką z logo firmy na wierzchu. Słoiczek zaś umieszczony jest w czarnym matowym kartoniku. Za zawartość 6.5 g z datą ważną do 2016 r zapłaciłam 8.50! - to moim zdaniem bardzo dobry zakup, wart swojej ceny. Oprócz tego baza jest bardzo wydajna i nie wydaje mi się abym ją szybko zużyła.
Producent pisze:
Dzięki lekkiej, kremowej konsystencji umożliwia równomierną, delikatną aplikację. Olejek z oliwek zapewnia nawilżenie, zaś witamina E znana z przeciwstarzeniowych właściwości doskonale wpływa na kondycję skóry. Kolory na powiekach staja się bardziej nasycone, cienie nie zbierają się w załamaniu powiek, zaś efekt spektakularnego makijażu utrzymuje się przez wiele godzin.
Zalety:
+ Wielki, ogromny plus należy się za to, że jest to produkt polski w Polsce wyprodukowany!
+ Niewątpliwie przedłuża trwałość cieni
+ Nie roluje ich
+ Bardzo wydajny
+ Tani. Nie uważam aby cena 8.50 była zbyt duża
+ Fajna konsystencja, coś w rodzaju musu/kremu
+ Zawiera olejek z oliwek i witaminę E
+ Fajna konsystencja, coś w rodzaju musu/kremu
+ Zawiera olejek z oliwek i witaminę E
Wady:
- BRAK !
Skład: C11-13 Isoparaffin, Talc, PVP/Hexadecene Copolymer, Ozokerite, Mica, Isopropyl Myristate, Ethylene/VA Copolymer, Olea Europaea Oil, Phenoxyethanol (and) Methymparaben (and) Propylaparaben (and) Ethylparaben (and) Bythylparaben, Tocopheryl Acetate, Triethoxycaprylylsilane, +/- Cl 77891, Cl77492, Cl77491, Cl77499
Daję temu produktowi 6+ i POLECAM go wszystkim bardzo serdecznie!
A Wy jakich baz pod cienie używacie? Pochwalcie się w komentarzach! :)
Pozdrawiam październikowo,
Paulina.


