Image Map
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oriflame. Pokaż wszystkie posty

23 lipca 2014

Krem do rak Milk&Honey Gold ORIFLAME

Jeżeli macie spierzchniętą, popękaną lub szorstką skórę dłoni, to mam nadzieję, że mój dzisiejszy post was zainteresuje. Osoby, które chociaż raz oglądały ofertę firmy Oriflame, z pewnością wiedzą, że linia Milk&Honey Gold jest bardzo bogata. Dziś opowiem wam o najlepszym, moim zdaniem, produkcie, który z niej pochodzi. Mowa o nawilżającym kremie do rąk. Według mnie jest bardziej skuteczny od Neutrogeny (klik do recenzji) i "czerwonego" Garniera (klik - recenzja). Dlaczego?


Według producenta, krem zawiera wartości odżywczo-pielęgnacyjne mleka i miodu (o miodzie pisałam tutaj - klik). Przypomnę tylko, że miód w rewelacyjny sposób koi spękany naskórek i jednocześnie go nawilża. Mleko zaś znane jest z właściwości pielęgnacyjnych i zmiękczających skórę. Wszak sama Kleopatra używała go do kąpieli ;)

Co prawda nie znam się na składach ale uważam, że ten krem jest wartym polecenia produktem. Ale jak każdy kosmetyk, ma swoje plusy i minusy. Jest dość zbitej ale łatwej w rozsmarowaniu konsystencji. Zamknięty w 75 ml półprzezroczystej złotej tubie ze złotym zatrzaskiem, łatwo postawić na półce i wykorzystać do cna. Ma słodki zapach, bardzo zbliżony do zapachu miodu, ale nie chemiczny - długo pozostaje na skórze. W miarę szybko się wchłania ale zdarza mu się kleić. Wydaje mi się, że jest to jednak zależne od ilości nałożonej na skórę. Dlatego zaleca się go aplikowanie na noc.




Działanie:
Praktycznie ekspresowe. Jako, że jest on produktem do pielęgnacji dłoni raczej cięższego kalibru, to jak wspomniałam wcześniej nakładam go najczęściej na noc. W ciągu tych kilku godzin snu, skóra wchłania składniki odżywcze i pielęgnujące, które się w nim znajdują. Po kilku takich "sesjach domowego spa" naskórek jest widocznie nawilżony i zmiękczony. Nie ma śladu bo chropowatości skóry, czy jej odstawaniu. Co prawda sam w sobie nie jest tłusty ani lepki ale, jak napisałam wyżej, będąc na skórze klei się w taki sam sposób jak miód. Spróbujcie kiedyś dotknąć miodu palcem i wsmarować w ciało. Odczucie jest takie same, ale mi nie przeszkadza. Muszę tutaj zaznaczyć, że nie zostawia tłustego filmu. Tylko się klei. Bo wiecie, to jest różnica ;) Nie mniej jednak, pomimo tego mankamentu, oceniam go jako krem do zadań specjalnych ;) Jeśli zaś chodzi o paznokcie to także je w jakiś sposób nawilża i pielęgnuje - nie łamią mi się i wyglądają zdrowo (skórki też).

 Jego cena się waha od 6 do 20 zł, więc trzeba być na bieżąco z ofertą. Ja nabyłam go na promocji i jako konsultantka kupiłam jeszcze taniej. Także trzeba się rozglądać ;) Polecam go wam serdecznie, bo jest to dobrej jakości produkt, który doskonale zwalczy suchość skóry dłoni. Podsumujmy:

Zalety:
+ Bardzo dobrze zmiękcza naskórek oraz nawilża.
+ Przyjemny niechemiczny zapach.
+ Poręczne opakowanie i otwarcie na zatrzask.
+ Szybkie efekty nawilżenia.
+ Nie zostawia tłustego filmu.

Wady:
- Małe opakowanie.
- Zbyt wysoka cena jak na ilość produktu w tubie (cena regularna wynosi prawie 20 zł/75 ml).
- Klei się, dlatego najlepiej używać go na noc (ale to nie jest tłusty film).

Moja ocena: 4

Pozdrawiam,

28 października 2013

Ratunek dla paznokci z Nail Boost Advanced ORIFLAME

Jakiś czas temu pisałam Wam, że poddałam się paznokciowej kuracji, która miała pomóc mi w odbudowaniu płytki moich od lat obgryzanych paznokci. W odniesieniu sukcesu - a mogę o takim mówić - pomógł mi preparat stymulujący wzrost paznokci i wzmacniający je balsam.
Preparat stymulujący wzrost paznokci to galaretowaty żel, który według opisu producenta  ma formułę wzbogaconą ekstraktami z kiwi i żywicy elemi oraz unikalną mieszanką witamin A, C i E, które stymulują wzrastanie paznokci i odżywiają kruche i wysuszone płytki paznokciowe. Nie wiem czy kiedykolwiek widzieliście paznokcie (a raczej to co z nich zostało) osoby, która je obgryza. Mogę Was zapewnić, że nie jest o ciekawy widok. Paznokcie są miękkie, łatwo je złamać a nawet mechanicznie urwać. Oprócz tego skórki są popękane i zadarte a przy tym bardzo bolesne. Generalnie nie jest to przyjemne i w odczuciu i w oglądaniu. Tego preparatu używam kilka razy dziennie od jakiegoś miesiąca i muszę Was zapewnić, że widzę znaczne różnice. Chociażby takie, że płytka paznokcia się odbudowała, jest twardsza a sam paznokieć jakby szybciej rośnie. O tym świadczy chociażby taki fakt, że już kilka razy je obcinałam i piłowałam. Można powiedzieć, że paznokcie po raz drugi stały się moją nową obsesją. Przyjmijmy, że pierwszym razem była obsesja ich obgryzania. Teraz śmiało chwalę się moimi "nowymi" paznokciami. To mnie motywuje do tego aby o nie dbać i oczywiście nie obgryzać. Cóż, każdy ma swoje sposoby na obgryzanie. Mi nie pomagał ani słynny "Gorzki paluszek" ani przyklejanie tipsów tudzież paznokci żelowych, noszenie rękawiczek itp. Na mnie działa pokazywanie wszystkim dotychczasowego efektu. 
Żel zawiera białe kuleczki (wydaje mi się, że są to witaminy), które rozpuszczają się przy nakładaniu. Oprócz tego jest bardzo wydajny (używam go intensywnie a nie zużyłam nawet połowy). Bardzo ładnie pachnie (nie śmierdzi tak jak lakiery) - jak na mój nos jest to zapach owoców z jakąś domieszką. Jeśli chodzi o wchłanianie to bywa różnie. Już wyjaśniam dlaczego. Przede wszystkim: jest to preparat zmywalny. Więc jeśli moczymy ręce musimy nałożyć go na nowo. Na początku stosowania wsiąkał w moje paznokcie jak w gąbkę - widocznie bardzo tego potrzebowały. Po odczuwalnym wzmocnieniu i utwardzeniu wchłaniają go gorzej ale nic nie stoi na przeszkodzie aby wmasować nadmiar w płytkę. I tak właśnie robię i jestem z niego szalenie zadowolona :)
Drugim preparatem, który uratował moje paznokcie od zagłady jest balsam wzmacniający. Z wyglądu przypomina raczej balsam do ust niż paznokci, ale niech nie zmyli Was jego niepozorny wygląd! Aplikuje się go bardzo prosto -  smaruję balsamem paznokieć po czym wmasowuję go (balsam) aż do wchłonięcia. Konsystencję ma masłowatą a jego formuła zawiera kojący rumianek, odżywcze awokado, masło shea i prowitaminę B5 co daje niezłego kopa witaminowego i skórkom i paznokciom. Bardzo często go nakładam w drodze na uczelnię i przed snem. Ma bardzo miły zapach. Balsam wzmocnił nie tylko moje paznokcie ale także skórki, które są ładne i nie zadzierają się. 
Ja wiem, że wiele osób nie rozumie jak można obgryzać paznokcie. No ja też nie wiem dlaczego. Obgryzałam odkąd pamiętam. Można powiedzieć, że to swego rodzaju nałóg, z którego trudno wyjść. Nie wstydzę się przyznać, że moje palce u rąk nie są tak reprezentatywne jak u niektórych z Was, ale uwierzcie mi, że nie było mi łatwo wziąć się za to i osiągnąć taki efekt (poniżej można podziwiać). Ale wydaje mi się, że jest dobrze, moje palce nie straszą, więc trzeba się tylko cieszyć i dążyć do tego żeby paznokcie były długie, ładne, równe no i oczywiście nieobgryzione!
Efekty:
Paznokcie ładne, twarde i zdecydowanie szybciej rosnące. Skórki - miękkie i niepodrażnione. Polecam! Może wygląd moich paznokci nie jest idealny ale jest o wiele lepszy niż był wcześniej, uwierzcie mi ;)

Cena:
Moim zdaniem warto zainwestować 47 zł (23 zł preparat stymulujący wzrost, 24 zł balsam wzmacniający) w piękne i mocne paznokcie.

Moja ocena 6!!!

A Wy jak dbacie o swoje paznokcie? Piszcie jak zawsze w komentarzach! :)

Pozdrawiam,

14 lipca 2013

Żel pod prysznic Discover Kenya African Sunset Oriflame

W takie dni jak dzisiejszy nikomu nie chce się wyściubiać nosa z domu. Przynajmniej w moim przypadku tak jest. Dobrym rozwiązaniem na deszczową chandrę jest aromatyczna kąpiel w wannie lub gorący prysznic. Ja dziś wybrałam to drugie :) I aby sobie bardziej umilić czas spędzony pod wodą użyłam żelu Discover Kenya Africa Sunset Oriflame, który ma orientalny zapach i jest w sam raz na prysznic w taką pogodę. Ogólnie lubię mocne i wyraziste zapachy, które, jak wyczytałam w kilku kosmetycznych książkach i broszurach, pasują do mojego typu urody, a więc zimna zima albo jak kto woli południowa zima :) Ale napiszę o tym innym razem bo dziś piszę całkiem o czymś innym.

Wracając do tematu: żel kupiłam po promocyjnej cenie - 7.90 za 400 ml. Moim zdaniem zdecydowanie się opłaca ;) Wielkim plusem jest także to, że tubka jest przezroczysta i wiemy ile zostało nam produktu. Dobrze się pieni. Ja wszystkie swoje żele leję na gąbkę, więc mogę Was zapewnić, że nie trzeba go dużo żeby się namydlić i umyć całe ciało. Co prawda skóra mocno nie pachnie po kąpieli, ale piękny zapach unosi się w jej trakcie i to moim zdaniem zapewnia przyjemne doznania :) Na opakowaniu widnieje kwiat i laski wanilii, a ja kocham wanilię więc rozumiecie, że obok tego żelu nie przeszłam obojętnie ;)

Żel ma konsystencję trochę rozwodnionego kisielu, łatwo wyciąga się z tuby. Kolor miodowo-pomarańczowy.  Jak wspomniałam wyżej skóra mocno nie pachnie ale delikatny aromat jednak na niej zostaje a oprócz tego jest także gładka i miękka.

Ogólne Wam powiem, że linia Dicscover jest bardzo fajna a co lepsze, żele (a oprócz tego także mydełka, mleczka do ciała, mydła w płynie, scruby) są dostępne w różnych wariantach zapachowych. Oprócz recenzowanego prze ze mnie Kenya Africa Sunset dostępny jest:
  • Mexico Caribbean Breeze
  • China Cherry Orchard
  • Santorini Blue Paradise
  • Taj Mahal Oriental Sunrise
  • Hawaii Aloha Beach
  • Borneo Tropical Rainforest
  • Scandinavia Fresh Seascape
  • Makkarech Aromatic Bazaar
  • Seville Citus Garden
Jak widać aż 10 różnych zapachów, więc jest w czym wybierać :)
Zalety:
+ Tani za 400 ml zapłaciłam niecałe 8 złotych, oczywiście w promocji. Ale gdy nie ma zniżki żel kosztuje 18 zł co też wielkim majątkiem nie jest zważywszy na to, że ma taka dużą pojemność
+ Ładny orientalny zapach umilający kąpiel
+ Przezroczyste opakowanie pozwalające wiedzieć ile zostało nam zawartości
+ Dosyć łatwo się otwiera mokrymi rękami
+ Zapach jest uniwersalny - dobry dla kobiet jak i mężczyzn
+ Nie podrażnia skóry

Wady:
- Wadą jest to, że nie jest dostępny w zwykłych sklepach ale na pewno można znaleźć żel o podobnym zapachu innej firmy
Moja ocena to 4 ponieważ wielkiego szału nie ma. Żel jak żel. Podobne działanie mają żele Joanna z linii Naturia, które także bardzo lubię :)

Ściskam Was gorąco w ten chłodny deszczowy dzień :)

~Paulina

10 lipca 2013

Paczka niespodzianka

Jako konsultantka Oriflame mam możliwość zamówienia paczki niespodzianki, która zawiera 3 produkty o wartości 80 zł. Nabyć ją można za niewielką cenę 9.90. Moja paczka niespodzianka zawierała:
  • Krem do stóp Feet Up
  • Niebieski metaliczny eyeliner Veryme
  • Pędzel do pudru Gordani Gold

Dziś chciałabym zrecenzować krem do stóp Feet Up.

Konsystencja i kolor kremu przypominają mi trochę... smalec. Zapachu jakoś nie mogłam zweryfikować. Na opakowaniu napisali "Aromatic Summer" ale czy tak pachnie lato? :D Najpierw czułam jakieś zioła, później owoce cytrusowe a jeszcze później kwiaty a gdy się wwąchałam (jej jak to brzmi!) to poczułam mentol. I rzeczywiście coś tam z mięty ma bo po wsmarowaniu w stopy czułam przyjemny i odprężający chłodek. Wchłaniał się tak jak standardowy krem. Nawilża raczej dobrze. Nakładałam go wieczorem, rano nie było już po nim śladu ale gdy później myłam stopy czułam, że go zmywam, a przecież, nałożyłam go kilkanaście godzin wcześniej! Jednak podczas chodzenia nie odczuwałam dyskomfortu więc raczej nie sprawuje się źle. 
Mówiąc szczerze mam trochę mieszane uczucia co do tego produktu, nawet nie mogę do końca zweryfikować jego zalet i wad, więc dziś dam mu tylko ocenę a z wymienieniem plusów i minusów jeszcze się wstrzymam.

Ten krem dostaje ode mnie 3.



Pozdrawiam Was serdecznie,
~Paulina

01 lipca 2013

Pomadki Veryme Lipmania Oriflame


Dziś chciałabym przedstawić wam mój "zbiór" pomadek Veryme Lipmania Oriflame. Bardzo je lubię, zwłaszcza odcień Rock Star Pink, co z resztą widać na zdjęciu (najbardziej zużyta).

Wszystkie kupiłam na promocji w różnych odstępach czasu i przyznam, że jestem ich fanką.

Zwykle wcześniej nie malowałam ust, bo te akurat mam małe i trochę krzywe a zabawa z konturówką jakoś mi nigdy nie szła, dlatego wybierałam takie kolory, które w miarę zbliżone są do naturalnego odcienia moich warg. Pomadki mają lekką konsystencję, nie łamią się a usta się nie kleją :) Stanowią świetne wykończenie lekkiego, dziennego a także mocniejszego, wieczorowego makijażu. 

I nie wiem czemu kojarzą mi się z lodami sorbetowymi, szczególnie Vibrant Peach i Rock Star Pink.

Zalety:
+ Bardzo ładne kolory
+ Delikatna i lekko kremowa konsystencja
+ Trzymają dobrych kilka godzin. Nawet jeśli nie czuję pomadki na ustach, kolor dalej się utrzymuje
+ Ciekawe opakowanie, obok którego raczej nie można przejść obojętnie

Wady:
- Jakoś nie zauważyłam takowych ;)
Moja ocena: 5
~Paulina

Ps. Zapraszamy Was na nasz fan page na facebook'u KLIK. Będziecie na bieżąco :) a jak uzbiera się większa garstka ludzi to pomyślimy o jakimś konkursie ;)

29 czerwca 2013

Fioletowy makijaż

Dziś notka trochę inna niż zwykle. Dlaczego? Już wyjaśniam :) Zachęcona przez Gosię postanowiłam stworzyć cykl notek na temat moich makijaży. W notkach przedstawiałabym tylko końcowy efekt i użyte w tym celu kosmetyki. Co Wy na to? Wydaje mi się, że recenzja cieni swoją drogą a takie notki swoją :) Ale pytam Was, bo chcę znać wasze zdanie, więc dziś taka notka na "próbę" a później się zobaczy jak to będzie :):)

Jak widać na zdjęciu powyżej, przedstawiam Wam makijaż fioletowy. Kiedyś gdzieś przeczytałam, że z tym kolorem trzeba uważać, bo oczy mogą wyglądać na podbite i wtedy nici z ładnego wyglądu ;) Ja jakoś nigdy nie miałam z tym problemu. Nigdy też nie wyglądałam jakbym miała limo, więc chyba nie radzę sobie z fioletem źle.

Bardzo lubię ten kolor, dobrze się w nim czuję i ogólnie stwierdziłam (nieskromnie z resztą), że ładnie podkreśla mi oczy, które mam głęboko osadzone. Do makijażu użyłam dwóch odcieni: (zaczynając od wewnętrznego kącika oka) KOBO nr 113 Plum i MISS SPORTY nr 222 Lively Spirit. Oprócz tego użyłam mojej ukochanej brązowej kredki VIPERA z serii Ikebana nr 261, podkładu ORIFLAME EVER LASTING odcień Natural Beige, rozświetlającego pudru ORIFLAME GORDANI GOLD, tuszu do rzęs ASTOR Stimu Lash Volume odcień Black i pomadki ORIFLAME NEO CHIC odcień Bright Pink. Poniżej zdjęcia całego "majdanu"...


...oraz końcowego efektu :)


Jestem ciekawa Waszych wrażeń dlatego proszę o komentarze.
Pozdrawiam ciepło,
~Paulina

26 czerwca 2013

Paletka Neo Chic Oriflame

Dziś notka o paletce Neo Chic odcień vintage purple od Oriflame.
Jeśli chodzi o tę paletkę to jest nawet ok. Można zrobić nią wieczorowy makijaż, jak i podkreślić oko w ciągu dnia. Zwykle maluję swoje oczy ciemniejszymi kolorami bo lubię jak są bardziej wyraziste.
Cienie mają drobinki brokatu, który dodatkowo rozjaśnia oczy. Można powiedzieć, że dziś mam błysk w oku ;) Dużą zaletą tej paletki jest to, że cienie się nie rozmazują. Ma także dosyć ciekawe opakowanie ale w środku ma imitację lusterka (takie niby sreberko), co mnie trochę zszokowało gdy ją rozpakowałam ale za cenę około 15 zł  nie można się spodziewać nie wiadomo czego.

Zalety:
+ Ładnie się rozprowadzają na oku
+ Fajne kolory
+ Nie rozmazują się
+ Fajne opakowanie

Wady:
- Imitacja lusterka - nieee to zdecydowany minus!
Szału nie ma, więc paletkę oceniam na 4 :)
Poniżej zdjęcia makijażu i kosmetyków, które do niego użyłam. 

Tusz do rzęs Astor Stimu Lash volume czarny, cienie Neo Chic Oriflame odcień wintage purple, kredka do oczu Vipera Ikebana nr 261, rozświetlający puder w perełkach Gordani Gold Oriflame (o nim już niedługo notka), podkład Maybeline Affinitone odcień nr 18 natural rose, baza silikonowa Soraya Anti Ageing - tester. 
~Paulina

23 czerwca 2013

Nawilżająca maseczka Oriflame Optimals Nutri Calm

 Kilka dni temu recenzowałam dotleniająco-nawilżającą maseczkę Oriflame Optimals Oxygen Boost (klik). Dziś chciałabym przedstawić Wam jej różową siostrę :)
 Różowa maska Oriflame Optimals Nutri Calm nawilża i łagodzi suchą, skłonną do podrażnień cerę. Kupiłam ją ponieważ była na promocji i od razu wypróbowałam.

Przyznam, że efekty po różowej są lepsze niż po niebieskiej. Maseczka nie szczypie i jest bardzo jest lekka. A skóra po jej zastosowaniu nawilżona i miękka. Nie zostają po niej czerwone ślady i jest naprawdę super :) . A wszystko to dzięki zawartymi w niej kompleksowi uspokajającemu, wyciągowi z czarnej porzeczki i składnikom rewitalizującym.

 Jak wspomniałam wcześniej, kupiłam ja na promocji w ofercie z pędzlem do nakładania maseczek (na zdjęciu) za 16.90.

Zalety:
+ Przyjemny zapach
+ Szybkie działanie - kilka minut :)
+ Skóra nawilżona i miękka w dotyku
+ Łatwa w aplikacji

Wady:
- Zdecydowanie cena. Gdy nie jest w promocji kosztuje ponad 20 zł a to bardzo dużo zważywszy na to, że tubka zawiera tylko 75 ml produktu. Ale od czego są promocje i wyprzedaże ;)
Moja ocena 5.5 (bo muszę ją jeszcze kilka razy wypróbować).

~Paulina

15 czerwca 2013

Dotleniająco-nawilżająca maseczka Oriflame Optimals Oxygen Boost

W dzisiejszej notce chciałabym przedstawić Wam maseczkę, po której skóra twarzy jest mięciutka i gładziutka niczym "pupcia niemowlęcia" :D

http://pl.oriflame.com
 Możecie mi nie wierzyć, ale naprawdę tak jest. Przyznam, że gdy pierwszy raz ją stosowałam trochę się bałam efektu bo po nałożeniu od razu mnie zaczęła szczypać (szybko przestała) a jak szczypie to znaczy, że się nie dzieje dobrze. Jednak w tym przypadku szczypanie lepiej przetrzymać, bo rezultat jest tego naprawdę warty :)

 Moja twarz, którą (jak wspominałam w kilku wcześniejszych notkach) trudno jest nawilżyć po tej maseczce jest napięta, gładka i miła w dotyku oraz się nie świeci. Polecam ją nakładać wieczorem, bo mogą się pojawić małe zaczerwienienia, które w zasadzie szybko znikają, ale np. przed większym wyjściem mogą nie zdążyć.

Zalety:
+ Wydajna
+ Przyjemnie pachnie
+ Daje świetne efekty
+ Przeznaczona dla wszystkich typów skóry
+ Konsystencja łatwa do rozprowadzenia

Wady:
- Po zaaplikowaniu może szczypać

 +/- Cena. Kiedy nie jest w promocji kosztuje 20 zł za opakowanie mieszczące 75 ml. Teraz nie jest i jest w cenie 9.90 :) Szukajcie konsultantek i zamawiajcie bo warto :)

Moja ocena: 5
Edit: po użyciu maseczki różowej (klik) ocena spada do 4 :)
~Paulina

05 czerwca 2013

Magiczny miodek czyli Tender Care firmy Oriflame


Powyższe zdjęcie przedstawia słynny magiczny produkt Oriflame - miodek Tender Care, akurat tutaj w wersji o zapachu wiśni (dostępne także o zapachu kokosowym, czekoladowym, migdałowym, karmelowym, waniliowym i klasycznym, czyli bez zapachu). 

Miodek Oriflame to, moim zdaniem, absolutny MUST HAVE każdej kobiecej  torebki czy kosmetyczki bo jest produktem, który jest tak uniwersalny (a przy okazji bardzo skuteczny), że bardziej się chyba nie da ;) 
Jest moim najczęstszym towarzyszem. Używam go nie tylko do pielęgnacji ust ale także smaruję nim wysuszone policzki i inne miejsca na twarzy, kiedy  jestem np na uczelni i nie mam pod ręką odpowiedniego kremu.

W ogóle nie dziwię się, że jest to bestsellerowy produkt firmy Oriflame. Na stronie producenta klientki i konsultantki piszą o nim w samych superlatywach :)

Zalety:
+Ładny zapach 
+Szybkie działanie
+Super nawilża

Wady:
-Niektórzy mogą mieć trudności w aplikacji - słoiczek nie jest zbyt wygodny
-Cena. Jeśli nie znajdziemy w promocji to wersje zapachowe kosztują dosyć sporo bo ponad 20zł.

Mimo wszystko POLECAM ten produkt i oceniam na 6+!!

~Paulina

02 czerwca 2013

Bo ładne dłonie to podstawa.

"Odśwież swoje zmysły dzięki ekstraktom z chłodząco-nawilżającej mięty i ochronnej maliny, które zawarte są w tym kremie do rąk." - tak reklamuje go Oriflame. Reklama jak reklama, nic specjalnego z niej nie wynika. A pod tym kremem kryją się (przynajmniej ode mnie) same superlatywy. 
Znacie to uczucie, kiedy przy wieczornej pielęgnacji sięgacie po krem do rąk, aplikujecie i czujecie jakbyście wysmarowały się słoniną?  Tak, zdaje się, że każda to zna. I żadna chyba nie powie, że to przyjemne (prawda?). I tu musze powiedzieć, że to jest jeden z tych kremów,  które po posmarowaniu nie powodują tego uczucia. Nakładasz, rozsmarowujesz i po 2 minutach po kremie ani śladu. Nie wiem jak wy, ale ja BARDZO cenię sobie takie właściwości kremu.
Co prawda zapach wcale nie kojarzy mi się z malinami ( a coś o zapachu malin wiem, wącham je co roku po pare godzin :p ), ale pomijając to jest naprawde dobry.
Co do ceny moge podac wam tylko cenę, jaka widnieje na stronie oriflame ( 12 zł ), ponieważ ja go dostałam. 
Pojemność standardowa, 75 ml.
Nabyć można go oczywiście u konsultantek firmy Oriflame. 

ZALETY:

+bardzo szybko się wchłania
+ wystarczy niewielka ilość aby nakremować całe dłonie


WADY:

- (+) zapach nie jest zbyt zachęcający (ale co kto lubi :p )
- dość wysoka cena

 Moja ocena ---> 5

anku


05 lipca 2012

Double trouble.

Nie wiem jak zacząć, bo superowatości (jeśli takie słowo w ogóle istnieje ^^ ) tej kredki nie sposób opisać. A jest to produkt ORIFLAME'u z serii VERYME, Double Trouble. Jak sama nazwa wskazuje są podwójne, przy czym jedna kredka to dwa bardzo zbliżone odcienie. Myślę, że każda z nas powinna mieć coś takiego w swojej podręcznej kosmetyczce. Dzięki temu będziemy gotowe w mgnieniu oka przeistoczyć się z grzecznej uczennicy czy pracownicy z rasowa imprezowiczkę. Kilka pociągnięć kredką i oko świeci się niczym psu... niczym choinka na Boże Narodzenie. W tej chwili z tego co widziałam na stronie Oriflame kosztują one 12,90. Według mnie produkt całkowicie wart swojej ceny! Ja posiadam dwa odcienie (Goddess Green i Mocha Loca), które prezentuje wam na zdjęciach. Zamierzam się jednak dokupić jeszcze jakieś odcienie.

...nieudolny makijaż. :)
Nie zważajcie na mój...
 ZALETY:
+dwa kolory w jednej, co daje super efekt na powiece (jeśli oczywiście użyjemy ich obu)
+ jak to kredka jest mała, poręczna, do każdej torebki
+łatwo się nakłada (nie każda kredka tak ma, a uwierzcie, używałam ich w swoim krótkim życiu sporo)
+długo utrzymuje się na skórze
+świetne, naprawdę świetne odcienie i spory wybór
+mają fajne nazwy  ^^

WADY:
- nie znalazłam, poza tą, że jednak kiedyś się kończy i trzeba kupić nową :p





 Za jej superowatość kredka dostaje ode mnie zasłużone 6!

anku