Image Map
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Demakijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Demakijaż. Pokaż wszystkie posty

14 kwietnia 2014

Nawilzane chusteczki oczyszczajace przeznaczone dla skory suchej z aloesem ALTERRA

Na rynku dostępnych jest wiele chusteczek oczyszczających. Ich cena waha się od kilku do kilkunastu złotych. Chusteczki Alterry mają wiele zalet. Jedną z nich, na którą zwraca się uwagę przy zakupie, jest bardzo niska cena. Za opakowanie mieszczące 25 całkiem sporych chusteczek zapłaciłam ok. 3 zł. Są one bardzo nasączone. Można powiedzieć, że są mokre do ostatniej sztuki. Mają przyjemny i łagodny zapach. Każda chusteczka ma specjalne wypustki, które według mnie mają lepiej chwytać zanieczyszczenia.


Świetnie sprawdzają się w podróży, kiedy mamy ograniczone miejsce. Nie podrażniają i nie wysuszają skóry, delikatnie ją pielęgnując. Bardzo dobrze zmywają makijaż, nie podrażniając przy tym oczu. Znaleźć je można w każdym Rossmannie na półce z kosmetykami do pielęgnacji twarzy. 

Chusteczki przeznaczone są do skóry suchej i wrażliwej, więc posiadaczki innego typu cery mogą być niezadowolone. Dodatkowymi plusami jest brak alkoholu w składzie i informacja, że aloes użyty do ich produkcji pochodzi z kontrolowanych i ekologicznych upraw. Nadają się nie tylko do demakijażu ale również do codziennej pielęgnacji. Dlatego z powodzeniem mogą zastąpić tonik i płyn do demakijażu.


Składniki:Aqua, Coco-Glucoside, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Linalool, Geraniol, Limoene.

Wady:
- Zapach nie każdemu może przypaść do gustu

Zalety:
+ Wypustki chwytające zanieczyszczenia
+ Oczyszczają i tonizują skórę, przygotowując ją do dalszych zabiegów
+ Nie wysusza i nie podrażnia skóry
+ Nasączone do ostatniej chustki
+ Nie podrażniają oczu i nie wywołują alergii
+ Zapach - mi się podoba i nie przeszkadza

Moja ocena: 5

Miałyście? Używałyście? Jakie są wasze wrażenia?

Pozdrawiam,

11 lutego 2014

Tanczace drobinki z LIRENE :)

Kilka miesięcy temu dzięki stronie TestMeToo miałam przyjemność testować płyn micelarny z tańczącymi drobinkami Lirene. Jako że płyn ten towarzyszy mi w codziennym demakijażu, postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią. Zdaję sobie sprawę, że stosowanie płynów do demakijażu, tylko do oczu może kłócić się z podręcznikowymi wskazówkami pielęgnacji twarzy. Doszłam jednak do wniosku, że tusz trudno zmyć zwykłym żelem do mycia a np. taki podkład już nie, więc środki do zmywania make-upu stosuję głownie do oczu. 

Płyn micelarny z tańczącymi drobinkami z witaminą E Lirene, nazwany także nawilżająca fiestą meksykańską z papają, pochodzi z Linii Young20+. Zawartość zamknięta jest w przezroczystej 200 ml butelce z wygodnym zamknięciem typu klik, bardzo charakterystycznym dla firmy. Ma miły dla nosa zapach, który nie zostaje na skórze. Zamknięcie ma spory otwór, moim zdaniem w sam raz na wydobycie produktu w wystarczającej ilości. Jest o wiele mniejszy i wygodniejszy od recenzowanego tutaj płynu z AA. I jeśli już jesteśmy przy płynie: jest on bezbarwny i lekko pieni się w po potrząśnięciu butelką. A potrząsnąć trzeba, jeśli chcemy wydobyć z niego "tańczące drobinki" - ot taki bajer. Wspomniane drobinki, to pomarańczowe i żółte bardzo małe kuleczki, które zawierają witaminę E i przy ścieraniu makijażu pękają, tym samym uwalniają swoje właściwości odżywcze. Zrobiłam małe porównanie i kilka razy zastosowałam płyn bez drobinek. Nie zauważyłam znaczącej różnicy i stwierdziłam, że te drobinki są po prostu gadżetem, który ma zachęcić klientów. 

Co się tyczy efektów stosowania: płyn nigdy mnie nie podrażnił, nie wysuszył, ani nie ściągnął skóry. Można powiedzieć, że nawet delikatnie ją nawilżył. Stosuję go głównie do demakijażu oczu i nigdy nie wystąpiła reakcja uczuleniowa. Używam go regularnie, praktycznie codziennie (bo często chodzę bez makijażu) i nigdy nie zdarzyły mi się z jego strony przykre niespodzianki. Jednak nie jest ideałem, bo ze znacznie nasyconymi pigmentem cieniami radzi sobie prawie dobrze, gorzej - z niektórymi tuszami, szczególnie jeśli rzęsy są mocno podkreślone. Po jego użyciu zawsze odczuwam odświeżenie i lekkie nawilżenie, ale zawsze wolę umyć jeszcze twarz żelem. Ot płyn jak płyn, wielkiego wrażenia na mnie nie wywarł i raczej do niego nie wrócę, ale za to zachwycił moją siostrę, którą podrażnia wiele produktów tego typu i używa tylko trzech sprawdzonych kosmetyków (mleczka Nivea, mleczka z Lirene i właśnie tego micela).




Wady:
- Słabo radzi sobie z mocno wytuszowanymi rzęsami i napigmentowanymi cieniami
- Krótka data ważności - 9 miesięcy od otwarcia

Zalety:
+ Przyjemny zapach
+ Brak uczucia ściągnięcia
+ Nie wysusza skóry
+ Daje uczucie odświeżenia i nawilżenia
+ Nie podrażnia oczu

Moja ocena 3,5

Jako że jego zawartość zbliża się ku końcowi, zaczęłam rozglądać się za jego następcą. Co polecacie? A może miałyście ten płyn? Jakie są wasze wrażenia? Zachęcam do pozostawienia komentarza :)


Kilka słów o TestMeToo:
TestMeToo to portal, którego celem jest przybliżenie konsumentów do produktów i ich producentów. Użytkownicy wypełniają ankiety i powiększają swoje audytorium. Jeśli jesteś zainteresowany/zainteresowana możesz zarejestrować się pod tym linkiem: >>KLIK<<.

Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie,

20 września 2013

Płyn micelarny do demakijażu oczu i twarzy AA

Z recenzją tego płynu nosiłam się już od dawna. W ogóle to zauważyłam, że mimo tego, że nie używam swoich kosmetyków oszczędnie to starczają mi one na baardzo, bardzo długo. Nie wiem jakim sposobem, ale tak właśnie jest. Wiecie, jest mi właściwie obojętne czym zmywam makijaż. Chodzi mi tutaj o to czy jest to płyn, mleczko czy jeszcze coś innego.Płyn micelarny AA dostałam w prezencie razem z kremem (recenzja tutaj) i jeszcze mam z pół butelki (250 ml).

Generalnie częstotliwość z jaką używam kosmetyków kolorowych waha się od bardzo rzadkiej do bardzo częstej. Siedząc w domu nie mam potrzeby obciążać skóry fluidem itp. Idąc do sklepu nie muszę nakładać na siebie tapety lub chociażby pomalować oczu czy ust. Gdy się pomaluję to koleżanki z uczelni pytają jaka jest okazja ;) Dojeżdżam z innego miasta i często wstaję w ostatniej chwili i nie mam po prostu czasu na malowanie. A w kolebiących się w każdą stronę, przepełnionych busach nie mam odwagi na pomalowanie rzęs - za duże ryzyko wykucia oka czy rozmazania. No. Także kwestię mojego malowania mamy już za sobą, więc możemy przejść do konkretów (bo ja mogę paplać bez końca).

Płyn micelarny AA z serii Ultra Odżywianie przeznaczony jest do skóry wrażliwej i skłonnej do alergii. Przyjemnie pachnie, nie wysusza ani nie podrażania skóry. Naskórek nie jest ściągnięty ani się nie łuszczy. Płyn zawiera także kwas hialuronowy i D-panthenol. Dzięki temu w delikatny sposób łagodzi podrażnienia. Wielkim jego plusem jest to, że nie zawiera alergenów, parabenów i barwników. Sam zapach też jest hipoalergiczny.

Makijaż zmywa raczej dobrze. Cienie i kredka schodzą bez większych problemów. Gorzej radzi sobie z tuszem do rzęs. Opakowanie jest bardzo duże - 250 ml. Micel ma wygodne otwarcie. Jednakże butelka ma sporą wadę - za duży otwór. Zawsze muszę wylać go za dużo. Na waciku lekko się pieni, nie wiem dlaczego. Podsumowując: piorunującego wrażenia na mnie ten kosmetyk nie zrobił, ale nie ma takiej tragedii. Jest pierwszym micelem jaki używałam, więc nie mam porównania. Może kiedyś zrobię porównanie zbiorcze.

Zalety:
+ Nie wysusza i nie podrażnia skóry
+ Delikatne działanie
+ Duża pojemność
+ Przyjemny zapach

Wady:
- Zbyt duży otwór
- Niezbyt dobrze zmywa tusz
- Krótka data ważności - przy moim zużywaniu pewnie się ze 3 razy przeterminuje ;)

Moja ocena: między 3 a 4

A Wy jakich produktów do demakijażu stosujecie? Piszcie jak zawsze w komentarzach! :)


Buziaki, Paulina.


Ps. Pamiętacie o naszym rozdaniu? Więcej informacji uzyskasz klikając w zdjęcie :)


01 sierpnia 2013

Mleczko ogórkowe do demakijażu ZIAJA

Witajcie :)
Paulina testuje swoje najnowsze nabytki a ja opowiem wam o swoim ukochanym mleczku do demakijażu. 
Zacznę od tego, że wypróbowałam wiele środków do usuwania makijażu i wiele razy się zawiodłam na nich. Nie lubię a wręcz nie znoszę płynów micelarnych czy innych takich wynalazków. W końcu zaczęłam szukać w mleczkach i oto objawiło mi się to, o którym teraz mowa - mleczko do demakijażu firmy ZIAJA. Początkowo kupiłam mleczko rumiankowe do każdego typu cery, ale szybko przekonałam się, że to nie dla mnie. Jako drugie zakupiłam mleczko ogórkowe do cery normalnej, tłustej i  mieszanej (moja to ta ostatnia klik ;) ) i miłość od pierwszego użycia. Od tamtej pory używam tylko tego (oczywiście nie tego samego opakowania :) ). 
Ziaja ma w swojej ofercie szeroki wachlarz mleczek do demakijażu do każdego rodzaju skóry - polecam poszukać odpowiedniego dla siebie.
Warto jeszcze dodać, że poza usuwaniem makijażu mleczko to zawiera sporo substancji aktywnych - Prowitamina B5 (D-panthenol), Witamina A, Witamina E, Wyciąg z miąższu ogórka - które nawilżają i odżywiają skórę.


Przejdźmy do konkretów:

ZALETY:
+doskonale usuwa makijaż
+ nie podrażnia skóry
+ jest tani - 5-7 zł za 200 ml
+ bardzo wydajny!!!
+ lekka konsystencja, a w konsekwencji łatwy w użyciu

WADY:
- jak dostanie się do oczu może lekko sczypać, ale to nic strasznego





P.S.: Pamiętaj, że zawsze istnieje szansa, iż któryś składnik kosmetyku może Cię uczulać, więc przed użyciem (szczególnie jeśli chodzi o kosmetyki do twarzy!) zrób prosty test  - zaaplikuj kosmetyk w dwóch niewidocznych miejscach na ciele i pozostaw na kilka godzin. Ja robię to 1. gdzieś na przedramieniu bądź nadgarstku i po wewnętrznej stronie łokcia, gdzie skóra jest bardzo cienka. Jeśli nie wystapi reakcja alergiczna śmiało używaj. :)


Ocena na dziś to nie rozdawana od dawna 6!


~Anku