Image Map
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabiegi na włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabiegi na włosy. Pokaż wszystkie posty

09 września 2014

WLOSY NA JESIEN


ZMIENIAMY ZASADY!
Ze względu na małą ilość zgłoszeń zmianiamy zasady akcji Przygotuj włosy na jesień. Mianowicie co następuje - wystarczy zostawić swoje zgłoszenie w komenatrzam pod tym bądź poprzednim postem.
Zgłoś się a będziesz walczyć o włosową nagrodę niespodzianke!



Jako organizatorki akcji oraz konkursu Przygotuj swoje włosy na jesień zastrzegamy, iż wygląd nagrody może różnić się od przedstawionego na powyższej grafice. Grafika służy wyłącznie do celów promocyjnych konkursu.


Co musisz zawrzeć w zgłoszeniu? 
 Imię:

Adres mailowy:

Adres bloga:

Obserwuję: Tak/Nie 
(jeśli tak, to napisz proszę jako kto)

Mój sposób na piękne włosy jesienią to...




Bardzo ważna jest ostatnia część zgłoszenia, ponieważ to na jej podstawie wyłonimy zdobywczynię/cę nagrody. 
Dzięki niej również po zakońćzeniu akcji stworzymy notkę zbiorczą zawierającą wasze sposoby na piękne włosy.

Osoby, które zaangażują się w akcję w postaci pierwotnej (czytaj tutaj - O tu tu) zostaną uhonorowane dodatkowymi głosami a tym sammym większą szansą na wygraną!

Warunkiem uczestnictwa jest publiczne obserwowanie naszego bloga oraz umieszczenie banera akcji na swoim blogu.

Nie czekaj, zgłoś się juz dziś! 

:)


Ps. Z racji, że do akcji zgłosiło się zbyt mało osób, jesteśmy zmuszone je odwołać. Przepraszamy.


14 sierpnia 2014

Keratynowa maska do wlosów z proteinami mlecznymi KALLOS

Ania dała odpocząć od tematu włosowego ale ja nie zamierzam tego zrobić, póki nie napiszę wam o rewelacyjnej masce do włosów KALLOS. Wiele z was z pewnością ją zna, bo to hit wśród blogerek (nie tylko kosmetycznych). Teraz może być o niej głośniej, bo po modzie na olejek arganowy w możliwie każdym produkcie, nastaje czas na keratynę, przynajmniej w wyrobach do włosów.


Według słownika PWN, keratyna to "włókienkowe białko strukturalne należące do skleroprotein, występujące w skórze, piórach, włosach, kopytach i rogach zwierząt; wytwarzana w komórkach nabłonkowych keratynocytach, podlegających procesowi rogowacenia; nadaje skórze dużą wytrzymałość mechaniczną połącząną z elastycznością." - czyli z grubsza wiemy mniej więcej, że keratyna jest naturalnym białkiem występującym powszechnie w przyrodzie o wyjątkowych właściwościach.

Czy w związku z tym maska z keratyną i proteinami mlecznymi zrobiła rewolucję na mojej głowie? Zanim o tym napiszę to przede wszystkim muszę wspomnieć, że ta maska chodziła za mną od dłuższego czasu i to była raczej kwestia czasu, że ją kupię. Ale nie myślcie, że kupowałam ją tak całkiem w ciemno, bazując tylko na opiniach z waszych blogów, kuszona niską ceną, gdzie za litr tej nadobnej mikstury wydałam bagatela niecałe 8 złotych. Nie, nie, nie! Powiem wam więcej! Macałam kilkukrotnie włosy koleżance, która jest tą maską urzeczona (dzięki Angelika!) i to skutecznie przekonało mnie do tego aby nabyć to cudo kosmetyki. A nuż i moje czerepowe siano stanie się mniej sianowate? Wlazłam więc na Allegro, kliknęłam i dwa dni później ta nadzwyczajna substancja znalazła się w moich rękach. Przyznam się, że byłam bezczelna i się podzieliłam z siostrami, żeby w razie co podzielić z nimi niedolę (choć i tak dzielę z nimi problem wypadania włosów ale o tym niżej) - taka jestem wredna :D. Jednak nie przewidziałam, że nasz romans z tą maską nie będzie aż taki chwilowy jak mi się na początku zdawało, bo się wzięłam i się w niej zakochałam. Dlaczego uważam ją za cud i przy okazji moje siostry podzielają moją opinię?


Zielonkawy plastikowy słój z białą półprzezroczystą nakrętką, kryje w swoich czeluściach bodaj nie szczere złoto, ale 1000 ml (litrę, że się tak wyrażę) białej zbitej o kremowo-żelowej konsystencji maskę. W tym miejscu wspomnę, że ów słój jest nią wypełniony dosłownie PO BRZEGI. I oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie miała zastrzeżeń do opakowania. A mam bo jest bardzo pojemne, ale średnio wygodne gdy próbuje się je otworzyć mokrymi rękami. Chociaż według producenta wcześniej należy włosy wytrzeć ręcznikiem a więc przy okazji też i ręce, ale kto by się w to bawił... chyba że pani w salonie fryzjerskim, gdzie ponoć maski Kallos są powszechnie stosowane, anyway - jak ktoś chce to może sobie zainwestować w pompkę, co zamierzam z resztą zrobić, bo mam wrażenie, że ten słój jednak nie do końca dokręcam i wiecie, może lać się woda. Dobra, tę kwestię już omówiłam, czas przejść dalej.

Czytając wasze opinie na temat tegoż produktu, dłuugo (jeszcze przed kupnem) zastanawiałam się nad fenomenem odżywek i masek Kallos. Czy za sukcesem stoi śmieszni niska cena za niewiarygodnie ogromną ilość, jak się okazuje doskonałego wyrobu? I tak i nie. Bo istota tkwi w jego działaniu. Atrakcyjna cena za równie atrakcyjny produkt to dobry gest ze strony sprzedawcy bo tak czy inaczej te maski by im schodziły jak świeże bułeczki w najlepszej piekarni w mieście:P Działanie maski sprawdzałam nie tylko ja, ale także moje dwie starsze siostry - Dorota i Karolina. 

Efekt?
Nie trzeba było długo na niego czekać bo pojawił się już po pierwszym zastosowaniu. U wszystkich trzech. U Dorota, której włosy są jeszcze osłabione po ciąży i wypadają garściami, maska pobudziła wzrost nowych i te, które pozostały wygładziła na całej długości. Generalnie razem z siostrami należymy do osób, które mają duużo na głowie i tutaj mowa jest wyłącznie o włosach ;) z reguły mamy gęste włosy, szczególnie Karolina, która ma najbardziej bujną czuprynę z nas trzech bo intensywnie kręconą. Ona też boryka się z problemem wypadania po ciąży. Maska podkreśliła jej skręt, ułatwiła rozczesanie zarówno mokrych jak i suchych włosów i tak jak u Doroty odżywiła je na całej długości oraz przyhamowała wypadanie. Jeśli zaś chodzi o mnie to gubienie włosów zawdzięczam nadmiernemu stresowi i ogólnemu osłabieniu organizmu. Jednak i na mojej głowie da się spostrzec zmniejszone wypadanie. Co więcej włosy stały się bardziej hmm... nie będzie to dziwne jeśli użyję sformułowania "żywe" - tak są żywe bo potrafią wysupłać się z koczka, co wcześniej rzadko się zdarzało. U wszystkich trzech zaobserwowałyśmy większą sprężystość, odporność na czesanie - mniej trupów na szczotce, zmniejszoną szorstkość, a więc włosy stały się bardziej miękkie. Odżywka nie spowodowała u nas łupieżu, świądu, pieczenia ani innego podrażnienia skóry głowy. Ma łagodne ale i stanowcze działanie.

Dozowanie:
Nie mając pompki trudno mniej więcej powiedzieć ile jej nakładam na mokre lub wilgotne włosy. To powinno pozostać kwestią indywidualną, bo każdy ma inną długość i gęstość czupryny. Staram się rozprowadzać maskę nie tylko na całą długość ale także wcierać ją w skalp. Ilość jednorazowo zużywanej maski odnosi się do dwóm orzechom włoskim. Zawsze staram się ją dokładnie spłukać ale podczas zmywania daje się odczuć nie tyle co film na włosach co swego rodzaju powłokę. 

Skład: 
Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolized Milk Protein, Hydrolized Keratin, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone


Podsumowując, maska nie zrobiła zasadniczego "pilota" ani rewolucji na mojej głowie. Według mnie zrobiła to co miała zrobić, w sposób łagodny i nie ekspresowy ale raczej dość szybki. Jednak jestem zadowolona z efektu, którym obdarza włosy. Są miękkie, lśniące, nie plączą się, łatwo je rozczesać, końcówki są w lepszej kondycji a same włosy bardziej ujarzmione. Czy kupię ją ponownie? Oczywiście, że tak! W planach mam kupno keratynowego szamponu tej firmy. Macie? Używacie? Piszcie jak zawsze w komentarzach! :)

28 lipca 2014

Maseczki do wlosów Biovax

Kolejny post z daaaawno zaczętej serii - włosy na wiosnę (można poszukać w tagach pod tą nazwą :)) i lato jak sie okazuje. Jak przewiniecie niżej albo klikniecie to natraficie jeszcze na recenzję olejku migdałowego i szamponu przeciwłupieżowego.


Dziś chcę opowiedzieć wam o dwóch maskach do włosów firmy L'biotica z serii Biovax - jedna z naturalnymi olejami a druga przeznaczona specjalnie do włosów ciemnych. Swoją pierwszą z tej maseczkę z tej serii kupiłam w Biedronce już kiedyś kiedyś, jak się pierwszym razem pokazały. Potem bardzo żałowałam, że kupiłam tylko dwie saszetki, daltego jak tylko pojawiły się drugi raz, zaopatrzyłam się w większą ilość. Nie wiedziałam jednak jeszcze wtedy, że można je zazwyczaj dostać w zwykłej aptece. Dlatego jak dokończę te dwie ostatnie sztuki, pobiegnę (dosłownie!) po całe opakowanie do apteki.

Wiadomo, każda z nich ma swoje lepsze i gorsze strony. Najkrócej rzecz ujmując: Naturalne olejki - prześwietne działanie i zapach; Do włosów ciemnych - NIEZIEMSKI zapach ( w sensie nieziemsko przyjemny) i świeci :3

Przybliżę nieco każdą z nich.









NATURALNE OLEJE (brązowa)
Posiada w swoim składzie 3 naturalne oleje - mocno popularny w ostatnim czasie arganowy, makadamia i kokosowy. Dla mnie niezwykle cenny jest ten ostatni. Nie wiem czy każdy zdaje sobie sprawę, ale tak powszechnie używany do wykonywania domowych kosmetyków olej kokosowy ma m.in. działanie przeciw-wirosowe, -bakteryjne i co najważniejsze -grzybicze, czy na nieszczęsny łupież oraz inne problemy skóry głowy. 




DO WŁOSÓW CIEMNYCH (biała)
Ta z kolei zawiera ekstrakt z alg brunatnych, filt UV (bardzo ważny przy ciemnych włosach, i nie tylko), olejek ze słodkich migdałów, o którym pisałam przy okazji ostatniej recenzji oraz ekstrakt z henny. Każdy ze składników przyczynia się do poprawy jakości owłosienia na głowie - algi z ogromna ilością wszystkiego co dobre silnie odżywiają włosy, olejek wiadomo, a filtr i henna chronią ciemne włosy przed utratą koloru. Jak wspomniałam wcześniej ta maseczka zachwyca zapachem. Mnie naprwde bardzo odpowiada. No i ma taki mały dodatek jak drobinki czegoś świecącego, co mnie przy każdym nakładaniu zachwyca urodą. 

Różni je jedynie nieznacznie konsystencja. Maseczka przeznaczona do ciemnych włosów jest bardziej jakby leista, zbliżona balsamom. Naturalnym olejom natomiast bliżej do masła niż balsamu.

Zasadniczą i chyba najważniejsza jednak cechą obu tych masek jest zupełny brak parabenów, SLS, SLES i innych niepotrzebnych w produktach do włosów śmietków. Ta z olejami co prawda troche lepiej radzi sobie z poprawą wyglądu włosów. Ta do włosów ciemnych nadrabia z kolei wyglądem i zapachem a działaniem depcze po piętach pierwszej. Szczerze? Nie potrafiłabym wybrać, która lubie bardziej. Kto wie, może jak wypróbuję inne z tej serii odnajdę tę jedną jedyną i będziemy żyły długo i szczęśliwie z pięknymi włosami.
Podsumowując jednym zdaniem - nie wyobrażam sobie już pielęgnacji włosów bez produktów serii Biovax. 
Technika pracy z nimi jest prosta - nakładach na cała długość włosa, po same końce, zostawiasz na jakies 15 minut (ja zwykle dłużej, nawet do pół godziny), spłukujesz i cieszysz się efektem.
Apropo, gdzież moje maniery, może powiedziałabym coś o efekcie po użyciu (się zebrała, na końcu, nie?). Określenie tego jet dość łatwe i nieskompikowane - efekt powala już po pierwszej aplikacji. Dosłownie. Już przy spłukiwaniu czuć, jak włosy miękną pod palcami, a po wysuszeniu nie możesz przestać dotykać (ja tak mam). Słowem włosy stają się lśniące, miękkie, zywczajnie piękne. 

Dodam jeszcze, że jedna saszetka (20ml) wystarcza mi w zupełności na dwa mycia.





































P.S.: Szykujemy z Pauliną małe rozdanie w najbliższym czasie.
 Śledźcie więc bloga uważnie ;)







26 lipca 2014

Olejek migdalowy od KTC (duuzo zdjec) + podsumowanie olejowania






Historia z tym olejkiem jest taka, że Paulina zamiała akurat w internecie pare kosmetyków dla siebie, postanowiłam więc się dołączyć. Zdecydowałam się m.in właśnie na ten olej. Lekko zaskoczyło mnie, kiedy przekonałam się KTC to firma zajmująca się produkcja olejów, ale dla branży spożywczej a nie ksoemtycznej. "Cóż jednak" - pomyślałam, olej jak kazdy inny. Skoro używam też oliwy z oliwek to czemu nie tego.Pierwszym co rzuciło mi się w oczy to konsystencja - nie bardziej 'wodnista', lejąca niż większości olejów. Później przekonałam się, że ta właściwość utrudnia nieco aplikacje -> ucieka z rąk ^^. Kiedy już udaje mi się nanieść całą. mieszankę do olejowania ( ja stosuję taką - wszystko na oko - olej migdałowy, ciepła woda, witamina A+E jedna bądź dwie kapsułki, nieco oliwy z oliwek) włosy staja się niesamowicie błyszczące, święcą sie jak psu wiadomo co na wiosne. Wielką, wielką zaletą tego oleju jest tez łatwośc zmywania (przyajmniej tak mi się wydaje, w porównianiu z innymi olejami). Nie wymaga wielokrotnego powtarzania mycia, wysatrczy umyć dwa razy.
Jeżeli chodzi o efekty, są naprawde zadowalające. Włosy są przyjemne w dotyku, lśniące i gładkie
Niestety można go dostac chyba jedynie na allegro i w 'dobrych' sklepach spożywczych. Ja w żadnym okolicznym sklepie nie dojrzałam takowego.


PLUSY:

+ łatwo się zmywa
+ ma przyjemną konsystencję
+  dość wydajny
+ efekt- miękkie, lśniące włosy
+ baby hair, w ogromnej ilości! (ale to całego olejowania zaleta właścwie)

MINUSY:

- rzadko to stwierdzam ale chyba żadnych


Mimo, żadnych wad, olejem tym zachwycona nie jestem, że tak powiem "bez szału". Ale napewno jeszcze kiedyś zaopatrze się w taki. Tymczasem wypróbuje pare innych, bo dopiero zaczynam swój romans z olejowaniem włosów.


Ocena: 4.


P.S.: Zdjęcia włosów wstawię później bo baterie zechciały się akurat rozładować.












W paru zdaniach opowiem co widze i czuję, że na włosach sie zadziało. Kondycja włosów, choć nie widac tego zbytnio na zdjęciach poprawiła się, są napewno milsze w dotyku i zwyczajnie zdrowsze. Końcówki nieznacznie również się poprawiły, już nie są tak wysuszone. Rozdwojonych końcówek wiadomo nic nie zregenruje, co najwyżej fryzjer. Co najważniejsze jednak zwiększyła sie znacznie objętość i lekkość włosów. Na głowie zaś pojawiła się przeogromna ilość baby hair. I tym ostatnim efektem jestem najbardziej zdumiona i zachwycona. Słyszałam wiele razy, że takie właśnie są rezultaty olejowania, ale nie sądziłam, że aż takie. Polecam więc olejowanie z całego serca każdemu! 














31 marca 2014

Olejowanie wlosow z oliwka BABYDREAM ~ PROJEKT WLOSY! (duuuuzo zdjec!)

Wraz z końcem lutego blogosferę obiegła akcja olejowania włosów, zorganizowana przez Anwen [klik]. Polecam wam jej bloga, dziewczyna wie wszystko o włosach! Zamieszcza tam porady na temat pielęgnacji włosów, walki z wypadaniem, przetłuszczaniem itd. oraz podobne do tej akcje. O olejowaniu czytałam już wiele na waszych blogach. Na początku byłam tym średnio zainteresowana. Moją głowę (dosłownie) zaprzątało nadmierne wypadanie włosów, które na czas zimy udało mi się ujarzmić. Jednak czas przesilenia wiosennego, bo można już o takim mówić, sprawił, że ta "dolegliwość" znów zaczęła mi doskwierać. Oczywiście już podczas walki z wypadaniem zaczęłam myśleć o olejowaniu, ale brakowało mi takiego motywującego kopa w zad, żebym w końcu zaczęła to robić. Włosowa akcja Anwen mnie zmotywowała! Do olejowania wybrałam oliwkę pielęgnacyjną dla niemowląt Babydream. Czynność miałam rozpocząć 5 marca, bo wtedy zgłosiłam się do akcji, ale nie miałam tej oliwki w domu i nosiłam się z jej kupnem, tylko jakoś nie było mi po drodze do Rossmanna. Dlaczego nie zastąpiłam jej innym olejem? Chciałam być konsekwentna i jak w akcji zobowiązałam się do oliwki, tak chciałam postawić swoje pierwsze kroki w olejowaniu właśnie z nią. Pierwszy raz nałożyłam ją 12 marca. Od tego czasu oliwkę starałam się nakładać co najmniej co drugi dzień i do końca marca zrobiłam to 7 razy. Poniżej zdjęcia mojego włosowego arsenału. Są to oleje, szampony i odżywki, które używałam podczas akcji. Niby wiele, ale tak naprawdę niewiele.


Od lewej: olej z czarnuszki Botanique, oliwka pielęgnacyjna dla dzieci Babydream, 100% olej kokosowy KTC 
Od lewej: szampon do włosów suchych i zniszczonych z granatem i aloesem Alterra, szampon 2 w 1 z olejkiem kokosowym Timotei, szampon pielęgnacyjny dla niemowląt Babydream
Od lewej: odżywka Jantar, balsam z olejkiem łopianowym, nawilżająco-ochronna mgiełka Jantar

W poszczególne dni używałam:


1 olejowanie
12.03.2014 r.

Olej: Oliwka pielęgnacyjna Babydream
Czas trzymania oleju: 2,5 godziny
Szampon: Timotei z różą z Jerycha 2w1 intensywna pielęgnacja z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego [recenzja]
Inne odżywki: Nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja]

Notatki:
Na skalp i włosy (takie raczej świeże, myte dzień wcześniej) nałożyłam oliwkę Babydream, następnie nałożyłam na to foliową siatkę, po czym zrobiłam turban z suchego i ciepłego ręcznika. Wszystkie czynności wykonywałam tak samo przy każdym olejowaniu. Podczas mycia miałam wrażenie, że myję "bardziej niż zwykle" przetłuszczone włosy. Po umyciu wytarłam je, roztrzepałam i zawinęłam w turban aby ręcznik wchłonął nadmiar wody (zawsze tak robię). Kiedy włosy się odsączyły, zastosowałam mgiełkę, ale w trochę mniejszej ilości niż zwykle.

Co zaobserwowałam: jeszcze mokre włosy były wyjątkowo miękkie i z łatwością się rozczesały. Fajnie "przechodziły" przez palce. Muszę zaznaczyć, że olejowanie robiłam wieczorem. Suszarki używam naprawdę rzadko, więc poszłam spać z wilgotnymi włosami. Rano były miękkie i gładkie od nasady i mniej szorstkie przy końcówkach (rozdwojone po mroźnej zimie). Nie były splątane i bez problemu mogłam je rozczesać nie tylko szczotką ale również przeczesać palcami.Co więcej pojedyncze pasma nie żyły własnym życiem, jak to zwykle bywało, lecz ułożyły się w ładne fale (przez całą długość włosów). Zmianę, bo o takiej mogę powiedzieć, zauważyłam nie tylko ja ale także moje koleżanki ze studiów i rodzina. Efekt zmotywował mnie do kontynuowania tego zabiegu i uważnej pielęgnacji swoich włosów. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do olejowania, to właśnie je rozwiewam. Po pierwszym razie! Spójrzcie na zdjęcia powyżej. Nie trzeba specjalnie wytężać wzroku żeby zauważyć różnicę :)


2 olejowanie
15.03.2014

Olej: Oliwka pielęgnacyjna Babydream
Czas trzymania oleju: 2 godziny
Szampon: Timotei z różą z Jerycha 2w1 intensywna pielęgnacja z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego [recenzja]
Inne odżywki: Nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja]

Notatki:
Pamiętajcie zawsze sprawdzać etykiety gdy oliwka i szampon mają takie same opakowania! Zamiast wetrzeć oliwkę we włosy, wtarłam... szampon dla dzieci Babydream. Chyba podpiszę butelki. Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, że oba produkty postawiłam w dwóch różnych miejscach żeby... się nie pomyliły. Szampon zamiast oliwki trzymałam ok. 20 minut zanim zauważyłam, że coś jest nie tak. Zmyłam go i, jak się później okazało niedokładnie, nałożyłam oliwkę. Zauważyłam, że włosy są źle zmyte, zmyłam oliwkę i resztki szamponu, dokładnie wypłukałam włosy i ponownie nałożyłam oliwkę.

Co zaobserwowałam: Podczas zmywania włosy były inne w dotyku, niż przy myciu po 1 olejowaniu. Najprawdopodobniej dlatego, że oliwkę nakładałam na mokre włosy po podwójnym płukaniu.W rękach pozostało mi ich trochę (większe pasmo by się zebrało). Wydaje mi się, że to był efekt szamponu Babydream, który niesamowicie plącze kosmyki. A, że moje są wyjątkowo suche i skłonne do wypadania to wnioskuję taki efekt. Mimo obaw, po wchłonięciu wody w ręcznik, dobrze się rozczesały. Co prawda było kilka supełków, ale szybko sobie z nimi poradziłam. Trochę swędziała mnie głowa. Zauważyłam dużo, dużo, duuużo baby hair, co mnie niesamowicie ucieszyło :) Po wyschnięciu włosy były gładkie i bardziej miękkie niż po pierwszym razie. Końcówki były lekko pofalowane, ale już nie takie szorstkie jak wcześniej.


3 olejowanie
17.03.2014

Olej: Oliwka pielęgnacyjna Babydream, olej z czarnuszki Botanique
Czas trzymania oleju: 4 godziny
Szampon: Timotei z różą z Jerycha 2w1 intensywna pielęgnacja z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego [recenzja]
Inne odżywki: Nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja], wcierka Jantar [recenzja]
Notatki:
W skalp i włosy wtarłam oliwkę a w same końcówki olej z czarnuszki. Po umyciu włosy były lekko splątane ale mgiełka umożliwiła dokładne rozczesanie. W skalp wtarłam odżywkę Jantar.
Co zaobserwowałam: Po wyschnięciu włosy układały się w ładne fale i błyszczały. Końcówki były gładkie i widać, że te trzy olejowania je trochę zregenerowały.


4 olejowanie
19.03.2014

Olej: Oliwka pielęgnacyjna Babydream,
Czas trzymania oleju: 4 godziny
Szampon: Timotei z różą z Jerycha 2w1 intensywna pielęgnacja z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego [recenzja], Szampon dla dzieci Babydream
Inne odżywki: Nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja], wcierka Jantar [recenzja]

Notatki:
Je ktoś jest ciekawy na ile olejowań wystarcza oliwka Babydream informuję, że na cztery. Choć biorąc pod uwagę moją pomyłkę podczas drugiego olejowania to na pięć (dokładne pokrycie włosów o długości za łopatki i skalpu). Do kolejnego zabiegu użyję kupionego w tym celu oleju kokosowego. Zawsze włosy myję dwa razy. Timotei wystarczył na raz więc użyłam Babydream. Ale wiedząc, że szampon dla dzieci plącze włosy, byłam sprytna i zastosowałam je odwrotnie :D

Co zaobserwowałam: Włosy pięknie się rozczesały na sucho jak i na mokro. Są miękkie i puszyste oraz ładnie się błyszczą :) Końcówki są w nieco lepszym stanie niż wcześniej, ale chyba nie unikną cięcia (zwłaszcza, że są krzywo przycięte). Zauważyłam, że moje włosy nie są jeszcze w dobrej kondycji - widok rozdwojonego włosa w kilku miejscach zmroził mnie do tego stopnia, że najlepszym wyjściem będzie właśnie podcięcie.

5 olejowanie
21.03.2014

Olej: Olej kokosowy KTC, olej z czarnuszki Botanique
Czas trzymania oleju: 5,5 godziny
Szampon: nawilżający z granatem i aloesem Alterra
Inne odżywki: Balsam z olejem łopianowym Green Pharmacy, nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja]

Notatki: W skalp i włosy wtarłam olej kokosowy, w końcówki olej z czarnuszki. Miałam wrażenie, że w niektórych miejscach olej kokosowy dosłownie wsiąkł we włosy. Szampon Alterry trochę je splątał. Po jego spłukaniu na skalp i włosy nałożyłam balsam łopianowy, trzymałam go ponad 5 minut. Po wsiąknięciu nadmiaru wody zastosowałam mgiełkę.

Co zaobserwowałam: Jeszcze wilgotne włosy były bardzo miękkie i takie... lekkie. Po wyschnięciu pięknie się rozczesały, były podatne na układanie i puszyste. Niektóre pasma poskręcały się w urocze pukle, które po rozczesaniu ułożyły się w delikatne fale. Suche włosy są mięciutkie i sypkie :) Zapomniałam zrobić zdjęcie.


6 olejowanie
24.03.2014

Olej: Olej kokosowy KTC, olej z czarnuszki Botanique
Czas trzymania oleju: 11,5 godziny
Szampon: nawilżający z granatem i aloesem Alterra
Inne odżywki: Balsam z olejem łopianowym Green Pharmacy, nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja], wcierka Jantar [recenzja]

Notatki: Tym razem olej z czarnuszki wtarłam w skalp. Oprócz tego znalazłam sposób ma olej kokosowy. Jak się orientujecie, ma on zazwyczaj postać stałą ale bardzo łatwo rozpuszcza się w dłoniach. Wymyśliłam, że najlepiej aplikować go grzebieniem. Między grzebieniowe ząbki nakładam olej i czeszę nim włosy, tym samym równomiernie go rozprowadzając. Nie wiem dlaczego podczas tej metody wylazło mi trochę włosów. Muszę trochę nad tym popracować ;) I zmieniam zdanie: szampon Alterra nie plącze włosów :D

Co zaobserwowałam: Pierwszy raz trzymałam olej tak długo (miałam wolny dzień). Podczas zmywania miałam wrażenie, że włosy są matowe. Tak samo było po odciśnięciu wody w ręcznik i nałożeniu wcierki i mgiełki. Jednak gdy włosy zaczęły schnąć nie mogłam się ich namacać - takie były fajne w dotyku. Na drugi dzień podobnie. Miękkie i sprężyste razem z końcówkami! A do tego praktycznie proste. I love it!

7 olejowanie
27.03.2014

Olej: Olej kokosowy KTC,
Czas trzymania oleju: 4,5 godziny
Szampon: nawilżający z granatem i aloesem Alterra
Inne odżywki: Balsam z olejem łopianowym Green Pharmacy, nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja]

Notatki: Olej trzymałam bez folii i ręcznika.

Co zaobserwowałam: Włosy były miękkie i lekko pofalowane. Dobrze się rozczesały zarówno na mokro jak i sucho. Świeżość utrzymała się kilka dni.


Stan moich włosów przed olejowaniem:


Zdjęcie wykonane 23 lutego 2014. Stare bo zapomniałam zrobić aktualniejsze, ale wierzcie mi, że nic się nie zmieniło.
Zima i przesilenie wiosenne dały im swe znaki. Na jesieni borykałam się z masowym wypadaniem włosów. Ten problem rozwiązałam dzięki dwóm włosowym duetom, rosyjskim [recenzja] i jantarowym [recenzja]. Końcówki były w dobrej kondycji, co mnie bardzo zaskoczyło, bo zwykle o tej porze roku ich stan był fatalny. Nie cieszyłam się tym zbyt długo. Mimo noszenia czapki i zwykle związanych włosów, w największy mróz postanowiłam się uatrakcyjnić i je... rozpuściłam. Ujemna temperatura doprowadziła do rozdwojenia końcówek i wysuszenia a powiedziałabym nawet, że do przemrożenia (o ile to jest w ogóle możliwe, wierzę, że tak) włosów na całej długości. Według mnie, moje pióra rosną bardzo długo, (choć inni twierdzą, że rosną galopem) i strasznie nie chcę ich ścinać (prócz końcówek co jakiś czas). Choć patrząc na ich stan mam szczere obawy, że jednak będę zmuszona to zrobić. Chciałabym mieć jak najdłuższe włosy bo 30 maja 2015 wychodzę za mąż. Wiem, że do tego wydarzenia jest ponad rok, ale kudełki z dnia na dzień nie wyrosną, więc wypada zadbać o nie nie już teraz, same rozumiecie. Moja ostatnia wizyta u fryzjera miała miejsce 26 października 2012. Z włosów prawie do pasa ścięłam je przed ramiona (bardzo radykalne cięcie). Od tamtego czasu grzywa urosła mi za łopatki.Co jakiś czas podcinam końcówki.


Stan włosów po olejowaniu:

Zacznę przede wszystkim od tego, że osiągnęłam kilka obranych przez siebie celów: arcyważny - wypadanie zmniejszyło się praktycznie do zera (jednak mamy przesilenie wiosenne i od pewnego czasu znów zaczęły lecieć), bardzo ważny - pojawiło się bardzo dużo baby hair, co mnie niesamowicie ucieszyło! Na jesieni moje włosy mocno się przerzedziły i martwiłam się, że nie będą takie jak kiedyś. Rosnące jak szalone baby hair dały mi nadzieję, że dzień  w którym znów będę miała super gęste włosy jest bardzo blisko :) Oprócz tych wspaniałości włosy się bardzo wzmocniły, zrobiły się miękkie, gładsze w dotyku, lepiej się układają i nie żyją już własnym życiem, no chyba że są samopas na wietrze ;) Końcówki są w lepszej kondycji niż przed olejowaniem. Nie są już takie szorstkie i układają się w jedną stronę. Włosy zaczęły się w końcu konsekwentnie kręcić przy końcach, będąc prostymi bliżej czubka głowy. Wydaje mi się, że bierze się to z tego, że mimo wszystko mam ich trochę na głowie i są one po prostu ciężkie. Na zdjęciu "przed" bez trudu można zauważyć odstające, drobne włosy. Na zdjęciach po olejowaniu ten efekt jest mniejszy. Zaważyłam również, że im dłużej trzymam olej, tym włosy są bardziej proste i gładkie.

W związku z tym, że razem z Anią zaczęłyśmy świadomie dbać o włosy, postanowiłyśmy, że wszystkie włosowe posty będziemy oznaczały poniższym bannerem, a cykl tychże notek nazwiemy PROJEKT WŁOSY! Zakładka jest w przygotowaniu więc jak już będzie dostępna, powiadomimy was o tym :)


A czy wy macie swój "włosowy cykl"? A może macie inne sposoby na piękne włosy? Jeśli tak to podsyłajcie linki i podzielcie się wiedzą w komentarzu ;)

Pozdrawiam,