Zaczęłam oczywiście od wyprawy do sklepu kosmetycznego, po drodze przemyśliwując jaką formę obierze ta moja depilacja. Stanęło na kremie, bo to taka łagodniejsza forma od depilacji paskami z woskiem. Tutaj pojawiło się pytanie - ale który wybrać? Postawiłam na moja kobieca intuicje i wybrałam Krem do depilacji Vanity firmy BIELENDA.
Było wiele różnych rodzajów, ja zdecydowałam się na krem z aloesem do skóry wrażliwej bo przezorny zawsze ubezpieczony. :)
Tutaj zaczyna się wywód o samym kremie.
No właśnie - jeśli rzecz rozchodzi się o "wąsik" sprawa jest łatwa, prosta i przyjemna i wszystkie włoski znikają, jeśli natomiast chodzi o depilacje nóg czy okolic intymnych (choć tam nie próbowałam, ale podejrzewam, że byłoby podobnie) to mówię to z żalem, ale nie radzi sobie. Owszem większość włosków znika, ale sporo, naprawdę sporo zostaje i nawet przy mocniejszym pociągnięciu szpatułką nie chcą wyjść.
Generalnie tak : na wąsik - POLECAM, na nogi i resztę - NIE. :)
Zalety:
- super ekspresowy - 5 minutek i po sprawie ( jeśli chodzi o twarz)
- ma przyjemną konsystencję,
- łatwo się aplikuje
- przystepna cena
Wady:
- niestety nie radzi sobie z grubszymi włoskami na nogach,
Moja ocena - mocne 5.
Uszanownko
~Anku