Image Map

14 marca 2014

Haul zakupowy

Jutro połowa marca a ja wychodzę do was z trzecim haulem w tym roku! W dzisiejszym poście przedstawię wam moje ostatnie zakupy stacjonarne i na allegro (dziś dotarła paczka). Chyba zrobię sobie bana na zakupy. Tymczasem zapraszam do obejrzenia tego co kupiłam. Pokażę wam produkty, do pielęgnacji bo aplikatory do podkładu itp. rzeczy raczej was nie zainteresują.


~Marion 7 efektów regeneracja i wzmocnienie z olejkiem arganowym, ampułki do włosów. Cena: 7.99 zł/5 x 7 ml

Zakupione na allegro. Zaczęłam olejować włosy (biorę udział w akcji więc będzie notka podsumowująca pod koniec marca/na początku kwietnia). Spodobało mi się, a że moje włosy są bardzo suche po tej zimie postanowiłam spróbować tej kuracji. Firma Marion jest mi dobrze znana, jej produkty były dobre dla moich włosów więc czemu miałabym nie spróbować? :)

~KTC olej kokosowy. Cena: 11.99 zł/500 ml

Także z paczki z allegro. Obok wody różanej, tej olej był najbardziej przeze mnie oczekiwany. Zamierzam olejować nim włosy i nawilżyć moje wysuszone dłonie. Wiecie, że olej kokosowy jest tak wszechstronny i uniwersalny, że możemy go używać dosłownie do wszystkiego? Można go nawet jeść!

~Dabur woda różana. Cena: 7.99 zł/250 ml

Hit blogosfery. Nie mogłam jej nie kupić. Czytałam, że jest równie wszechstronna jak olej kokosowy :) Przetestuje ją na możliwie wszystkie sposoby :)

~Babydream oliwka pielęgnacyjna dla niemowląt. Cena: 6.49 zł/250 ml

Jest w użyciu bo aktualnie olejuję nią włosy. Oddzielna recenzja pojawi się na blogu :) Dostępna w każdym Rossmannie

~Uroda Melisa mleczko kosmetyczne. Cena: ok. 7 zł nie pamiętam/200 ml

Mleczko kupione bardzo spontanicznie w ulubionym sklepiku. Zebrała różne opinie. Zobaczymy jak sprawdzi się u mnie :)

~Babydream szampon dla niemowląt. Cena: 4.99 zł/250 ml

Użyłam go raz z ciekawości  i na chwilę odstawiłam aż skończy mi się Timotei. Na tę chwilę nie mam wyrobionej opinii.

~Farmona Jantar odżywka do włosów. Cena: 8.99 zł/100 ml

Kolejny hit blogosfery. Jej recenzję możecie przeczytać tutaj. Jest to moje drugie opakowanie.

~Alterra nawilżone chusteczki oczyszczające z aloesem do skóry suchej i wrażliwej. Cena: 2,49 zł/25 sztuk

Od dawna w użyciu, więc na dniach spodziewajcie się recenzji :)

~Marion głęboko oczyszczające płatki na nos. Cena: 1.79 zł/1 sztuka kupiłam dwa

Mój nos ma to do siebie, że lubią się na nim pojawiać różnego rodzaju zaskórniki. Zobaczymy jak sobie poradzą te płatki.

~100% olejek z drzewa herbacianego. Cena: 6.50 zł/10 ml

Nie trzeba otwierać opakowania, żeby poczuć jego intensywny zapach. Tak jak olej kokosowy i woda różana słynie ze swojej uniwersalności. Kupiłam go z zamiarem zwalczania krostek.

~Botanique olej z czarnuszki 100%. Cena: 15.98/30 ml

Zwany "złotem faraonów". Zamierzam używać go głównie w walce z wypadającymi włosami.

W tej notce powinna pojawić się paletka korektorów 4in1 Wibo ale robiąc zdjęcie zapomniałam o niej. Kupilam ją tuż po ostatniej notce z haulem i miałam ją pokazać w tej ale zwyczajnie o niej zapomniałam. Pojawiła się już recenzja. Jeśli macie chęć zobaczyć zapraszam do kliknięcia tutaj :)

A czy któreś z rzeczy przedstawionych na zdjęciu są wam znane? A może używacie innych olejków? Piszcie jak zawsze w komentarzach :)

Buziole, 

11 marca 2014

Velvet matte nr 5 GOLDEN ROSE

Matowe usta to od dłuższego czasu wielki modowy hit. Żeby nie być w tyle, jakiś czas temu nabyłam, jedną z robiących furorę matowych pomadek Golden Rose. Podczas zakupów miałam dylemat, którą wybrać, a zapewniam, że jest w czym - firma ma w ofercie aż 20 odcieni. Kupiłam więc numer 05 i nie poprzestanę na jednej ;) A dlaczego?

 Pomadka zamknięta jest w eleganckim, matowym opakowaniu w kolorze bordo, ze złotymi napisami na skuwce. Ma fajną kremową konsystencję i jest bardzo dobrze napigmentowana. Bez problemu rozprowadza się po ustach i utrzymuje się na nich do 5 godzin (o ile nie jemy). W opakowaniu pachnie mi ciastem, jednak po aplikacji zapach jest już nieodczuwalny. Pomadka ma ładne, matowe wykończenie i według mnie super się prezentuje na ustach. Jak wspomniałam wcześniej jest bardzo trwała, ale nie rozmazuje się za bardzo. Za to pozostawia ślady na szklankach, kubkach itd. A jeśli chodzi o kolor, to nazwałabym go krwistym, ale nie takim jakim określamy intensywnie czerwone pomadki. To jest kolor... przysychającej prawdziwej krwi. Cóż obrazowy ten mój opis, ale innymi słowy są to tony czerwieni wpadającej w brąz i pomarańcz.

Wadę ma tylko jedną, typową dla pomadek z matowym wykończeniem, mianowicie po jakimś czasie zdarza się jej podkreślać suche skórki, ale muszę zaznaczyć, że nie wysusza ust. Wydaje mi się, że częsty peeling warg załatwi sprawę ;) Pomadka jest świetnej jakości, nie łamie się, nie topi, nie rozpływa w opakowaniu. Jej użycie można stwierdzić tylko po lekko wytartym "ustniku". A cena nie wali po kieszeni i dzięki temu każdy może ją mieć! Kosztuje, uwaga: 10.90! Warta ceny, prawda?


Tak prezentuje się na moich ustach - nie lubię swoich warg, nie umiem ich malować, są krzywe i w ogóle, ale zapewniam was, że normalnie ta pomadka nie wyglądała na krzywo nałożoną. Także mi wybaczcie tą aplikację - usta maluję właściwie od niedawna i to niezbyt często ale się uczę i raczej jestem na dobrej drodze do ładnego ich makijażu ;)


A jeżeli nie macie pod ręką matowej pomadki, a chcecie osiągnąć taki efekt to zastąpić wam ją może zwykła konturówka do ust :)

A Wy macie matowe pomadki? A może miałyście którąś z Golden Rose? Podzielcie się tym w komentarzach :)

Pozdrawiam,

10 marca 2014

Zestaw korektorów 4in1 WIBO


Ten zestaw korektorów spotkał się ze skrajnymi opiniami. Ja chciałabym jednak przedstawić wam swoją i mam nadzieję, że się wam ona przyda.

Wszystkie korektory mają pudrowy zapach i kremową konsystencję. Każdy kolor ma swoje przeznaczenie:
różowy ~ ma za zadanie maskować sińce pod oczami,
zielony ~ kamuflowanie popękanych naczynek,
jasny beż ~ maskowanie wyprysków,
ciemny beż ~ modelowanie kształt twarzy.




Najczęściej używam odcieni beżu, łącząc je ze sobą. W ten sposób powstały odcień łączy się z naturalnym kolorytem skóry i maskuje niedoskonałości. Ja co prawda nie mam sińców ani cieni pod oczami do maskowania, ale różowy korektor świetnie się sprawdza przy tuszowaniu lekkich blizn czy cieni po np. wypryskach. Zielony oprócz kamuflowania popękanych naczynek, nadaje się także do ukrywania czerwonych plamek.

Korektory są dosyć gęste, więc najlepiej rozprowadzić je palcem. Jeżeli ktoś preferuje pędzelek to nie ma przeciwwskazań żeby go używać, ale dla mnie wygodniejsza jest aplikacja placem - delikatnie sobie je wklepuję. W kilku opiniach przeczytałam, że ten zestaw potrafi wysuszyć kryte miejsca i może zapychać skórę. U siebie zauważyłam lekkie podsuszenie. I tak właściwie, to jestem zadowolona maskowania ale nie nazwałabym ich produktem profesjonalnym. Ale czego można się spodziewać po zestawie korektorów za ok 15 zł?

Wady:
- Może wysuszać i zapychać ale u mnie wystąpiło tylko lekkie podsuszenie

Zalety:
+ Dobra cena
+ Dostępność
+ Fajna, kremowa konsystencja
+ Kolory dobrze się ze sobą mieszają

Moja ocena: 4

A jakie są wasze sprawdzone korektory? A może miałyście 4in1 Wibo? Podzielcie się wrażeniami w komentarzu :)

09 marca 2014

Zel + oliwka z mango LIRENE

Bardzo często trafiam na produkty, w których zakochuję się od pierwszego użycia. Z tym żelem też tak było :) i z tego co się orientuję żel Lirene nie tylko mnie ma za wierną fankę. Żel ma piękny, orzeźwiający , jakby cytrusowy zapach. Coś jakby słodycz zmieszana z lekką kwaskowatością. Dla mnie cu-do! Woń długo utrzymuje się na skórze i oprócz tego jest gładka i miękka po kąpieli, jakby nie potrzebowała dodatkowego balsamu! Żel jest moim zdaniem trochę inny od klasycznych żeli tej marki. Wzbogacony jest bowiem w naturalny wosk z mango.




Żel się bardzo dobrze pieni i jak wspomniałam wcześniej ma ciekawy zapach. Ma także wygodne opakowanie, typowe dla kosmetyków Lirene. Dobrze się je otwiera np. mokrymi rękami. Sam produkt jest bezbarwny i mieści się w półprzezroczystej zielonej butelce o pojemności 250 ml.

Nie podrażnia, nie uczula. Moja skóra go bardzo polubiła :) Z chęcią skorzystam z innych wersji zapachowych :) A wy miałyście któryś z żeli tej firmy? Jakie są wasze ulubione? Podzielcie się w komentarzu :)

Buziaki!

06 marca 2014

Intensywna pielegnacja 2 w 1 TIMOTEI z olejkiem kokosowym do wlosow suchych i zniszczonych

Przy ostatnich zakupach kosmetycznych (klik) nabyłam szampon z odżywką 2 w 1 Timotei z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego. Przyznam, że raczej unikam tego typu połączeń do pielęgnacji włosów. Nigdy nie mam pewności czy szampon dobrze je umyje, a odżywka zanadto nie obciąży. Poza tym gdzieś przeczytałam, że lepiej dla włosów jeśli odżywka, którą stosujemy była bez spłukiwania. Co jednak skłoniło mnie do jego kupna? Pilnie potrzebowałam szamponu i nie miałam za wiele pieniędzy w portfelu. Jak i czy w ogóle się sprawdził? O tym w dalszej części notki.


Producent na odwrocie opakowania pisze właściwie niewiele. Ale czy wystarczająco? Hmm... mamy tu informację, że produkt wzbogacony jest naturalną kompozycją olejku kokosowego (8 miejsce w składzie), który ma bardzo dobry wpływ nie tylko na włosy ale także na ciało (mam w planach kupić TEN). Szampon 2 w 1 z tymże olejkiem ma oczyszczać, odżywiać i przywracać zdrową kondycję włosów, czyli to co mniej więcej ma robić każdy szampon/odżywka. Nie bardzo, prawda? Jednakże jego dużym plusem jest brak parabenów. Nie znam się na składach, więc poniżej wrzucam listę składników.




400 ml butelka, wykonana jest z dosyć miękkiego, białego plastiku. Według producenta nowe opakowanie jest przyjazne środowisku, może być w pełni recyklingowane i ma aż 7% mniej plastiku w porównaniu z poprzednim. Tutaj daję duży plus. Dbanie o środowisko zawsze na propsie! ;) Szata graficzna bardzo miła dla oka. Korek i otwór - tutaj też nie mam do czego się przyczepić (wyjątkowo, bo ostatnio trafiam na produkty, które w kategorii zamknięć przegrywają u mnie z kretesem). Otwór jest w sam raz. Mikstura nie ma zbyt gęstej konsystencji, wszystko ładnie wypływa i to w takiej ilości jaką uważamy za słuszną. Zapach - kokosowy, przyjemny dla nosa i wbrew moim obawom nie jest męczący ani mulący. Co do wydajności - hmm używam go od 8 lutego ok. 3 razy w tygodniu i zostało mi go niewiele ponad kod kreskowy na etykiecie. Uznaję go za raczej wydajny.

Szampon ładnie się pieni i nie plącze włosów. Trzeba jednak dopilnować aby je dokładnie spłukać, inaczej zamiast miękkich, sypkich i lśniących włosów mamy kluchowate coś na głowie. Świeżość utrzymuje się kilka dni, jednak ten aspekt każdy powinien rozpatrywać indywidualnie. Nie uważam go za bubel, ale przyznam, że nie zrobił rewolucji na mojej głowie. Oceniam go jako warty kupienia i w kolejce za nim ustawiłam szampon dla dzieci Babydream - czytałam wiele pozytywnych komentarzy, produkt jest miły dla skóry, zawiera delikatne i naturalne składniki, więc się nie boję ;) 


Wady:
- Mimo wszystko formuła 2 w 1 do mnie nie przemawia
- Trzeba go baardzo dokładnie płukać

Zalety:
+ Przyjemny zapach
+ Nie plącze włosów
+ Wygodne opakowanie i otwór
+ Ładna szata graficzna
+ Opakowanie ekologiczne i przyjazne dla środowiska
+ Miękkie i lśniące włosy
+ Dobra cena; nie przekracza 10 zł.

Moja ocena: 4 :)

A jeśli już jesteśmy w temacie włosów (a to akurat gorący temat na łamach naszego bloga) wspomnę, że postanowiłam iść za ciosem i przykładem Ani, i zdecydowałam się na olejowanie włosów. Do tego zabiegu postanowiłam użyć oliwki Babydream. I nie wiem czy wiecie ale Anwen zorganizowała kolejną akcję "Marzec miesiącem olejowania". Jeśli macie chęć możecie do niej dołączyć tutaj: KLIK. Zgłosiło się ponad 1600 osób! Ja dołączyłam i w ten sposób zobowiązałam się do systematycznego olejowania. Jestem bardzo ciekawa efektów! :)

A czy wy olejujecie włosy? A może miałyście ten szampon? Piszcie jak zawsze w komentarzu!
Pozdrawiam prawie wiosennie (Czujecie ten wspaniały powiew wiosny? Bo ja tak!),