Image Map
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty

24 lipca 2014

Wyzwanie blogowe na lipiec #Dzien 5# Moj typowy dzien



Jeżeli chodzi o mój typowy dzień to zależy on od tego na jąka porę roku się trafi. 
W roku akademickim moje dni nieznacznie się różnią, a właściwie wyglądają tak samo - wstaje, jade na uczelnie gdzie spędzam czasami długie godziny, wracam, ucze się, ucze, ucze, ucze, śpie, wstaje i cykl zaczyna sie od nowa. Inaczej jest w weekendy, kiedy uczę się zaraz jak wstanę. No dobra, przesadzam (żeby nie zrazić przyszłych studentów Medycyny Weterynaryjnej :p ), moge sobie pospać, mam troche czasu dla siebie, nauka nie wypełnia już całego dnia. Niekiedy jak jest lużniejszy tydzień  udaje się nawet gdzieś wyskoczyć. Chyba, że jest to weekend przed tygodniem z cyklu "Zróbmy studetom 5 zaliczeń w 1 tygodniu z najważniejszych przedmiotów z najwięksża ilością materiału do nauki" to wtedy nie wiadomo w co ręce włożyć, ale to z rzadka.
Odręba sprawa jest kiedy są to wakacje czy ferie, jak teraz.
 Obecnie mój typowy dzień staram zaczać się (przynajmniej pare razy w tygodniu) od lekkich ćwiczeń na dobry początek dnia. Następnie wsiadam na rower i zmierzam do pobliskiego gabinetu weterynaryjnego, z przemiłą Pania doktor, gdzie przyuczam sie do przyszłego zawodu, co wypełnia właściwie większą część mojego dnia. A wieczorami naturalnie objeżdżam okoliczne wioski, miasta na swoim bicyklu. Od czasu do czasu, typowe letnie dni przerywane są takimi spędzonymi na rwaniu malin. Ale to tylko pare godzin i rzadko, w końcu to ledwie pare rządków. Weekendy spędzane zazwyczaj z rodziną nad wodą, jeśli pogoda dopisze bądź z rowerem na dłuższej wyprawie.

Tak oto dobrnęliśmy do końca mojej opowieści. Na Pauliny część musicie uzbroić się z cierpliwość, gdyż wyjechała i nie zdążyła napisać.Niezwłocznie zupełni jednak swoja część po powrocie.

Pozdrawiam!


  

22 lipca 2014

Wyzwanie blogowe na lipiec #Dzien 4# Ulubiona ksiażka/album muzyczny/film, do którego lubię powracać

Hoho tutaj można wymieniać :) Oczywiście każda z nas ma swoje ulubione typy. Musicie wiedzieć, że choć przyjaźnimy się od zerówki to diametralnie się między sobą różnimy. 


Paolo Nutini - 'Sunny Side up' - mój wybór na dziś- dłuuugo się wahałam, co wybrać na te pozycję z tak wielu książek/albumów/filmów, które uwielbiam. O włos niemalże wygrał z filmami Gran Torino i Snatch (też niepotrafiłabym wybrać między nimi). Książek z kolei bardzo nie brałam pod uwage, bo za mało życia mego a za dużo ksiązek abym je czytała po razy kilka, choć mam wiele ulubionych. Koniec końców stanęło na tym właśnie albumie - Sunny side up (dla ciekawych świata to określenie dotycząće jajek, sposobu przyrządzania - żółtkiem do góry, słoneczną stroną do góry ;) ). Generalnie Paolo Nutini'ego uwielbiam całym sercem, wszystkie jego płyty, ale tę darzę szczególnym sentymentem, zwłaszcza, że była jednym z prezentów na moje 18 urodziny. Mimo, że zdarza mi się zająć umysł i uszy przez pewien czas  inną muzyka i artystami, przychodzi czas, że jako rzecze temat posta lubię powracać do Nutini'ego, a nade wszystko do tego albumu. Wyciągnął mnie z niejednej emocjonalnej studni. Co więcej, na nim naturalnie znajduje się mój zarazem pierwszy usłyszany(od którego zaczełą się dozgonna miłość) jak i ulubiony utwór z repertuaru tego artysty - Coming Up Easy <3. Wyciągnął mnie z niejednej emocjonalnej studni. Choć nie wszystkie piosenki mają wydźwięk pozytywny, kiedy tylko rozbrzmiewają z moich głośnikach natychmiast się rozluźniam, opanowuje mnie błogi spokój.  Na odchodne dodam, że słucham go właśnie teraz prz pisaniu tego posta. :)

U mnie sprawa jest prostsza, bo jestem zwyczajnie uzależniona od czytania. Mam swoje ulubione tytuły i bardzo często do nich wracam ale patrząc na mój największy zbiór i stan zaczytania, mogę uczciwie stwierdzić, że za moją miłością do fantastyki stoi... Jakub Wędrowycz a raczej jego autor, Andrzej Pilipiuk. Pisarz nazywający się nie bez powodu "Wielkim Grafomanem" jest moim idolem już od wielu lat. Przeczytałam już wszystkie jego książki (z wyjątkiem cyklu Oko Jelenia, które średnio do mnie przemawia), większość mam na swojej półce. Pilipiuk ma tyleż samo zwolenników jak i przeciwników, więc nikogo nie będę namawiać do zapoznania się z jego twórczością. Jednak wspomnę, że jego styl pisania jest bardzo lekki, roi się w nim od wszelkiego rodzaju aluzji, nierzadko połączonych z niewybrednym żartem. Dlatego uwielbiam wracać do jego książek. Szczególnie do wspomnianego powyżej Jakuba Wędrowycza, cyklu o kuzynkach i Norweskiego Dziennika.  


A to tak dla żartu ;)


A czy wy brałyście udział w wyzwaniu Ulu Phelep? Co prawda my jesteśmy trochę opóźnione z tymi notkami, ale ciągle nadrabiamy - pracujemy, więc nie zawsze był czas aby sklecić sensownie parę słów ;)

Pozdrawiamy, 

18 lipca 2014

Wyzwanie blogowe na lipiec #Dzien 3# 10 rzeczy, które lubimy i 10, których nie znosimy

Co lubimy a czego nie znosimy? Hmm tutaj lista byłaby dłuższa niż 10 punktów ;) Szczerze mówiąc odpowiedzi zaskoczyły nas same. A jeśli chodzi o sam post to pochodzi on z blogowego wyzwania Uli Phelep. Więcej informacji po kliknięciu tutaj: http://urszula-phelep.com/2014/07/wyzwanie-blogowe-lipiec-5-dni-do-lepszego-bloga/


10 rzeczy które lubi Paulina:

1. Czekolada - uwielbiam ją w każdej ilości. Między innymi dlatego wyglądam jak wyglądam :D
2. Książki - podobnie jak czekoladę - w każdej ilości! Wiecie, nie ma nic cudowniejszego od zapachu papieru i farby drukarskiej ;) Najpierw napawam się tym zapachem a następnie zagłębiam się w treść. I wiem, że nie tylko ja, więc nie uznajemy tego za dziwactwo ;)
3. Słodkie zapachy. Moja mama zawsze mówi, że pachnę jak cukierek i się dziwi, że mnie nie mdli. Ojj no bez przesady!
4. Wanilia- dodają ją wszędzie tam gdzie tylko mogę. Głównie do wypieków ;)
5. Uwielbiam spać do późnego południa w soboty i niedziele oraz w wolne dni. To są dni, które mają za zadanie ładowania akumulatorów na cały przyszły tydzień, więc są wyjątkowe.
6. Zapach powietrza po burzy <3
7. Trampki - w ilościach hurtowych. Najwygodniejsze buty świata!
8. Malować paznokcie - przez długi czas je obgryzałam. Teraz nadrabiam zaległości ;)
9. Yankee Candle - kilka dni temu kupiłam swoje pierwsze woski. Zakochałam się od pierwszego powąchania! :D
10. Nosić luźne ubrania. Od małego lubiłam chodzić w spodniach i ubraniach 2 rozmiary za dużych. Dopasowane rzeczy ściągałam w mgnieniu oka bo albo gryzło albo "cisknęło"

10 rzeczy, które lubi Ania:

1. Kolor zielony.
2. Zwierzęta wszelkiej maści i ilości
3. Fordy. Nie tylko mustangi.
4 Przysiąść wieczorem w kokonie z koca z dobrą książką.
5. Gdy kromka chleba pokrytaa jest masłem/dżemem/innym smarowidłem czy wędliną równo po brzegi.
6. Gdy mój pokój sprząta się sam.
7. Robić zdjęcia wszystkiego, co jest mniejsze od truskawki.
8. Przytulać się (bardzo lubię:3)
9. Jazdę rowerem - Paulina coś o tym wie ;)
10. Kiedy budzę się rano ze śpiewem ptaków i słońcem za oknem.

10 rzeczy, których nie znosi Paulina:

1. Ludzi-krów. Wiecie to są takie osobniki, których nie można ominąć ani wyminąć ani przeskoczyć. I nie o gabaryty tu chodzi ;)
2. Podpitych wujków na weselach - chyba nie ma nic gorszego na takiej imprezie ;)
3. Od jakiegoś czasu robotników przebudowujących drogę biegnącą obok mojego domu. Mam to "szczęście", że okno mojego pokoju wychodzi właśnie na ulicę. Hałas i kurz są tragiczne.
4. Komarów, pająków, much itp. brzęczących i gryzących stworzeń.
5. Gdy ktoś odrywa mnie od pochłaniającego mnie zajęcia.
6. Zimy - choć jest piękna za oknem, to nie lubię przebywać na dworze gdy jest zimno. Brr!
7. Horrorów itp. filmów.
8. Twórczości S. Kinga i P. Coelho.
9. Wątróbki, flaków, boczku i salcesonu. Bleee!
10. Jak mnie ktoś mnie do czegoś zmusza. Najczęściej szantażem.

10 rzeczy, których nie znosi Ania:

1. Spóźniania się - zarówno czyjegoś jak i swojego.
2. Gdy stoję już przy kasie a (zazwyczaj) mama wraca się jeszcze po jakiś produkt, podczas gdy ja stoję i kwitnę :P
3. Gdy ktoś przymila się do mojego zwierzaka, choć sama to robię wzgędem innych zwierząt.
4. Kleszczy - wstrętne stworzenia.
5. Gdy zniszczę świeżo pomalowane paznokcie.
6. Rwania malin.
7. Gdy prowadzący zajęcia pracownicy naukowi nie zachowują się jak ludzie i traktują studentów jako zło konieczne.
8. Brukselki - ułee, paskudztwo!
9. Mieć brudnego samochodu.
10. Ludzi próbujących być mądrzejszym od lekarza. Znacie to, prawda?

Pozdrawiamy,

16 lipca 2014

Wyzwanie blogowe na lipiec #Dzien 2# Dlaczego blogujemy?


Odpowiedź jest prosta i trudna zarazem. Nasza przygoda z blogowaniem zaczęła się już ładnych parę lat temu, kiedy byłyśmy młode i piękne (teraz zostało nam tylko "i" :D). Na początku był to typowe blogaski nastolatek. Później prowadziłyśmy photoblogi. Pauliny jeszcze gdzieś wisi w sieci ;) Następnie zrobiłyśmy sobie dosyć sporą przerwę od blogów. Paulina trochę krótszą. Dwa lata temu, zainspirowane blogami urodowymi, postanowiłyśmy stworzyć swoje miejsce w sieci.

Na początku blogowałyśmy regularnie. Po jakimś czasie, z przyczyn, których już w zasadzie nie pamiętamy, nastąpiła kilkumiesięczna przerwa. Aaale wzięłyśmy się za siebie i od ponad roku blogujemy regularnie :) Oczywiście tuż przed wakacjami zrobiłyśmy małą przerwę spowodowaną studiami (obrona licencjatu i ciężki roku na 3 roku weterynarii)

Dlaczego blogujemy? Z różnych powodów. Każdy komentarz sprawia nam radość. Nawet anonimowe prztyki są dla nas motywacją do doskonalenia siebie i naszego bloga :) Ogromną satysfakcją są powoływania innych osób na nasze opinie. To utwierdza nas w przekonaniu, że to co robimy ma jakiś oddźwięk. Blogujemy bo lubimy. Widzimy w tym frajdę i cel. Poza tym nic innego nie kształtuje wyborów konsumentów jak rzetelne opinie :) Poza tym, że lubimy dzielić się swoim zdaniem na temat kosmetyków, to równie chętnie poznajemy ludzi z blogowej rodziny. Nie tylko urodowej :)

Ten post jest powiązany z blogowym wyzwaniem Uli (więcej informacji po kliknięciu tutaj)

"Każdy pi­sarz przed­sta­wia w swych dziełach w pew­nym stop­niu sa­mego siebie, niekiedy na­wet wbrew woli. " Goethe

Może nie jesteśmy nadzwyczajnymi pisarkami ale sens zamieszczony w tej sentencji to prawda. Bo cały ten blog, wszystko co tutaj zamieszczamy to my :)

Pozdrawiamy,

15 lipca 2014

Wyzwanie blogowe na lipiec #Dzien 1# Historia nazwy naszego bloga

No właśnie, czy zastanawiacie się czasem dlaczego blog, który odwiedzacie ma taką a nie inną nazwę? Czy jest ona przypadkowa czy zamierzona? Historia nazwy naszego bloga jest całkiem prosta. Ale zanim ją przytoczymy to najpierw przydałoby napisać cóż to za wyzwanie blogowe, o którym wspominamy już w tytule.


Urszula Phelep KLIK wymyśliła swego rodzaju akcję, która ma na celu zmotywować blogera w prowadzeniu i udoskonalaniu swojego bloga. Pomysł według nas bardzo trafiony, zwłaszcza, że przez ostatnie tygodnie praktycznie nas tu nie było (studia) a teraz podczas wakacji jest wiele rzeczy do ogarnięcia a i często słodkie lenistwo sprawia, że pisać notek zwyczajnie się nie chce. Stąd nasza chęć poprawy i podjęcie wyzwaniowej rękawicy :) 

Dlaczego Fabryka Urody? A dlaczego by nie? Kiedy dwa lata temu wspólnie zasiadłyśmy do komputera w celu stworzenia czegoś razem, nie zastanawiałyśmy się długo nad nazwą naszej strony. Mamy różne fabryki - samochodów, pralek, czekolady...więc czemu nie urody? Przecież o ciało, włosy, skórę dbamy każdego dnia. Czynności i zabiegi jakie wykonujemy porównać można do poszczególnych etapów produkcji. Zestawienie ludzkiego organizmu z maszyną może wydać się komuś zbyt kontrowersyjne, ale zauważcie same, że jeśli chcemy żeby nam nic nie "skrzypiało" i się nie sypało musimy o niego dbać nie tylko od wewnątrz ale także od zewnątrz. O piękno zewnętrzne odpowiedzialne są kosmetyki takie jak szampony, odżywki, olejki, maski i maseczni, peelingi, żele, balsamy... lista jest długa, ale same dobrze wiecie jak duży "arsenał" jest za to odpowiedzialny. Stąd nazwa, naszym zdaniem przemyślana i pasująca do tematyki bloga :)

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat samego wyzwania klikajcie w link podany przy nazwisku pomysłodawczyni lub w baner po prawej stronie :)

Pozdrawiamy serdecznie,