Na początku lutego kupiłam krem, który właśnie z trudem zdenkowałam. Dlaczego? O tym dowiecie się w dalszej części notki. W zasadzie lubię kosmetyki tej firmy, szczególnie tonik aloesowy. Serię masło kakaowe zna chyba większość z was. Z balsamu i mydła pod prysznic była zadowolona ale krem wzbudził we mnie mieszane uczucia.
50 ml białego, tłustawego kremu o charakterystycznym dla tej linii zapachu, zamknięty jest w brązowym, plastikowym słoiczku o minimalnej szacie graficznej. Ma gęstą ale nie zbitą konsystencję. Mimo tego, że jest tłustawy, przy rozsmarowywaniu miałam wrażenie, że ślizga mi się na niektórych partiach twarzy. Mimo tego, że w miarę dobrze nawilżył moją skórę po jakimś czasie zauważyłam czerwone plamki na policzkach. To go zdyskwalifikowało. Miałam wrażenie, że trochę wyrównał koloryt skóry. Mimo wszystko nie kupię go więcej.
Zalety:
+ Nawilża
+ Tani
Wady:
- ZAPYCHA
- Ma dziwną konsystencję
+/- zapach z czasem jest męczący
Moja ocena: 2
A czy wy miałyście coś z tej serii albo firmy? Piszcie jak zawsze w komentarzach :)




