Image Map

11 lutego 2014

Tanczace drobinki z LIRENE :)

Kilka miesięcy temu dzięki stronie TestMeToo miałam przyjemność testować płyn micelarny z tańczącymi drobinkami Lirene. Jako że płyn ten towarzyszy mi w codziennym demakijażu, postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią. Zdaję sobie sprawę, że stosowanie płynów do demakijażu, tylko do oczu może kłócić się z podręcznikowymi wskazówkami pielęgnacji twarzy. Doszłam jednak do wniosku, że tusz trudno zmyć zwykłym żelem do mycia a np. taki podkład już nie, więc środki do zmywania make-upu stosuję głownie do oczu. 

Płyn micelarny z tańczącymi drobinkami z witaminą E Lirene, nazwany także nawilżająca fiestą meksykańską z papają, pochodzi z Linii Young20+. Zawartość zamknięta jest w przezroczystej 200 ml butelce z wygodnym zamknięciem typu klik, bardzo charakterystycznym dla firmy. Ma miły dla nosa zapach, który nie zostaje na skórze. Zamknięcie ma spory otwór, moim zdaniem w sam raz na wydobycie produktu w wystarczającej ilości. Jest o wiele mniejszy i wygodniejszy od recenzowanego tutaj płynu z AA. I jeśli już jesteśmy przy płynie: jest on bezbarwny i lekko pieni się w po potrząśnięciu butelką. A potrząsnąć trzeba, jeśli chcemy wydobyć z niego "tańczące drobinki" - ot taki bajer. Wspomniane drobinki, to pomarańczowe i żółte bardzo małe kuleczki, które zawierają witaminę E i przy ścieraniu makijażu pękają, tym samym uwalniają swoje właściwości odżywcze. Zrobiłam małe porównanie i kilka razy zastosowałam płyn bez drobinek. Nie zauważyłam znaczącej różnicy i stwierdziłam, że te drobinki są po prostu gadżetem, który ma zachęcić klientów. 

Co się tyczy efektów stosowania: płyn nigdy mnie nie podrażnił, nie wysuszył, ani nie ściągnął skóry. Można powiedzieć, że nawet delikatnie ją nawilżył. Stosuję go głównie do demakijażu oczu i nigdy nie wystąpiła reakcja uczuleniowa. Używam go regularnie, praktycznie codziennie (bo często chodzę bez makijażu) i nigdy nie zdarzyły mi się z jego strony przykre niespodzianki. Jednak nie jest ideałem, bo ze znacznie nasyconymi pigmentem cieniami radzi sobie prawie dobrze, gorzej - z niektórymi tuszami, szczególnie jeśli rzęsy są mocno podkreślone. Po jego użyciu zawsze odczuwam odświeżenie i lekkie nawilżenie, ale zawsze wolę umyć jeszcze twarz żelem. Ot płyn jak płyn, wielkiego wrażenia na mnie nie wywarł i raczej do niego nie wrócę, ale za to zachwycił moją siostrę, którą podrażnia wiele produktów tego typu i używa tylko trzech sprawdzonych kosmetyków (mleczka Nivea, mleczka z Lirene i właśnie tego micela).




Wady:
- Słabo radzi sobie z mocno wytuszowanymi rzęsami i napigmentowanymi cieniami
- Krótka data ważności - 9 miesięcy od otwarcia

Zalety:
+ Przyjemny zapach
+ Brak uczucia ściągnięcia
+ Nie wysusza skóry
+ Daje uczucie odświeżenia i nawilżenia
+ Nie podrażnia oczu

Moja ocena 3,5

Jako że jego zawartość zbliża się ku końcowi, zaczęłam rozglądać się za jego następcą. Co polecacie? A może miałyście ten płyn? Jakie są wasze wrażenia? Zachęcam do pozostawienia komentarza :)


Kilka słów o TestMeToo:
TestMeToo to portal, którego celem jest przybliżenie konsumentów do produktów i ich producentów. Użytkownicy wypełniają ankiety i powiększają swoje audytorium. Jeśli jesteś zainteresowany/zainteresowana możesz zarejestrować się pod tym linkiem: >>KLIK<<.

Pozdrawiam Was ciepło i serdecznie,

09 lutego 2014

Haul zakupowy czesc 2

Dobra, tym razem mój haul jest trochę mniejszy niż ten, który pokazywałam Wam wczoraj. Obejmuje głównie lakiery z małymi wyjątkami ;).


1. Cztery lakiery pochodzące z wyprzedaży blogowej u Agi i KR z bloga Kosmetyczne Remedium. Są nimi brzoskwiniowo-różowy lakier WiboGel Like z formułą imitującą lakier żelowy nr 9 Peaches and Cream, srebrny lakier Wibo Be a chameleon, jeden z moich ulubionych ostatnio kolorów - Golden Rose nr 05 i Wibo Gel Like z formułą imitującą lakier żelowy nr 7 Blue lake. Za lakiery zapłaciłam 20 zł. Dziś rzuciłam okiem na wyprzedaż dziewczyn. Pojawiło się wiele wartych uwagi kosmetyków. Polecam :) Link tutaj -->>klik<--

Gdybyście były zainteresowane, to w naszej zakładce "Sprzedam" znajdują się NOWE kosmetyki Oriflame :)

2. Wszyscy mają matowe pomadki Golden Rose, mam i ja! Wczoraj stałam się szczęśliwą posiadaczką matowej pomadki o wdzięcznym numerku 05 :) Wybór jest naprawdę duży i myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie bo nie dość, że ta seria pomadek zawiera piękną gamę kolorystyczną to jeszcze są tanie jak barszcz i pachną (a przynajmniej moja pachnie) czekoladą! Jestem nią zachwycona, ma świetną kremową konsystencję i z pewnością poszerzę swoją kolekcję. Nie odstrasza mnie nawet to, że dziewczyny piszą, że może trochę wysuszać a przynajmniej podkreślać suche skórki - taki urok matowych pomadek ;) Zapłaciłam za nią: 10, 90 zł.

http://www.goldenrose.pl/index.html
3. Ten lakier mówił do mnie z daleka: KUP MNIE. No i kupiłam :D Ma bardzo ładny karmelowy kolor o numerze 109 i nie kosztował majątku. Zapłaciłam za niego 6.90 zł.

4. I akcent nie należący do kolorówki. Powiedziałam dość Isanie i kupiłam roll-on Nivea, który będąc nastolatką używałam bardzo intensywnie i zużyłam masę opakowań, bo ma delikatny pudrowy zapach, jest bardzo "dyskretny", nigdy mnie nie podrażnił. Z wielką chęcią do niego powracam :) Zapłaciłam 6,99 zł.

Jeszcze wołały do mnie nudziakowe lakiery Lovley ale stwierdziłam, że w ostatnim czasie kupiłam ich (lakierów) tyyyle że chyba mi starczy. No i nie do końca jestem zdecydowana co do odcienia :D Coś polecacie?

Pozdrawiam Was serdecznie i zabieram się za wielkie testowanie!

08 lutego 2014

Mały haul zakupowy :)

Ostatnio dosyć głośno było o super zniżkach na kosmetyki w Biedronce. Nie wiem czy wiecie, że w Rossmannie produkty Lirene były tańsze? W związku z tym wczoraj wybrałam się na małe zakupy. Oprócz rzeczy kupionych wczoraj, na zdjęciu są 2 rzeczy które kupiłam wcześniej ale już w tym roku :)


~ Timotei z różą z Jerycha 2w1 szampon i odżywka wzbogacone olejkiem kokosowym do włosów suchych lub zniszczonych 6,29 zł/400 ml

Kiedyś używałam szamponów Timotei i przyznam, że nie sprawiały problemów moim włosom. Zobaczymy jak sprawdzi się ten ;) 

~ Isana olejek pod prysznic z melonem i gruszką ~ 2,99 zł/300 ml

Urzekł mnie jego przesłodki zapach. Jest świetny! Uwielbiam takie :) Jeszcze nie miałam okazji stosować tego typu produktów z Isany, ale skusiła mnie bardzo niska cena i pozytywne komentarze.

~ Lirene delikatnie kremowy żel do mycia twarzy ~ 8,99 zł/150 ml

W ofercie Biedronki jest droższy o 2 zł. Niby niewiele ale zawsze jednak to jest różnica. Wieczorem przyjrzałam mu się bliżej. Niby po pierwszym użyciu nie powinno wyciągać się wniosków ale stwierdziłam, że ten żel ma niesamowitą dla mnie formułę, nie zostawia delikatnego"jak po kremowaniu" filmu jak żel-krem Nivea (klik) i zdecdowanie ma to coś, czego nie miał w sobie żel z BeBeauty (klik). Tym samym stał się moim numerem jeden wśród produktów do mycia twarzy :) No i ten zapach <3

~ Lirene wygładzająco-oczyszczający peeling drobnoziarnisty ~ 8,99 zł/75 ml

Ten produkt także jest tańszy w Rossmannie i jego też już wzięłam pod lupę i... pokochałam od pierwszego użycia. Jest raczej tym z mocniej ścierających. Bardzo mnie to cieszy, bo zauważyłam, że wielbiony prze ze mnie peeling Perfecty (klik) ostatnio średnio sobie poradził z przesuszonymi policzkami. Nie mniej jednak nie przestałam go lubić. Peeling Lirene jest przy nim prawdziwą żyletą! Postanowiłam stosować je według potrzeb czytaj: stopnia wysuszenia i łuszczenia naskórka. Jedyne co mi się już w nim nie podoba to zamknięcie. Wygodniejsze by było gdyby było typu klik a nie zakręcane. Noo ale za takie pieniądze nie można mieć wszystkiego ;)

~ Lirene żel + oliwka pod prysznic, oliwka z mango ~ 3,99 zł/250 ml

Także upolowany na promocji. Pachnie cudnie i mam nadzieję, że się polubimy. 

~ Facelle chusteczki do higieny intymnej ~

Na półce z miniaturkami znalazłam małe opakowanie recenzowanych tutaj chusteczek. Bardzo się ucieszyłam, bo jak widać na zdjęciu, opakowanie mini jest o połowę mniejsze od tego pełnowymiarowego a ma tylko 5 chusteczek mniej. Tym samym, świeżość mogę nosić w torbie i mieć przy tym więcej miejsca. Większe opakowanie służy w domu :) Patrząc po cenach to bardziej opłaca się kupić dwa warianty mini. Wydamy praktycznie tyle samo, a mamy 10 chusteczek więcej ;)

Opakowanie 20 chusteczek - 2.99
Opakowanie 15 chusteczek - 1.49

~ Synergren krem do rąk 'happy day' do skóry suchej o zapachu owoców cytrusowych ~ ceny nie pamiętam, chyba 3,99 zł / 75 ml

Ten krem kupiłam wcześniej. Lubię go za ładny zapach, nawilżanie i małe opakowanie, dzięki któremu nie zawala mi się miejsce w torbie (a tego nigdy dość w moim przypadku ;)). Oprócz tego ma fajną szatę graficzną :)

~ Ziaja masło kakaowe krem do cery normalnej i suchej ~ 3,59 zł/50 ml

Z braku kremu nawilżająco-ochronnego i większej ilości pieniędzy skusiłam się na ten kremik. Miałam z tej serii balsam do ciała i mydło i byłam bardzo zadowolona. W mojej rodzinie często stosowane są produkty Ziai i nigdy nas nie zawiodły. Kremik także już poszedł w ruch ;) Po zdjęciu ze słoiczka sreberka zabezpieczającego, byłam bardzo zaskoczona tym, że był wypełniony, dosłownie, po brzegi. 

~ Babydream chusteczki pielęgnacyjne z aloesem ~  1,99 zł/op. 20 szt. (produkt mini)

Takie chusteczki przydają się zawsze. Dlatego je kupiłam ;)

Podsumowując: jestem bardzo zadowolona ze swoich zakupów. Jak będę przy kasie to nabędę jeszcze kilka kosmetyków, nie tylko z pielęgnacji ale także z kolorówki. Jak możecie przeczytać, większość z kupionych przeze mnie rzeczy poszła już w ruch. Spodziewajcie się recenzji za jakiś czas ;) Macie któryś z tych produktów? Jakie są wasze wrażenia?

Pozdrawiam,

06 lutego 2014

Lakier VIPERA Polka nr 16

Na początku grudnia (o tutaj) pisałam Wam o dwóch lakierach Vipery z serii Polka. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia zaopatrzyłam się w dwa kolejne z tej serii. Dziś przedstawię Wam lakier, który podbił serca i wzbudził zachwyt damskiej części mojej najbliższej rodziny. A jest nim lakier w ciepłym odcieniu jasnego brązu, wpadającego w latte/kakao.  Na poniższym zdjęciu wygląda na jasny ale w rzeczywistości ma trochę ciemniejszy odcień. Na ostatnim zdjęciu widać go doskonale.

Według mnie kolor dzięki swojej neutralności pasuje do wielu strojów. Sam w sobie jest delikatny i ładnie prezentuje się na paznokciach. Jego konsystencja jest taka jak wcześniej opisywani bracia. Kryje już po 2 warstwie. Szybko schnie i raczej nie smuży. Dlaczego raczej? Wprawna w malowaniu paznokci ręka lepiej go "położy" niż moja. Jest niesamowicie trwały - końcówki ścierają się lekko po kilku dniach noszenia. Nigdy też nie zdarzyło mi się żeby odprysł. Noszę go bardzo często i jestem nim zachwycona. Mała buteleczka jest bardzo poręczna, mieści się w każdej torebce i kosmetyczce. Pędzelek jest średniej długości, i moim zdaniem jego szerokość jest w sam raz bo nie nakładamy nadmiaru na płytkę. Wad w nim nie zauważyłam. Nie wiem jak z dostępnością bo kupiłam go w małym sklepiku kosmetycznym.

Wady
- brak

Zalety:
+ Bardzo ładny kolor
+ Szybko schnie
+ Ładny połysk
+ Kryje już po 2 warstwie
+ Nie smuży
+ Niska cena (kosztuje ok 4 zł)

Moja ocena: 5 :)
Czy miałyście któryś z lakierów z tej serii? Piszcie jak zawsze w komentarzach :) Tak prezentuje się na paznokciach - wybaczcie mi moje skórki i brak wprawy w malowaniu, ale starałam się ;)

 A tak prezentują się wszystkie lakiery Vipera Polka, które mam:

05 lutego 2014

Lagodzacy delikatny zel-krem do mycia twarzy BEBEAUTY

Witam Was serdecznie! Za oknem piękna, słoneczna pogoda, coraz dłuższe dni przybliżające nas do buchającej feerią barw i zapachów wiosny! Nie wiem jak Wy, ale ja się nie mogę jej doczekać :)

Na początku wspomnę, że w zakładce "Sprzedam" znajdziecie kilka nowych kosmetyków, które mam nadzieję Was zainteresują.

Dziś przedstawię Wam moje wrażenia po stosowaniu łagodzącego, delikatnego żelu-kremu do mycia twarzy BeBeauty przeznaczonego do skóry suchej i wrażliwej. Kiedyś miałam wersję z peelingującymi drobinkami i przyznam, że przydaje się w lecie, gdzie peeling muszę robić prawie codziennie.


Fajna w dotyku matowa i nieprzezroczysta tuba mieści 150 ml produktu. Szata graficzna jest bardzo skromna - typowa dla biedronkowych żeli. Konsystencja kremowo-żelowa, kolor biało-siny, zapach bardzo przyjemny. Ma wygodny korek, który nie sprawia problemu w otwieraniu. Moje odczucia po stosowaniu tego żelu są mieszane. Niby dobrze zmywa resztki makijażu, nie wysusza i nie podrażnia, ale czegoś mi w nim brakuje. Pieni się średnio co mi raczej nie specjalnie nie przeszkadza, myję nim twarz bo chcę go skończyć. Jakoś mnie super nie zachwycił ale nie można powiedzieć, że jest do niczego. Może dlatego, że nie zostawia takiego uczucia jak żel-krem do mycia Nivea, o którym pisałam tutaj. Po prostu nie mam uczucia dostatecznego odświeżenia. No i jakby konsystencja jest bardziej żelowa niż kremowa co jest odwrotne w produkcie Nivea.

Tak właściwie to nie mam specjalnych wymagań dla produktów do mycia twarzy. Mają oczyszczać, nie wysuszać i nie podrażniać. I te wymagania żel BeBauty spełnia ale mam do niego jakieś "ale".
Dużym plusem jest jego wydajność i niska cena. Dostępny jest w każdej Biedronce. Czy go kupię ponownie? Nie wiem, ale raczej nie. Teraz chciałabym przetestować jeden z żeli do mycia Lirene, które aktualnie są w ofercie Biedronki. Nie wiem tylko, którą wersję wybrać. Który polecacie?

Wady:
- Nie znalazłam żadnych poza odczuciem braku "czegoś" ale nie określę.

Zalety:
+ Łany zapach
+ Oczyszcza skórę z resztek makijażu i brudu
+ Nie podrażnia
+ Nie wysusza
+ Nie wywołał uczulenia

moja ocena: 4



A Wy miałyście któryś z żeli BeBeauty? Jakie są Wasze wrażenia? Piszcie jak zawsze w komentarzach :)
Pozdrawiam serdecznie,