31 marca 2014

Olejowanie wlosow z oliwka BABYDREAM ~ PROJEKT WLOSY! (duuuuzo zdjec!)

Wraz z końcem lutego blogosferę obiegła akcja olejowania włosów, zorganizowana przez Anwen [klik]. Polecam wam jej bloga, dziewczyna wie wszystko o włosach! Zamieszcza tam porady na temat pielęgnacji włosów, walki z wypadaniem, przetłuszczaniem itd. oraz podobne do tej akcje. O olejowaniu czytałam już wiele na waszych blogach. Na początku byłam tym średnio zainteresowana. Moją głowę (dosłownie) zaprzątało nadmierne wypadanie włosów, które na czas zimy udało mi się ujarzmić. Jednak czas przesilenia wiosennego, bo można już o takim mówić, sprawił, że ta "dolegliwość" znów zaczęła mi doskwierać. Oczywiście już podczas walki z wypadaniem zaczęłam myśleć o olejowaniu, ale brakowało mi takiego motywującego kopa w zad, żebym w końcu zaczęła to robić. Włosowa akcja Anwen mnie zmotywowała! Do olejowania wybrałam oliwkę pielęgnacyjną dla niemowląt Babydream. Czynność miałam rozpocząć 5 marca, bo wtedy zgłosiłam się do akcji, ale nie miałam tej oliwki w domu i nosiłam się z jej kupnem, tylko jakoś nie było mi po drodze do Rossmanna. Dlaczego nie zastąpiłam jej innym olejem? Chciałam być konsekwentna i jak w akcji zobowiązałam się do oliwki, tak chciałam postawić swoje pierwsze kroki w olejowaniu właśnie z nią. Pierwszy raz nałożyłam ją 12 marca. Od tego czasu oliwkę starałam się nakładać co najmniej co drugi dzień i do końca marca zrobiłam to 7 razy. Poniżej zdjęcia mojego włosowego arsenału. Są to oleje, szampony i odżywki, które używałam podczas akcji. Niby wiele, ale tak naprawdę niewiele.


Od lewej: olej z czarnuszki Botanique, oliwka pielęgnacyjna dla dzieci Babydream, 100% olej kokosowy KTC 
Od lewej: szampon do włosów suchych i zniszczonych z granatem i aloesem Alterra, szampon 2 w 1 z olejkiem kokosowym Timotei, szampon pielęgnacyjny dla niemowląt Babydream
Od lewej: odżywka Jantar, balsam z olejkiem łopianowym, nawilżająco-ochronna mgiełka Jantar

W poszczególne dni używałam:


1 olejowanie
12.03.2014 r.

Olej: Oliwka pielęgnacyjna Babydream
Czas trzymania oleju: 2,5 godziny
Szampon: Timotei z różą z Jerycha 2w1 intensywna pielęgnacja z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego [recenzja]
Inne odżywki: Nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja]

Notatki:
Na skalp i włosy (takie raczej świeże, myte dzień wcześniej) nałożyłam oliwkę Babydream, następnie nałożyłam na to foliową siatkę, po czym zrobiłam turban z suchego i ciepłego ręcznika. Wszystkie czynności wykonywałam tak samo przy każdym olejowaniu. Podczas mycia miałam wrażenie, że myję "bardziej niż zwykle" przetłuszczone włosy. Po umyciu wytarłam je, roztrzepałam i zawinęłam w turban aby ręcznik wchłonął nadmiar wody (zawsze tak robię). Kiedy włosy się odsączyły, zastosowałam mgiełkę, ale w trochę mniejszej ilości niż zwykle.

Co zaobserwowałam: jeszcze mokre włosy były wyjątkowo miękkie i z łatwością się rozczesały. Fajnie "przechodziły" przez palce. Muszę zaznaczyć, że olejowanie robiłam wieczorem. Suszarki używam naprawdę rzadko, więc poszłam spać z wilgotnymi włosami. Rano były miękkie i gładkie od nasady i mniej szorstkie przy końcówkach (rozdwojone po mroźnej zimie). Nie były splątane i bez problemu mogłam je rozczesać nie tylko szczotką ale również przeczesać palcami.Co więcej pojedyncze pasma nie żyły własnym życiem, jak to zwykle bywało, lecz ułożyły się w ładne fale (przez całą długość włosów). Zmianę, bo o takiej mogę powiedzieć, zauważyłam nie tylko ja ale także moje koleżanki ze studiów i rodzina. Efekt zmotywował mnie do kontynuowania tego zabiegu i uważnej pielęgnacji swoich włosów. Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do olejowania, to właśnie je rozwiewam. Po pierwszym razie! Spójrzcie na zdjęcia powyżej. Nie trzeba specjalnie wytężać wzroku żeby zauważyć różnicę :)


2 olejowanie
15.03.2014

Olej: Oliwka pielęgnacyjna Babydream
Czas trzymania oleju: 2 godziny
Szampon: Timotei z różą z Jerycha 2w1 intensywna pielęgnacja z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego [recenzja]
Inne odżywki: Nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja]

Notatki:
Pamiętajcie zawsze sprawdzać etykiety gdy oliwka i szampon mają takie same opakowania! Zamiast wetrzeć oliwkę we włosy, wtarłam... szampon dla dzieci Babydream. Chyba podpiszę butelki. Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest to, że oba produkty postawiłam w dwóch różnych miejscach żeby... się nie pomyliły. Szampon zamiast oliwki trzymałam ok. 20 minut zanim zauważyłam, że coś jest nie tak. Zmyłam go i, jak się później okazało niedokładnie, nałożyłam oliwkę. Zauważyłam, że włosy są źle zmyte, zmyłam oliwkę i resztki szamponu, dokładnie wypłukałam włosy i ponownie nałożyłam oliwkę.

Co zaobserwowałam: Podczas zmywania włosy były inne w dotyku, niż przy myciu po 1 olejowaniu. Najprawdopodobniej dlatego, że oliwkę nakładałam na mokre włosy po podwójnym płukaniu.W rękach pozostało mi ich trochę (większe pasmo by się zebrało). Wydaje mi się, że to był efekt szamponu Babydream, który niesamowicie plącze kosmyki. A, że moje są wyjątkowo suche i skłonne do wypadania to wnioskuję taki efekt. Mimo obaw, po wchłonięciu wody w ręcznik, dobrze się rozczesały. Co prawda było kilka supełków, ale szybko sobie z nimi poradziłam. Trochę swędziała mnie głowa. Zauważyłam dużo, dużo, duuużo baby hair, co mnie niesamowicie ucieszyło :) Po wyschnięciu włosy były gładkie i bardziej miękkie niż po pierwszym razie. Końcówki były lekko pofalowane, ale już nie takie szorstkie jak wcześniej.


3 olejowanie
17.03.2014

Olej: Oliwka pielęgnacyjna Babydream, olej z czarnuszki Botanique
Czas trzymania oleju: 4 godziny
Szampon: Timotei z różą z Jerycha 2w1 intensywna pielęgnacja z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego [recenzja]
Inne odżywki: Nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja], wcierka Jantar [recenzja]
Notatki:
W skalp i włosy wtarłam oliwkę a w same końcówki olej z czarnuszki. Po umyciu włosy były lekko splątane ale mgiełka umożliwiła dokładne rozczesanie. W skalp wtarłam odżywkę Jantar.
Co zaobserwowałam: Po wyschnięciu włosy układały się w ładne fale i błyszczały. Końcówki były gładkie i widać, że te trzy olejowania je trochę zregenerowały.


4 olejowanie
19.03.2014

Olej: Oliwka pielęgnacyjna Babydream,
Czas trzymania oleju: 4 godziny
Szampon: Timotei z różą z Jerycha 2w1 intensywna pielęgnacja z naturalnym ekstraktem olejku kokosowego [recenzja], Szampon dla dzieci Babydream
Inne odżywki: Nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja], wcierka Jantar [recenzja]

Notatki:
Je ktoś jest ciekawy na ile olejowań wystarcza oliwka Babydream informuję, że na cztery. Choć biorąc pod uwagę moją pomyłkę podczas drugiego olejowania to na pięć (dokładne pokrycie włosów o długości za łopatki i skalpu). Do kolejnego zabiegu użyję kupionego w tym celu oleju kokosowego. Zawsze włosy myję dwa razy. Timotei wystarczył na raz więc użyłam Babydream. Ale wiedząc, że szampon dla dzieci plącze włosy, byłam sprytna i zastosowałam je odwrotnie :D

Co zaobserwowałam: Włosy pięknie się rozczesały na sucho jak i na mokro. Są miękkie i puszyste oraz ładnie się błyszczą :) Końcówki są w nieco lepszym stanie niż wcześniej, ale chyba nie unikną cięcia (zwłaszcza, że są krzywo przycięte). Zauważyłam, że moje włosy nie są jeszcze w dobrej kondycji - widok rozdwojonego włosa w kilku miejscach zmroził mnie do tego stopnia, że najlepszym wyjściem będzie właśnie podcięcie.

5 olejowanie
21.03.2014

Olej: Olej kokosowy KTC, olej z czarnuszki Botanique
Czas trzymania oleju: 5,5 godziny
Szampon: nawilżający z granatem i aloesem Alterra
Inne odżywki: Balsam z olejem łopianowym Green Pharmacy, nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja]

Notatki: W skalp i włosy wtarłam olej kokosowy, w końcówki olej z czarnuszki. Miałam wrażenie, że w niektórych miejscach olej kokosowy dosłownie wsiąkł we włosy. Szampon Alterry trochę je splątał. Po jego spłukaniu na skalp i włosy nałożyłam balsam łopianowy, trzymałam go ponad 5 minut. Po wsiąknięciu nadmiaru wody zastosowałam mgiełkę.

Co zaobserwowałam: Jeszcze wilgotne włosy były bardzo miękkie i takie... lekkie. Po wyschnięciu pięknie się rozczesały, były podatne na układanie i puszyste. Niektóre pasma poskręcały się w urocze pukle, które po rozczesaniu ułożyły się w delikatne fale. Suche włosy są mięciutkie i sypkie :) Zapomniałam zrobić zdjęcie.


6 olejowanie
24.03.2014

Olej: Olej kokosowy KTC, olej z czarnuszki Botanique
Czas trzymania oleju: 11,5 godziny
Szampon: nawilżający z granatem i aloesem Alterra
Inne odżywki: Balsam z olejem łopianowym Green Pharmacy, nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja], wcierka Jantar [recenzja]

Notatki: Tym razem olej z czarnuszki wtarłam w skalp. Oprócz tego znalazłam sposób ma olej kokosowy. Jak się orientujecie, ma on zazwyczaj postać stałą ale bardzo łatwo rozpuszcza się w dłoniach. Wymyśliłam, że najlepiej aplikować go grzebieniem. Między grzebieniowe ząbki nakładam olej i czeszę nim włosy, tym samym równomiernie go rozprowadzając. Nie wiem dlaczego podczas tej metody wylazło mi trochę włosów. Muszę trochę nad tym popracować ;) I zmieniam zdanie: szampon Alterra nie plącze włosów :D

Co zaobserwowałam: Pierwszy raz trzymałam olej tak długo (miałam wolny dzień). Podczas zmywania miałam wrażenie, że włosy są matowe. Tak samo było po odciśnięciu wody w ręcznik i nałożeniu wcierki i mgiełki. Jednak gdy włosy zaczęły schnąć nie mogłam się ich namacać - takie były fajne w dotyku. Na drugi dzień podobnie. Miękkie i sprężyste razem z końcówkami! A do tego praktycznie proste. I love it!

7 olejowanie
27.03.2014

Olej: Olej kokosowy KTC,
Czas trzymania oleju: 4,5 godziny
Szampon: nawilżający z granatem i aloesem Alterra
Inne odżywki: Balsam z olejem łopianowym Green Pharmacy, nawilżająco-ochronna mgiełka do włosów Jantar (Farmona) [recenzja]

Notatki: Olej trzymałam bez folii i ręcznika.

Co zaobserwowałam: Włosy były miękkie i lekko pofalowane. Dobrze się rozczesały zarówno na mokro jak i sucho. Świeżość utrzymała się kilka dni.


Stan moich włosów przed olejowaniem:


Zdjęcie wykonane 23 lutego 2014. Stare bo zapomniałam zrobić aktualniejsze, ale wierzcie mi, że nic się nie zmieniło.
Zima i przesilenie wiosenne dały im swe znaki. Na jesieni borykałam się z masowym wypadaniem włosów. Ten problem rozwiązałam dzięki dwóm włosowym duetom, rosyjskim [recenzja] i jantarowym [recenzja]. Końcówki były w dobrej kondycji, co mnie bardzo zaskoczyło, bo zwykle o tej porze roku ich stan był fatalny. Nie cieszyłam się tym zbyt długo. Mimo noszenia czapki i zwykle związanych włosów, w największy mróz postanowiłam się uatrakcyjnić i je... rozpuściłam. Ujemna temperatura doprowadziła do rozdwojenia końcówek i wysuszenia a powiedziałabym nawet, że do przemrożenia (o ile to jest w ogóle możliwe, wierzę, że tak) włosów na całej długości. Według mnie, moje pióra rosną bardzo długo, (choć inni twierdzą, że rosną galopem) i strasznie nie chcę ich ścinać (prócz końcówek co jakiś czas). Choć patrząc na ich stan mam szczere obawy, że jednak będę zmuszona to zrobić. Chciałabym mieć jak najdłuższe włosy bo 30 maja 2015 wychodzę za mąż. Wiem, że do tego wydarzenia jest ponad rok, ale kudełki z dnia na dzień nie wyrosną, więc wypada zadbać o nie nie już teraz, same rozumiecie. Moja ostatnia wizyta u fryzjera miała miejsce 26 października 2012. Z włosów prawie do pasa ścięłam je przed ramiona (bardzo radykalne cięcie). Od tamtego czasu grzywa urosła mi za łopatki.Co jakiś czas podcinam końcówki.


Stan włosów po olejowaniu:

Zacznę przede wszystkim od tego, że osiągnęłam kilka obranych przez siebie celów: arcyważny - wypadanie zmniejszyło się praktycznie do zera (jednak mamy przesilenie wiosenne i od pewnego czasu znów zaczęły lecieć), bardzo ważny - pojawiło się bardzo dużo baby hair, co mnie niesamowicie ucieszyło! Na jesieni moje włosy mocno się przerzedziły i martwiłam się, że nie będą takie jak kiedyś. Rosnące jak szalone baby hair dały mi nadzieję, że dzień  w którym znów będę miała super gęste włosy jest bardzo blisko :) Oprócz tych wspaniałości włosy się bardzo wzmocniły, zrobiły się miękkie, gładsze w dotyku, lepiej się układają i nie żyją już własnym życiem, no chyba że są samopas na wietrze ;) Końcówki są w lepszej kondycji niż przed olejowaniem. Nie są już takie szorstkie i układają się w jedną stronę. Włosy zaczęły się w końcu konsekwentnie kręcić przy końcach, będąc prostymi bliżej czubka głowy. Wydaje mi się, że bierze się to z tego, że mimo wszystko mam ich trochę na głowie i są one po prostu ciężkie. Na zdjęciu "przed" bez trudu można zauważyć odstające, drobne włosy. Na zdjęciach po olejowaniu ten efekt jest mniejszy. Zaważyłam również, że im dłużej trzymam olej, tym włosy są bardziej proste i gładkie.

W związku z tym, że razem z Anią zaczęłyśmy świadomie dbać o włosy, postanowiłyśmy, że wszystkie włosowe posty będziemy oznaczały poniższym bannerem, a cykl tychże notek nazwiemy PROJEKT WŁOSY! Zakładka jest w przygotowaniu więc jak już będzie dostępna, powiadomimy was o tym :)


A czy wy macie swój "włosowy cykl"? A może macie inne sposoby na piękne włosy? Jeśli tak to podsyłajcie linki i podzielcie się wiedzą w komentarzu ;)

Pozdrawiam,

23 marca 2014

Top 10 kosmetykow za 10 zl, ktore warto miec

Bardzo lubię czytać u was podobne posty, więc postanowiłam stworzyć swoje top 10 kosmetyków, które bardzo lubię nie tylko ze względu na jakość ale także niską cenę, nie przekraczającą 10 złotych :) Kolejność przypadkowa :)

1. Żele Isana
Nie dość, że ich cena nie przekracza 4 zł, to często są w promocji :) Wybór jest naprawdę duży. Uważam, że warto mieć je w swojej łazience :)) Żałuję, że wcześniej po nie nie sięgnęłam. Do tej pory skorzystałam z dwóch zapachów :)


2. Chusteczki odświeżające Alterra
Uwielbiam je za to, że są dosyć spore i mocno nawilżone. Świetnie zmywają resztki makijażu i pielęgnują moją suchą skórę. Niedługo na blogu pojawi się ich recenzja. Kosztują ok. 4 zł.


3. Cienie Pierre Rene
To moi faworyci wśród cieni. Mają fajną konsystencję a paleta jest naprawdę ogromna. Każdy znajdzie coś dla siebie :) Można nimi wyczarować przepiękne makijaże i jednocześnie nie zrujnować kieszeni. Wystarczy pooglądać makijaże ambasadorek marki żeby szybko się do nich przekonać. Koszt to ok. 8 zł za sztukę :) [recenzja]



4. Lakiery Lovely
Są mega tanie i bardzo dobrej jakości. Mają sporą paletę kolorów i pięknie prezentują się na paznokciach. Mam jeden z odcieni nude, na recenzję którego zapraszam w najbliższym czasie :)


5. Tonik aloesowy Ziaja
To mój hit wśród toników! Zużywam któreś opakowanie z kolei. Świetnie nawilża skórę i nie trzepie portfela :) [recenzja]


6. Peelingi Joanny
Mają przepiękne zapachy i bardzo dobre właściwości myjące. To kolejny hit. I nie tylko mój. Często w swoich topach o nich piszecie :) Kosztują ok. 4 zł.



7. Chusteczki do higieny intymnej Facelle
Sprawdzają się w podróży i w domu. Bardzo je lubię i zawsze noszę małe opakowanie w swojej torebce. Recenzję chusteczek znajdziecie tutaj :)


8. Zmywacz Ingrid
Dobrze zmywa, nie cuchnie i nie niszczy płytki paznokciowej. Kosztuje ok. 7 zł.


9. Maseczki Ziaja
Kosztują ok. 2 zł a moja skóra je uwielbia za właściwości nawilżające.


10. Wcierka Jantar
Właśnie zużywam drugie opakowanie. Odżywka powstrzymała wypadanie i wspomogła porost włosów.


Miałyście któreś z tych kosmetyków? A może pisałyście podobne notki? Podajcie linki w komentarzach :)

21 marca 2014

Z domowej apteczki: LOPIAN

Witajcie w kalendarzowym pierwszym dniu wiosny! Ta astronomiczna zawitała do nas już wczoraj, więc wypatrując coraz dłuższych i cieplejszych dni opowiem wam dziś o łopianie.

Łopian (znany także pod nazwami: łopian lekarski, dziady, łopuch, kostropacz, głowacz) to znana powszechnie roślina rosnąca na poboczach i w rowach. Charakterystycznymi dla niej są duże, szerokie liście i kwitnące w lipcu kwiaty, które nazywane są popularnie "rzepami", "dziadami" i "czepami". Skąd ta nazwa? Różowofioletowe koszyczki zakończone są haczykowatymi szczecinkami, które przyczepiają się do ubrań i sierści zwierząt. Pamiętam z dzieciństwa jak rzucałam się nimi z chłopakami. Wygrywał ten, kto był najmniej oblepiony. Osoby, które (tak jak ja) borykają się z wypadaniem włosów wiedzą, że produkty zawierające olejek lub propolis łopianowy skutecznie hamują wypadanie. Ale czy wiecie, że łopian jest doskonałym lekiem na różne choroby i zmiany skórne? 
Zdjęcia pobrane z Google
Skład chemiczny i działanie:
W łopianie występują: cukier inulina, substancje białkowe, śluz (niewielkie ilości), olejek lotny, sole mineralne i związki poliacetylenowe. Te ostatnie wykazują działanie bakteriobójcze i grzybostatyczne. Surowcem jest korzeń roślin dwuletnich, który najlepiej zbierać wczesną wiosną (np. teraz!). Po oczyszczeniu, od korzenia odcina się części łodygowe i przecina się korzeń wzdłuż. Po wysuszeniu (temp. 50 stopni Celsjusza) korzenie należy przebrać, odrzucając drobne i ściemniałe na przekroju. Łopian stosowany jest w ziołolecznictwie z racji właściwości moczopędnych, napotnych, żółciopędnych oraz "czyszczących" krew.

Sok lub odwar z korzenia łopianu możemy zastosować nie tylko wewnętrznie, podczas nieżytu przewodu pokarmowego i złej przemianie materii ale także zewnętrznie przy czyrakach, łojtoku, trądziku młodzieńczym ponieważ działa przeciwzapalnie i przyspiesza gojenie. Wcierany we włosy w postaci oleju czy balsamu, skutecznie wspomaga walkę z łysieniem. Pobudza wzrost nowych włosów, pielęgnuje mieszki włosowe i skalp. A w Chinach i Japonii gotowane i marynowane korzenie łopianu są popularną potrawą.

Domowe przepisy:

Sok ze świeżych korzeni
10 dag korzeni łopianu obmyć przegotowaną wodą, zetrzeć na tarce lub zmiażdżyć w moździerzu. Wycisnąć przez płótno. Pić 3 razy dziennie po łyżeczce.

Odwar z suchych korzeni
Łyżkę korzeni łopianu zalać szklaną wrzątku. Zostawić pod przykryciem na 3 godziny. Następnie zagotować i odcedzić. Pić 3 razy dziennie po szklance płynu. 


Zobaczcie jak, wydawałoby się nic nie znacząca roślina, uważana za chwast potrafi aż tyle dobrego zdziałać! Osobiście używałam szamponu na łopianowym propolisie, z którym pozbyłam się wypadających hurtowo włosów [recenzja]. Oprócz tego zauważyłam znaczny wzrost nowych. Wczoraj kupiłam sobie balsam łopianowy a w planach mam zakup olejów z czerwoną papryką i skrzypem polnym. 

A wy? Czy stosujecie kosmetyki z łopianem? Piszcie jak zawsze w komentarzach! :) Zapraszam was do zapoznania się z innymi postami z cyklu "Domowa apteczka", naprawdę warto :) [KLIK do apteczki]

20 marca 2014

Weszlam tylko po szampon... haul

Wierzcie mi lub nie, ale naprawdę weszłam tylko po szampon! Mam długie włosy i stwierdziłam, że szampon Babydream tak mi je splącze, że w życiu ich nie rozczeszę. No i jak wlazłam do Rossmanna tak wsiąkłam. Byłam dziś na otwarciu nowego centrum handlowego w Lublinie, Atrium Felicity. Centrum mieści w sobie 120 sklepów, w tym Zara, H&M home, Stradivarius oraz drogerie Hebe, Super Pharm i Rossmann.


Cils demasq - płyn do demakijażu, który dostałam w prezencie za okazanie paragonu.
Isana - kremowy żel pod prysznic masło shea i owoc pasji. Ma przepiękny zapach :) Cena: 2,49 zł
Lovley Nude - czaiłam się do tych lakierów od pewnego czasu. I dochodzę do wniosku, że będzie tak, że będę miała wszystkie odcienie nude tej firmy. Zdecydowałam się na najciemniejszy odcień nr 8. Cena: 5,99 zł
Alterra - szampon nawilżający granat i aloes. Zebrał wiele dobrych opinii więc nie namyślałam się długo z jego kupnem. W planach mam zamiar kupić odżywkę i maskę z tej serii. Cena: 9.49 zł
Green Pharmacy - balsam do włosów przeciw wypadaniu z olejkiem łopianowym. Dawno nie było postu z serii "z domowej apteczki" wraz z nadejściem wiosny warto do nich powrócić i napisać o łopianie, który jest ratunkiem dla wypadających włosów, a te mogą polecieć razem z przesileniem wiosennym. Balsam jest bardzo gęsty i ma mocny ziołowy zapach. W planach mam kupno olejków z łopianem (także dostępne w Rossmannie). Cena: 6,99 zł

Macie któreś z tych rzeczy? Jak przygotowujecie się do wiosny? Piszcie jak zwykle w komentarzach!

Buziaki wiosenne,

19 marca 2014

Delikatnie kremowy zel do mycia twarzy LIRENE Dermoprogram

Witajcie po małej przerwie! Zapraszam was do recenzji delikatnie kremowego żelu do mycia twarzy Lirene, w którym zakochałam się od pierwszego użycia! A wszystko to, dzięki lekkiej konsystencji, delikatnemu zapachowi i świetnemu moim zdaniem działaniu.
Dobrze przemyślane zakupy skutkują u mnie dobrze dopasowanymi kosmetykami. Tak było w moim przypadku. Żele Lirene cechuje uniwersalność. Przeznaczone są do każdego rodzaju skóry w każdym wieku. Ktoś może powiedzieć, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego, ale z doświadczenia wiem, że nie zawsze to powiedzenie się sprawdza ;) Zauważyłyście, że rodzaj skóry ma swój kolor? Chodzi mi o to, że kosmetyki np. dla cery suchej i wrażliwej są w większości w różowych opakowaniach, tłustej w zielonych itd. Dlatego kierując się kolorem wybrałam ten żel, co nie znaczy, że nie mam chęci spróbowania fioletowej i niebieskiej wersji ;)


Jestem naprawdę zadowolona z tego żelu. Polubiłam go bardziej niż Nivea (kiedyś je nawet dla was porównam, jeśli chcecie). Po umyciu skóra jest miękka i odczuwalnie oczyszczona. Nie pojawiają się zaczerwienienia ani zmiany alergiczne. Lekko się pieni, a mycie nim twarzy jest bardzo przyjemne, bo ma piękny kwiatowo-pudrowy zapach i jest naprawdę delikatnie kremowy. Jest również wydajny - żeby dokładnie umyć buzię wystarczy ilość niewiele mniejsza od czerwonej fasoli. Nie wysusza, nie podrażnia, nie ściąga i nie zapycha skóry. Nie zostawia tłustego filmu i dobrze zmywa resztki makijażu. Nie podrażnia oczu Po jego użyciu skóra jest gotowa do dalszej pielęgnacji.





Ma bardzo wygodne półprzezroczyste opakowanie, pozwalające na kontrolowanie ubywającego kosmetyku. Zamknięcie jest bardzo praktyczne - możemy na nim postawić tubkę. Zawartość 150 ml. Cena ok. 15 zł. 

Wady:
Brak!

Zalety:
+ Przyjemny zapach
+ Nie ściąga ani nie wysusza skóry
+ Łagodne działanie
+ Nawilża i pielęgnuje
+ Lekka i kremowa konsystencja




Obecnie zbliżam się z nim do denka i chętnie spróbowałabym czegoś innego - co polecicie? Poniżej podaję linki z recenzjami do innych żeli i kremów, którymi myłam swoją buźkę. Jeśli macie chęć zajrzeć, zapraszam :) Żel oceniam jako bardzo dobry z wielkim plusem!
Żel-krem Nivea [recenzja]
Kremowy żel myjący Ulga Ziaja [recenzja]
Łagodzący delikatny żel-krem BeBeauty [recenzja]

14 marca 2014

Haul zakupowy

Jutro połowa marca a ja wychodzę do was z trzecim haulem w tym roku! W dzisiejszym poście przedstawię wam moje ostatnie zakupy stacjonarne i na allegro (dziś dotarła paczka). Chyba zrobię sobie bana na zakupy. Tymczasem zapraszam do obejrzenia tego co kupiłam. Pokażę wam produkty, do pielęgnacji bo aplikatory do podkładu itp. rzeczy raczej was nie zainteresują.


~Marion 7 efektów regeneracja i wzmocnienie z olejkiem arganowym, ampułki do włosów. Cena: 7.99 zł/5 x 7 ml

Zakupione na allegro. Zaczęłam olejować włosy (biorę udział w akcji więc będzie notka podsumowująca pod koniec marca/na początku kwietnia). Spodobało mi się, a że moje włosy są bardzo suche po tej zimie postanowiłam spróbować tej kuracji. Firma Marion jest mi dobrze znana, jej produkty były dobre dla moich włosów więc czemu miałabym nie spróbować? :)

~KTC olej kokosowy. Cena: 11.99 zł/500 ml

Także z paczki z allegro. Obok wody różanej, tej olej był najbardziej przeze mnie oczekiwany. Zamierzam olejować nim włosy i nawilżyć moje wysuszone dłonie. Wiecie, że olej kokosowy jest tak wszechstronny i uniwersalny, że możemy go używać dosłownie do wszystkiego? Można go nawet jeść!

~Dabur woda różana. Cena: 7.99 zł/250 ml

Hit blogosfery. Nie mogłam jej nie kupić. Czytałam, że jest równie wszechstronna jak olej kokosowy :) Przetestuje ją na możliwie wszystkie sposoby :)

~Babydream oliwka pielęgnacyjna dla niemowląt. Cena: 6.49 zł/250 ml

Jest w użyciu bo aktualnie olejuję nią włosy. Oddzielna recenzja pojawi się na blogu :) Dostępna w każdym Rossmannie

~Uroda Melisa mleczko kosmetyczne. Cena: ok. 7 zł nie pamiętam/200 ml

Mleczko kupione bardzo spontanicznie w ulubionym sklepiku. Zebrała różne opinie. Zobaczymy jak sprawdzi się u mnie :)

~Babydream szampon dla niemowląt. Cena: 4.99 zł/250 ml

Użyłam go raz z ciekawości  i na chwilę odstawiłam aż skończy mi się Timotei. Na tę chwilę nie mam wyrobionej opinii.

~Farmona Jantar odżywka do włosów. Cena: 8.99 zł/100 ml

Kolejny hit blogosfery. Jej recenzję możecie przeczytać tutaj. Jest to moje drugie opakowanie.

~Alterra nawilżone chusteczki oczyszczające z aloesem do skóry suchej i wrażliwej. Cena: 2,49 zł/25 sztuk

Od dawna w użyciu, więc na dniach spodziewajcie się recenzji :)

~Marion głęboko oczyszczające płatki na nos. Cena: 1.79 zł/1 sztuka kupiłam dwa

Mój nos ma to do siebie, że lubią się na nim pojawiać różnego rodzaju zaskórniki. Zobaczymy jak sobie poradzą te płatki.

~100% olejek z drzewa herbacianego. Cena: 6.50 zł/10 ml

Nie trzeba otwierać opakowania, żeby poczuć jego intensywny zapach. Tak jak olej kokosowy i woda różana słynie ze swojej uniwersalności. Kupiłam go z zamiarem zwalczania krostek.

~Botanique olej z czarnuszki 100%. Cena: 15.98/30 ml

Zwany "złotem faraonów". Zamierzam używać go głównie w walce z wypadającymi włosami.

W tej notce powinna pojawić się paletka korektorów 4in1 Wibo ale robiąc zdjęcie zapomniałam o niej. Kupilam ją tuż po ostatniej notce z haulem i miałam ją pokazać w tej ale zwyczajnie o niej zapomniałam. Pojawiła się już recenzja. Jeśli macie chęć zobaczyć zapraszam do kliknięcia tutaj :)

A czy któreś z rzeczy przedstawionych na zdjęciu są wam znane? A może używacie innych olejków? Piszcie jak zawsze w komentarzach :)

Buziole, 

11 marca 2014

Velvet matte nr 5 GOLDEN ROSE

Matowe usta to od dłuższego czasu wielki modowy hit. Żeby nie być w tyle, jakiś czas temu nabyłam, jedną z robiących furorę matowych pomadek Golden Rose. Podczas zakupów miałam dylemat, którą wybrać, a zapewniam, że jest w czym - firma ma w ofercie aż 20 odcieni. Kupiłam więc numer 05 i nie poprzestanę na jednej ;) A dlaczego?

 Pomadka zamknięta jest w eleganckim, matowym opakowaniu w kolorze bordo, ze złotymi napisami na skuwce. Ma fajną kremową konsystencję i jest bardzo dobrze napigmentowana. Bez problemu rozprowadza się po ustach i utrzymuje się na nich do 5 godzin (o ile nie jemy). W opakowaniu pachnie mi ciastem, jednak po aplikacji zapach jest już nieodczuwalny. Pomadka ma ładne, matowe wykończenie i według mnie super się prezentuje na ustach. Jak wspomniałam wcześniej jest bardzo trwała, ale nie rozmazuje się za bardzo. Za to pozostawia ślady na szklankach, kubkach itd. A jeśli chodzi o kolor, to nazwałabym go krwistym, ale nie takim jakim określamy intensywnie czerwone pomadki. To jest kolor... przysychającej prawdziwej krwi. Cóż obrazowy ten mój opis, ale innymi słowy są to tony czerwieni wpadającej w brąz i pomarańcz.

Wadę ma tylko jedną, typową dla pomadek z matowym wykończeniem, mianowicie po jakimś czasie zdarza się jej podkreślać suche skórki, ale muszę zaznaczyć, że nie wysusza ust. Wydaje mi się, że częsty peeling warg załatwi sprawę ;) Pomadka jest świetnej jakości, nie łamie się, nie topi, nie rozpływa w opakowaniu. Jej użycie można stwierdzić tylko po lekko wytartym "ustniku". A cena nie wali po kieszeni i dzięki temu każdy może ją mieć! Kosztuje, uwaga: 10.90! Warta ceny, prawda?


Tak prezentuje się na moich ustach - nie lubię swoich warg, nie umiem ich malować, są krzywe i w ogóle, ale zapewniam was, że normalnie ta pomadka nie wyglądała na krzywo nałożoną. Także mi wybaczcie tą aplikację - usta maluję właściwie od niedawna i to niezbyt często ale się uczę i raczej jestem na dobrej drodze do ładnego ich makijażu ;)


A jeżeli nie macie pod ręką matowej pomadki, a chcecie osiągnąć taki efekt to zastąpić wam ją może zwykła konturówka do ust :)

A Wy macie matowe pomadki? A może miałyście którąś z Golden Rose? Podzielcie się tym w komentarzach :)

Pozdrawiam,

10 marca 2014

Zestaw korektorów 4in1 WIBO


Ten zestaw korektorów spotkał się ze skrajnymi opiniami. Ja chciałabym jednak przedstawić wam swoją i mam nadzieję, że się wam ona przyda.

Wszystkie korektory mają pudrowy zapach i kremową konsystencję. Każdy kolor ma swoje przeznaczenie:
różowy ~ ma za zadanie maskować sińce pod oczami,
zielony ~ kamuflowanie popękanych naczynek,
jasny beż ~ maskowanie wyprysków,
ciemny beż ~ modelowanie kształt twarzy.




Najczęściej używam odcieni beżu, łącząc je ze sobą. W ten sposób powstały odcień łączy się z naturalnym kolorytem skóry i maskuje niedoskonałości. Ja co prawda nie mam sińców ani cieni pod oczami do maskowania, ale różowy korektor świetnie się sprawdza przy tuszowaniu lekkich blizn czy cieni po np. wypryskach. Zielony oprócz kamuflowania popękanych naczynek, nadaje się także do ukrywania czerwonych plamek.

Korektory są dosyć gęste, więc najlepiej rozprowadzić je palcem. Jeżeli ktoś preferuje pędzelek to nie ma przeciwwskazań żeby go używać, ale dla mnie wygodniejsza jest aplikacja placem - delikatnie sobie je wklepuję. W kilku opiniach przeczytałam, że ten zestaw potrafi wysuszyć kryte miejsca i może zapychać skórę. U siebie zauważyłam lekkie podsuszenie. I tak właściwie, to jestem zadowolona maskowania ale nie nazwałabym ich produktem profesjonalnym. Ale czego można się spodziewać po zestawie korektorów za ok 15 zł?

Wady:
- Może wysuszać i zapychać ale u mnie wystąpiło tylko lekkie podsuszenie

Zalety:
+ Dobra cena
+ Dostępność
+ Fajna, kremowa konsystencja
+ Kolory dobrze się ze sobą mieszają

Moja ocena: 4

A jakie są wasze sprawdzone korektory? A może miałyście 4in1 Wibo? Podzielcie się wrażeniami w komentarzu :)

09 marca 2014

Zel + oliwka z mango LIRENE

Bardzo często trafiam na produkty, w których zakochuję się od pierwszego użycia. Z tym żelem też tak było :) i z tego co się orientuję żel Lirene nie tylko mnie ma za wierną fankę. Żel ma piękny, orzeźwiający , jakby cytrusowy zapach. Coś jakby słodycz zmieszana z lekką kwaskowatością. Dla mnie cu-do! Woń długo utrzymuje się na skórze i oprócz tego jest gładka i miękka po kąpieli, jakby nie potrzebowała dodatkowego balsamu! Żel jest moim zdaniem trochę inny od klasycznych żeli tej marki. Wzbogacony jest bowiem w naturalny wosk z mango.




Żel się bardzo dobrze pieni i jak wspomniałam wcześniej ma ciekawy zapach. Ma także wygodne opakowanie, typowe dla kosmetyków Lirene. Dobrze się je otwiera np. mokrymi rękami. Sam produkt jest bezbarwny i mieści się w półprzezroczystej zielonej butelce o pojemności 250 ml.

Nie podrażnia, nie uczula. Moja skóra go bardzo polubiła :) Z chęcią skorzystam z innych wersji zapachowych :) A wy miałyście któryś z żeli tej firmy? Jakie są wasze ulubione? Podzielcie się w komentarzu :)

Buziaki!